Gigantyczny wybór, a przy tym niewiarygodnie niskie ceny. Klik i kupione. Zakupy lecą z Chin do europejskich klientów. Tanio i wygodnie. I coraz więcej.
Niedawno oglądałam wywiad z Arturem Tomasikiem, prezesem Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego, który stwierdził, że do Polski trafia dziennie 500 ton towarów z Chin (5-6 samolotów!). Te liczby szokują. Ponadto posępny jest widok kartonów, ogromnej ilości kartonów regularnie dokładanych do niebieskiego pojemnika na odpady na podwórku okolicznych kamienic. Świadectwo nowych nabytków.
Od lat mówi się o wykorzystywaniu taniej siły roboczej w Chinach. Czy ta sprawa rzeczywiście nas nie dotyczy? Zwraca się też uwagę na niską jakość produktów oferowanych przez chińskie platformy sprzedażowe. Choćby takie przykłady: według przeprowadzonej kontroli przez Fundację Warentest nie wszystkie dostępne na nich ładowarki USB spełniają wymogi bezpieczeństwa Unii Europejskiej i mogą stwarzać zagrożenie pożarowe, a wybrane towary zawierają toksyczne substancje – wśród nich naszyjniki, które zawierają kadm w ilości przekraczającej dopuszczalną wartość aż 8 500 razy. Kadm jest klasyfikowany jako substancja rakotwórcza. Czy naprawdę wiemy, co kupujemy?
Kilka dni temu we Francji podjęto decyzję o skontrolowaniu wszystkich 200 tysięcy przesyłek od chińskiej platformy Shein. Poinformowano, że znalazły się tam produkty nielegalne, zabawki niebezpieczne dla dzieci, niespełniające przepisów kosmetyki i urządzenia elektryczne. Wydaje się, że to tylko wierzchołek góry lodowej. Pewno jeszcze nie raz usłyszymy o kolejnych doniesieniach związanych z chińskimi platformami sprzedażowymi.
Przed kolejnym zakupowym klikiem warto się zastanowić, czy rzeczywiście sprowadzanie z drugiego końca świata sprzętu elektronicznego, zabawek, czy ubrań jest etyczne i bezpieczne. Nie można też zapominać o kwestii ekologicznej, czyli np. śmieciach, dużej ilości śmieci, w które te rzeczy się przemienią, zresztą może nawet całkiem szybko.
W naszym mieście prowadzone są warsztaty terapii zajęciowej, podczas których osoby z niepełnosprawnością intelektualną wytwarzają przedmioty z gliny, szkła, czasem z drewna i tkanin. Lubimy tam chodzić z Mężem na kiermasz przed świętami. Można na nim kupić ładne rzeczy pod i na choinkę, a przy tym wspomóc uczestników warsztatów. Odwiedzamy też przedświąteczne jarmarki, gdzie swoje wyroby prezentują lokalni rzemieślnicy i artyści. Tam również można nabyć coś oryginalnego i miłego dla oczu.
Teraz, kiedy jesteśmy bombardowani stacjonarnie i wirtualnie kuszącymi ofertami świątecznych ozdób i prezentów, warto wrócić do słów papieża Franciszka, który podczas Pasterki w Watykanie w 2018 r. przestrzegał przed nienasyconą zachłannością: „W obliczu żłóbka rozumiemy, że tym co posila życie nie są dobra, lecz miłość; nie zachłanność, ale miłosierdzie; nie obfitość, z którą trzeba się obnosić, ale prostota, której należy strzec". I tej miłości oraz prostoty sobie w przedświątecznym czasie nawzajem życzmy. I umiaru, oczywiście.