Rybacy Pana

Uczestniczą w juwenaliach, Woodstocku, organizują wykłady o chrześcijaństwie, kursy tańca, a nawet paralotniarskie. A wszystko po to, by w Bożą sieć złowić tych, którzy z reguły omijają Kościół szerokim łukiem.

Ledwo się obudził, złapał rower i zaczął pedałować. Był zły i bezsilny. W głowie szumiał mu jeszcze alkohol. – Nawet nie miałem się kogo zapytać, co wyprawiałem na wczorajszej imprezie – wspomina ze smutkiem Radek Wichrowski, który odkąd kilka lat temu przeprowadził się na studia do Warszawy, czuł się przeraźliwie samotny. Jadąc tak bez celu, trafił na Pole Mokotowskie, gdzie odbywały się studenckie juwenalia. Na jednym z namiotów widniał wielki napis: „Jezus.waw.pl”. – Chociaż było mi bardzo źle, nie miałem odwagi tam podejść. Usiadłem z boku i przyglądałem się. Ku mojemu zaskoczeniu na twarzach tych młodych ludzi dostrzegłem niezwykłą radość, której na oślep szukałem – wspomina. Zapragnął pójść w ich ślady – znalazł duszpasterstwo, które znajdowało się najbliżej jego domu.

Od tego wydarzenia minęły już trzy lata. Radek co wtorek przychodzi do kościoła św. Jakuba, gdzie o godz. 20 spotyka się Akademicka Wspólnota Ewangelizacyjna Woda Życia. Po latach przyznaje, że gdyby nie spotkanie na juwenaliach, sam do wspólnoty nigdy by nie trafił. Teraz w geście wdzięczności angażuje się w podobne akcje. Bo duszpasterstwa akademickie zataczają coraz szersze kręgi. I często poza murami kościoła szukają tych, którzy pobłądzili na życiowych drogach.

Podaruj Jezusa

Przygotowania do ewangelizacji na juwenaliach – największej akcji ewangelizacyjnej, którą od dwóch lat organizuje wspólnota Ruch Światło–Życie z kościoła akademickiego św. Anny – zaczynają się już pół roku wcześniej. Sztab studentów opracowuje ewangelizacyjny program, ćwiczy teatralne występy, grę na bębnach i wymyśla interaktywne akcje czy konkursy. Pomagają im także młodzi z innych warszawskich wspólnot. – W tym roku w ewangelizację na SGGW zaangażowało się ok. 150 osób, z tego blisko połowa uczestniczyła w bezpośrednich rozmowach – mówi ks. Piotr Jaworski, moderator wspólnoty. Oprócz ewangelizacji na juwenaliach Ruch Światło–Życie angażuje się także w ewangelizacje uliczne, a od tego roku będzie prowadził Seminarium Odnowy Wiary, na które oprócz uczestników niedzielnej Mszy św. zaprosi także młodych przechodniów sprzed kościoła św. Anny. – Jezus to najpiękniejszy dar, jaki student może dać studentowi – uważa ks. Jaworski.

Wojownicy o duszę

Przez zakurzone pole namiotowe festiwalu Woodstock biegnie młody człowiek. W końcu dogania barwny korowód ewangelizatorów, który śpiewając o Jezusie, przemierza pole. Woodstockowicz z całych sił krzyczy, że potrzebuje pomocy i modlitwy. Kilka osób na jego prośbę odłącza się od korowodu. Kolejny uratowany. Zostało jeszcze prawdopodobnie ok. 700 tysięcy – bo tylu młodych co roku przyjeżdża na festiwal. Po drugiej stronie siły są skromniejsze. Rok po roku szeregi armii Pana zasila ok. 700 ewangelizatorów z całej Polski. Ze stołecznych wspólnot przyjeżdża ok. 50 osób. I choć wracają niedospane i zmęczone, czują się szczęśliwe. Mają świadomość, że uczestniczyły w walce o najwyższą stawkę – duszę studenta. – Ci, którzy doświadczyli Jezusa, chcą o nim mówić innym. Tej radości nie da się ukryć. A ewangelizacja to pierwsza linia frontu – mówi ks. Jaworski.

Ewangelizuj oikos

Nie zawsze trzeba daleko jechać, by pokazać innym drogę do Boga. Czasami wystarczy dobrze rozejrzeć się dookoła siebie. Mama, brat lub kolega ze studiów to dla wspólnotowiczów z Wody Życia kandydaci do ewangelizowania. Od początku istnienia wspólnota akademicka stawia bowiem na ewangelizację własnego środowiska – zwanego z greckiego oikos. Ale flagową inicjatywą wspólnoty są Kursy Alfa – cykl dziesięciu wykładów o chrześcijaństwie. Młodzi z pl. Narutowicza właśnie przygotowują się do 20. już edycji: rozdawane są ulotki, plakaty i obmyślany plan „alfaekspansji”. Bo każdy sposób jest dobry, by z informacją o kursie dotrzeć do jak największej ilości osób. Studenci mogą natknąć się na nią np. na Facebooku, logo kursu mogą zobaczyć u znajomego na komórce lub na kubku. Siłą rzeczy o kursie dowiadują się ci, z którymi młodzież styka się na co dzień. – Na początku na kurs przychodzili pobożni ludzie, teraz coraz więcej pojawia się takich z obrzeża – wyjaśnia ks. Roman Trzciński, duszpasterz Wody Życia. W rekordowych edycjach uczestniczy grubo ponad setka osób. Wiele z nich decyduje się przyjść do wspólnoty. Inni przychodzą, bo zaciekawił ich modlitewny taniec, pantomima lub rozmowa podczas ulicznej ewangelizacji, w które również angażuje się wspólnota.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie