Według słowa twego

Słuchanie, usłyszenie Boga jest początkiem pięknej przygody z Bogiem. Nie tylko jednak początkiem, ale i jej treścią...

Są takie fragmenty Pisma Świętego, na które ciężko spojrzeć z nowością, w których ciężko dostrzec coś nowego, szczególnie jeśli patrzymy na nie po raz kolejny. Do takich fragmentów osobiście bez najmniejszego problemu mogę zaliczyć ten wymieniony powyżej, odpowiedź, jaką Maryja dała Gabrielowi. Coś jednak skłoniło mnie do uważniejszego przyjrzenia się tym trzem końcowym słowom - „według twego słowa”. Według twego słowa – czyli jak?

Oczywiście, nie da się ukryć, że podstawowy sens wypowiedzi Maryi dotyczy słów wypowiedzianych przez Archanioła. Czy były to jednak jego słowa, albo raczej – czy tylko jego? Bynajmniej, chociażby i z tego względu, że dotyczyły Tego, który sam jest Słowem, które zapragnęło stać się Ciałem. A więc – do rzeczy...

Święty Paweł pisze do Rzymian, że „wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy jest słowo Chrystusa” (Rz 10, 17). W tym kontekście jasne jest, że słowa wypowiedziane w Ewangelii według Łukasza nie są jakimś patentem Maryi, czymś tylko Jej właściwym, ale mogą i powinny odnosić się także do mnie. Fakt, to stwierdzenie nie jest czymś zaskakująco odkrywczym. Z drugiej strony jednak, czy mam w sobie taką gotowość słuchania Boga i Jego słowa, jaka była zakorzeniona w sercach Żydów – Pwt 6, 4 - „słuchaj, Izraelu”? Właśnie słuchanie, usłyszenie Boga jest początkiem pięknej przygody z Bogiem. Nie tylko jednak początkiem, ale i jej treścią...

Dlaczego jednak są z tym takie problemy, dlaczego tak często z trudem przychodzi mi poświęcić choć kilka chwil na lekturę Pisma Świętego, na zwyczajne trwanie w ciszy i nasłuchiwanie tego, co chce mi powiedzieć, wskazać Bóg odnośnie do mojej sytuacji życiowej?  Przecież Apokalipsa (co swoją drogą nie oznacza - „Koniec Świata”, ale - „Objawienie”) mówi, że „głos Jego (kogoś podobnego do Syna Człowieczego) jak głos wielu wód” (Ap 1, 15). Czy można nie usłyszeć głosu wielu wód i uznać, że ma się sprawny słuch? To niemożliwe. A jednak – choć Bóg mówi wciąż, tak trudno Go usłyszeć i słuchać... Czemu?

Wróćmy jeszcze na chwilę do Apokalipsy. Zanim Jan mógł powiedzieć, że Jego głos ma taką moc, musiał się obrócić - „i obróciłem się, by patrzeć, co to za głos do mnie mówił” (Ap 1, 12). Wcześniej słyszał tylko głos potężny jak głos trąby. Trąbę można jakoś zagłuszyć, albo źle zinterpretować. Kiedy się jednak słyszy szum wielu wód, kiedy stoi się nad wodospadem nie słychać już nic innego...

Ten obrót to nic innego jak nawrócenie całej osoby. Coś więcej niż tylko zmiana myślenia, obrót całego mnie w stronę Boga. Dopiero taki „obrót” pozwala otworzyć się na moc słowa Bożego. Pozwala za Maryją powtórzyć: „niech mi się stanie według SŁOWA TWEGO”.

Tak łatwo można spłycić Boże wezwanie kierowane do człowieka do kilku słów. Znamy dobrze te slogany: Pójdź za Mną, Wypłyń na głębie, Stań się rybakiem ludzi, etc. Slogan jednak jest dobry na parę chwil, owszem, może być jakimś zawołaniem, nawet mottem życiowym. Nigdy jednak nie stanie się pełną treścią życia. Potrzeba czegoś więcej. Potrzeba do tych słów dopisywać nowe, wciąż i wciąż. Tylko taka otwartość nie zamyka człowieka na stanie przy jednym słowie, ale pozwala poszukiwać coraz to nowych słów Boga, według których może dzisiaj żyć.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| MODLITWA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie