Pokolenie J23

Jeśli dziecko podaruje ci choćby stary guzik, to jest to najcenniejsza rzecz na świecie. Bo ono robi to z czystej miłości – mawiał Jan XXIII. W rodzinnym miasteczku papieża do dziś powtarza się te słowa.

Sotto il Monte, czyli Pod Wzgórzem, to urocza, osadzona na przedpolach Alp, mieścina. Zagłębiając się w uliczkach czterotysięcznego miasteczka, mamy wrażenie, jakbyśmy przekraczali granice czasu. W oknach domów papieskie flagi z wizerunkiem nieżyjącego od prawie 40 lat Jana XXIII. Uśmiechnięte oczy pulchnego Dobrego Papieża spoglądają zza barów, witryny w aptece i zza pluszaków w sklepie z zabawkami. Mieszkańcy są dumni, że w 1881 r. urodził się tu papież soboru: Angelo Giuseppe Roncalli. Kochają go tak bardzo, że wydają się zapominać o istnieniu Benedykta XVI czy Jana Pawła II. Bo ich papież żyje.

– Przybysze szukają tu śladów jego świętości. Chcą przekonać się, jak żyć, by zostać świętym – tłumaczy ks. Marco, były rektor niższego seminarium w Sotto il Monte, teraz kustosz muzeum domu rodzinnego papieża Jana XXIII.

Seminarium, które założył papież, już nie istnieje. W jego budynku powstanie hospicjum. Marco prowadzi nas do izby, gdzie urodził się Ojciec Święty. Surowe ściany, rozkładane drewniane łóżko, krzesło i sekretarzyk – nic nie zmieniło się tu od ponad stu lat. Angelo Roncalli był piątym z jedenaściorga rodzeństwa. Rodzina żyła ubogo, ale ich bogactwem była miłość. Życie toczyło się według kościelnego rytmu. W styczniu modlili się do Dzieciątka Jezus, w marcu do św. Józefa, w czerwcu oddawali cześć Najświętszemu Sercu Jezusa, w lipcu Najświętszej Krwi, październik był różańcowy, listopad poświęcony zmarłym. Każdą sobotę oddawali Maryi, pościli.

– Z czego oni rezygnowali? – dziwi się ks. Marco. – Niczego nie mieli. Oglądamy trzy pokoje Roncallich. Niewielkie izby musiały dać schronienie 13 osobom. „Wiele zapomniałem z książek, które przeczytałem, ale do końca życia kwitło we mnie to, co zaszczepili rodzice: miłość do ludzi i Jezusa” – napisze Roncalli już jako papież. I przypomina pierwszy zapamiętany epizod z życia. Jest 21 listopada 1885 r., Ofiarowanie NMP. Mieszkańcy Sotto il Monte wspinają się do parafialnego kościoła, by jak co roku podziękować Madonnie za opiekę. Jest wśród nich Marianna Roncalli w zaawansowanej ciąży, z piątką małych dzieci. Angelo ma cztery latka. „Pamiętam, że nie mogliśmy wejść do środka, bo taki był tłum. Mama podniosła więc mnie do okienka w drzwiach mówiąc: Angelino, zobacz, jaka jest piękna nasza Madonna. Oddałam Jej twoje życie”. Tamten dzień zaważy na całym życiu papieża. Zakocha się w Maryi.
– Tak rosną święci – uśmiecha się ks. Marco.

W holu na stoliku stoi koszyk z kopertami zaadresowanymi do Jana XXIII, obok stos kartek. – Setki osób pisze tu listy do Jana XXIII. O uzdrowienie, łaskę wiary, zmianę życia. Modlimy się w tych intencjach i po 10 latach palimy listy – dym unosi się z modlitwą do nieba – opowiada ks. Marco. – A tu kolekcjonujemy odpowiedzi papieża. Duchowny prowadzi nas długimi korytarzami oblepionymi tysiącem listów, zdjęć, głównie małych dzieci. Bezpłodni rodzice wyprosili dziecko. Mnóstwo osób wyszło z paraliżu po wypadkach. Wiszą więc zdjęcia wraków samochodów. Na środku fotografia Cateriny Capitani. Chora na raka żołądka zakonnica modliła się do Jana XXIII. Papież ukazał się jej w 1965 r., potem wyzdrowiała. Jej przypadek Kongregacja ds. Świętych uznała za supranaturalis. Ale dopiero Jan Paweł II ogłosił Jana XXIII błogosławionym, w rocznicę jego śmierci, 3 czerwca 2001 r. Spieszymy się na wzgórze. Tam czeka na nas żywa relikwia. Osobisty sekretarz papieża Jana.

Wszyscy jesteśmy Roncallimi

Arcybiskup Loris Capovilla ma 96 lat. – Pan przedłużył mi pobyt na świecie o kolejny miesiąc – śmieje się, witając nas z otwartymi ramionami. Przenikliwe spojrzenie, niezwykła świeżość umysłu, znakomita pamięć i szerokie horyzonty. Przy stole goście z Werony. To czołówka włoskich ekumenistów. – Ale się zbiegło – śmieje się abp Capovilla – przed dwoma dniami odwiedził mnie Bartłomiej I ze Stambułu. Uczestniczymy w historycznej niemal debacie. Sędziwy duchowny snuje wizje Kościoła, o jakich marzył Jan XXIII. Czyta na głos fragmenty konstytucji soborowych, teksty papieża.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie