Spotkania z przyrodą: Cena kwiatów

Walentynki i Dzień Kobiet zbliżają się wielkimi krokami, a do Polski z tej okazji lecą róże wyhodowane w dalekiej Afryce. Supermarkety zacierają ręce.

Róże z Ugandy, storczyki z Tanzanii
Część kwiatów ciętych przybywa do nas z Holandii, ale to nie znaczy, że wyrosły one na niderlandzkiej ziemi. Ten kraj jest głównym ośrodkiem handlu kwiatami w Europie. To tam, w Aalsmeer, znajduje się największa aukcja tymi roślinami na świecie. Codziennie sprzedaje się ich w tym miejscu ok. 43 milionów. Pochodzą m.in. z Europy, Izraela, Ekwadoru, Kolumbii, Etiopii i Kenii.

Polska zajmuje piąte miejsce wśród odbiorców kwiatów ciętych i roślin ozdobnych z Holandii. Kupujemy ich coraz więcej. Krajowi producenci tymczasem przegrywają konkurencję z tanimi roślinami sprowadzanymi z drugiego końca świata.

Dalej, ale taniej
Kwiaty cięte często muszą przebyć długą drogę, nierzadko tysiące kilometrów, zanim trafią do europejskich rąk. Przykładowo w Wielkiej Brytanii z importu pochodzi 90 procent sprzedawanych kwiatów. Okazuje się, że bardziej opłacalna jest produkcja roślin w cieplejszych i bardziej słonecznych krajach niż hodowanie ich w szklarniach w Europie. Co więcej, dzięki samolotom można je szybko przetransportować, choć trzeba im wtedy zapewnić odpowiednią niską temperaturę. Należałoby przy tym zauważyć, że nie pozostaje to bez wpływu na środowisko naturalne.

Koszty kwitnącego biznesu
Dodatkowo w Afryce i w Ameryce Południowej siła robocza jest tańsza niż na naszym kontynencie. Nie można przy tym zapominać, że osoby tam zatrudnione przy hodowli kwiatów pracują po kilkanaście godzin na dobę przy niskiej zapłacie, za symboliczną miskę ryżu. Ponadto nie zapewnia się pracownikom należytej ochrony przed toksynami używanymi przy uprawie roślin. Chemikalia stosowane w dużej ilości zatruwają nie tylko ludzi, ale i ekosystem.

Pijący problem
Do produkcji kwiatów potrzebna jest woda, dużo wody, a dostęp do niej w niektórych państwach jest coraz trudniejszy. Na przykład wokół jeziora Naivasha w Kenii ulokowane są plantacje róż. Przyczyniają się one do obniżania poziomu wody oraz zmniejszania ilości ryb w jeziorze. Na domiar tego trafiają tam wykorzystywane przy nawożeniu plantacji chemikalia. A niejednokrotnie jest to jedyne źródło wody pitnej dla okolicznych mieszkańców.

Cena tanich kwitnących piękności może być naprawdę wysoka. Michał Bryda-Przybyszewski z Fairtrade Polska w rozmowie z WP Finanse stwierdził, że kupując kwiaty, które nie pochodzą z certyfikowanych plantacji, wspieramy nieuczciwe praktyki handlowe obserwowane w krajach takich jak Kenia, Kolumbia czy Ekwador. Dotyczy to głównie kwiatów ciętych, zwłaszcza róż trafiających do Europy.

Rośliny ozdobne są teraz dostępne cały rok. Przestały być produktem sezonowym i, co najważniejsze, lokalnym. Mamy wpływ na to, co kupujemy. Niska cena bukietów róż w supermarkecie nie powinna być tutaj jedynym czynnikiem, który bierzemy pod uwagę. Czyż nie lepiej kupować kwiaty sezonowe z naszej strefy klimatycznej? Może drożej, może mniej, ale przynajmniej z czystym sumieniem.

*

Tekst z cyklu Spotkania z przyrodą

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Rozpocznij korzystanie