Gospodarne i wyjątkowe

O Kołach Gospodyń Wiejskich, modzie na wieś i przełamywaniu stereotypów mówi Anna Gembicka, wiceminister funduszy i polityki regionalnej.

Barbara Gruszka-Zych: Pani Minister odwiedza wiele Kół Gospodyń Wiejskich w całej Polsce. Skąd się wzięła ta sympatia?

Anna Gembicka: Sama pochodzę ze wsi i być może to jest główny powód. Wśród „Kobiet Gospodarnych i Wyjątkowych”, bo tak na własny użytek nazywamy panie zrzeszone w Kołach Gospodyń Wiejskich, czuję się jak u siebie. Mają wiele pozytywnej energii. Spotkania z nimi to dobry sposób na naładowanie baterii. Ale przede wszystkim wiele się od nich uczę. Często zadziwiają i zachwycają mnie ich pomysły na działalność na rzecz lokalnych społeczności. Później sama staram się je realizować w swoich rodzinnych stronach.

Co Pani imponuje w działalności kobiet, które wielu chciałoby zepchnąć gdzieś na margines tylko dlatego, że żyją na wsi?

Cenię tych, którzy potrafią być sobą. A KGW właśnie w tym pomagają. Panie, które się w nich zrzeszają, nie muszą niczego udawać, nie robią niczego na pokaz. Po prostu działają. Mają swoje pomysły i realizują je z korzyścią nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Ten renesans działalności społecznej na wsi, z którym mamy obecnie do czynienia, to niesamowite zjawisko.

Koła pomagają paniom w tak modnej dziś samorealizacji?

Bardzo mi się podoba, że kobiety znalazły w nich przystań do zajęcia się odkładanymi często na później ambicjami i planami. Jedna z nich kiedyś powiedziała mi bardzo bezpośrednio, że cieszy się, że wreszcie ktoś zobaczył w niej kogoś więcej niż gospodynię domową. Że wreszcie może pokazać swoje zdolności i pomysły innym. Często ze względu na miejsce zamieszkania przypinamy ludziom różne łatki. Dzięki działalności Kół Gospodyń Wiejskich można przełamać te stereotypy. I o to w tym wszystkim chodzi. Polecam porównanie działaności stowarzyszeń czy fundacji działających w większych ośrodkach miejskich z działalnością Kół Gospodyń Wiejskich. Zazwyczaj projekty wiejskie nie ustępują w niczym miejskim. Można nawet powiedzieć, że często działalność kół jest bardziej kreatywna, energiczna i profesjonalna.

Pewnie zna Pani wiele kół wyprzedzających miejskie inicjatywy kobiece.

Generalnie działalność większości z nich w niczym nie ustępuje innym organizacjom pozarządowym, także tym działającym w miastach. Ich działalność społeczna jest bardzo widoczna. Panie zazwyczaj bardzo mocno angażują się w starania o sprawy lokalne – np. postulują remont dróg, położenie chodnika, dzięki któremu dzieci będą mogły bezpiecznie dotrzeć do szkoły, starają się o wybudowanie świetlicy wiejskiej, która stanie się miejscem spotkań dla mieszkańców gminy. Można też powiedzieć, że koła bywają kuźnią lokalnych liderek.

Nie boi się Pani, że kobiety w nich zrzeszone podejmą jakieś działania feministyczne?

Uważam, że właśnie ta działalność jest doskonałą odpowiedzią na różnego rodzaju ruchy feministyczne. Przecież ruchy kobiece nie muszą oznaczać agresji i być z natury lewicowe. Kobiety mogą się realizować tak, jak same chcą, i, jak obserwuję, nie oznacza to akceptacji i narzucania progresywnej agendy.

Pierwsze Koło Gospodyń Wiejskich powstało we wsi Janisławice w 1866 r. A więc współczesne koła mają imponującą tradycję.

Często powtarzam, że KGW pięknie pokazują, jak można łączyć tradycję z nowoczesnością. Wielu mogą kojarzyć się z dożynkami i lepieniem pierogów. I to oczywiście prawda! Ale podejmują też szereg działań z dziedziny budowy społeczeństwa obywatelskiego. Często robią to poprzez współpracę z samorządami, Ochotniczymi Strażami Pożarnymi i szkołami. Tak naprawdę to ważne miejsca wymiany międzypokoleniowej, które stają się coraz bardziej popularne wśród młodych kobiet, chętnie słuchających, co do powiedzenia mają ich starsze koleżanki.

Napisała Pani kiedyś, że rozwój to ciągły ruch do przodu z zachowaniem tradycji, podkreślając, że tak właśnie działają koła. Należące do nich matki i babcie uczą młode dziewczyny wpojonych im zasad.

W kołach odbywa się nieustanna wymiana międzypokoleniowa. Starsze panie uczą młodsze, ale też młodsze – starsze. W pierwszym przypadku chodzi np. o tradycyjne przepisy, w drugim – np. o umiejętność korzystania z internetu. Jednak ten wymiar pedagogiczny to nie wszystko. Koła Gospodyń Wiejskich zazwyczaj przywiązują ogromną wagę do kwestii sportu i edukacji dzieci i młodzieży. Często organizują zajęcia edukacyjne, np. z języka angielskiego, czy sportowe. Wiele kół organizuje półkolonie dla dzieci. Wszystko zależy od kreatywności członkiń.

Zauważyłam, że sporo kół może się pochwalić własnymi wydawnictwami.

To prawda. Niektóre koła wydają książki kulinarne zawierające przepisy charakterystyczne dla regionu. Na przykład Koło Nowoczesnych Gospodyń Dziewanna przygotowało publikację „Pajda chleba po kujawsku”, będącą opowieścią o lokalnej kuchni. Inne koło wydało interesującą książkę „Kulinarne dziedzictwo Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej”. Tego typu działania wzmacniają potencjał turystyczny regionów, bo jak wiadomo – przez żołądek można trafić do serca.

Jak Pani wspomniała, kulinaria to tylko fragment ich działalności.

Spektrum spraw, którymi się zajmują, jest naprawdę szerokie. Praca na rzecz swojego otoczenia i społeczności, wytwarzanie ekologicznej żywności – takie są obecnie światowe trendy. Koła doskonale się w nie wpisują, ponieważ te dwie kwestie działające w nich kobiety mają niejako w genach. Niektóre prowadzą szkolenia z wytwarzania naturalnych kosmetyków, uczą rękodzieła, gotowania, organizują zajęcia fitness albo zajęcia dla seniorów. Często tworzą także zespoły ludowe, które odnoszą sukcesy nawet na skalę ogólnopolską. Ostatnio zachwycił mnie festyn zorganizowany w ruinach zamku w Radzyniu Chełmińskim przez Stowarzyszenie Aktywna Wieś Słup. Działające w nich osoby łączą aktywność Koła Gospodyń Wiejskich i stowarzyszenia, pięknie pokazując, że kultywowanie tradycji regionalnych może przyciągnąć bardzo wiele osób w każdym wieku. Wiele kół działa tak prężnie jak agencje marketingowe, robiąc dużo dla budowania pozytywnego wizerunku polskiej wsi.

Na profilu Kobiety Gospodarne i Wyjątkowe na Facebooku umieszcza Pani przyciągające uwagę sesje zdjęciowe kół.

One są nie tylko dobrą reklamą samej wsi, ale i całej Polski. Śmiało mogłyby się ukazać w folderach promujących nasz kraj na jakichś zagranicznych targach. Muszę też wspomnieć, że koła aktywnie włączają się w wolontariat i działalność charytatywną. Wiele z nich w obliczu koronawirusa zaangażowało się w akcję szycia maseczek i dostarczania ich do najbiedniejszych mieszkańców regionu.

Skąd czerpią fundusze na swoją działalność?

Od 2018 r. otrzymują pomoc finansową z budżetu państwa. W 2018 r. ze wsparcia skorzystało ponad 4,8 tys. kół, które otrzymały łącznie ok. 16,3 mln zł. Rok później pomoc w wysokości 29,7 mln zł trafiła już do blisko 8,6 tys. kół. W tym roku „do wzięcia” jest 40 mln złotych. Dzięki ustawie Koła Gospodyń Wiejskich mogą prowadzić działalność gospodarczą, przyjmować spadki, zapisy i darowizny, a także startować w konkursach grantowych, takich jak EtnoPolska, Kultura Interwencje czy Program Rozwoju Organizacji Obywatelskich.

Dzięki temu, że nagłaśnia Pani ich działalność, wielu odkryło, że wieś to dobre miejsce do życia.

Bardzo się cieszę, że propagując koła gospodyń, udało mi się odkłamać wiele stereotypów dotyczących polskiej wsi. To, co robią tworzące je panie, pokazuje, że to dobre i modne miejsce do życia. Bardzo ważne jest też, że w pędzącym świecie potrafią pamiętać o tradycji i wartościach, także katolickich. Pokazują, że wiara i przestrzeganie zasad wcale nie muszą się wykluczać z funkcjonowaniem w nowoczesnym świecie. Wręcz przeciwnie, są jego ważnym elementem, stanowiąc niezbędny kompas moralny. W każdym regionie można znaleźć wspaniałe inicjatywy, trzeba jednak wyjść z domu i otworzyć się na innych. A jeśli w naszej miejscowości nie ma jeszcze koła, to może warto je założyć?

*

Anna Gembicka - wiceminister Funduszy i Polityki Regionalnej, pełnomocnik rządu do Spraw Lokalnych Inicjatyw Społecznych, poseł na Sejm RP.

Koła Gospodyń Wiejskich
Według danych z połowy sierpnia br. w prowadzonym przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa Krajowym Rejestrze Kół Gospodyń Wiejskich było ich zarejestrowanych 9352. Najwięcej jest ich w województwie wielkopolskim, najmniej – w opolskim.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie

Reklama

Reklama

Reklama