Święta, święta i po świętach. A i po Nowym Roku. Tymczasem w filatelistyce…
Sezon świąteczny trwa! A tak, bo przecież przez nadmiar świątecznych przesyłek, urzędy pocztowe nie zawsze potrafią wyrobić się na czas. Więc kartki z życzeniami wciąż jeszcze do nas spływają. Zwłaszcza te z zagranicy. Z postcrossingu np. Ale nie tylko.
Bo bywa i tak, że na święta dostało się od kogoś kartkę z życzeniami, ale samemu do tej osoby nic się nie wysłało. Więc teraz, szybko-szybko – trza się ratować wizerunkowo. Albo poczekać do Wielkanocy i dopiero wtedy, w ramach rewanżu, coś wysłać. Ale wówczas nie mamy pewności, czy znowu ta osoba już nas nie skreśliła, więc nie wysłała nic do nas. A jeśli coś od nas wiosną dostanie, to ona będzie miała dylemat. Wysłać po świętach, czy dopiero na święta następne?
Takie to są zabawy osób wciąż jeszcze starających wysyłać się życzenia świąteczne tradycyjną pocztą. A więc i korzystających ze znaczków pocztowych. Najlepiej także tych świątecznych, emitowanych specjalnie na święta Bożego Narodzenia lub Wielkanocy.
Jedni twierdzą, że pierwszy taki znaczek pojawił się jeszcze w XIX wieku, gdy kanadyjska poczta umieściła napis XMAS na znaczku z 1898 roku, ukazującym mapę świata. Inni, że stało się to kilka lat później, na znaczku duńskim. Tyle tylko, że nie był to typowy znaczek pocztowy, a charytatywny. Dopłatowy.
W wyścigu o palmę pierwszeństwa biorą też udział Australijczycy. W latach ’30 XX wieku tamtejsza poczta wypuściła dwa znaczki bożonarodzeniowe, tyle tylko, że nie było na nich żadnych motywów religijnych. Te pojawić miały się po raz pierwszy dopiero na znaczku węgierskim z 1943, który ukazywał scenę Narodzenia.
Są to jednak wszystko dywagacje filatelistów-historyków. Praktycy mają co roku do dyspozycji znaczki, którymi mogą „ustroić” nie tylko swoje klasery, ale także kartki pocztowe, które wysyłają krewnym i znajomym.
My w minionym już roku mieliśmy do dyspozycji trzy bardzo ładne znaczki z tzw. Wzornikiem Dolnośląskim (pisałem już o nim tutaj), ale np. dostałem też kilka kartek ze znaczkami z roku jeszcze wcześniejszego. Prostszymi, bardziej umownymi, ale też fajnie prezentującymi się na kopertach i pocztówkach. Bo, generalnie, właśnie o to chodzi. By było świątecznie, ciepło, sympatycznie…
Choć oczywiście nie zawsze jest to możliwe, czego dowodem, ilustrujący dzisiejszy tekst, znaczek z Ukrainy. Czasem świąteczne znaczki wyglądają właśnie tak. Niosą dodatkowe przesłanie. W niemalże kronikarski sposób odnotowują, zatrzymują Historię. Właśnie tę przez duże H…
*
Tekst z cyklu Spotkania z filatelistyką