Spotkania z filatelistyką: Pozdrowienia z Indii

Pytanie tylko których. Dziś jest to w miarę jasne, ale gdyby tak nieco bardziej zgłębić temat, zwłaszcza historycznie, może się okazać, że utkniemy na dobre w istnych, filatelistycznych, dżunglach Bengalu.

„W dżunglach Bengalu”. Była nawet taka powieść Karola Maya, który oczywiście także doczekał się znaczków pocztowych. Podobnie jak niektórzy jego bohaterowie z widocznym poniżej Winnetou na czele.

Spotkania z filatelistyką: Pozdrowienia z Indii   NobbiP

Z Dzikiego Zachodu wróćmy jednak do Indii, bo to im poświęcony jest dzisiejszy artykuł, a ciekawych wątków związanych z tym państwem (niektórzy twierdzą nawet, że osobnym kontynentem), z pewnością nam nie zabraknie.

Wszak nim człowiek przejdzie do historii współczesnej Poczty Indyjskiej, uświadomić musi sobie, że wcześniej istniały m.in. Indie Francuskie, Indie Holenderskie, Indie Portugalskie, czy Federacja Indii Zachodnich, w skład których wchodziły tak lubiane przez filatelistów państwa, jak Antigua, Barbados, Dominika, Grenada, Jamajka, Montserrat, St. Christopher-Nevis-Anguilla, St. Lucia, St. Vincent oraz Trynidad i Tobago. Któż nie chciałby znaczków z tak odległych i egzotycznych lokacji?

A to przecież dopiero początek tej swoistej, indyjskiej wyliczanki, bo w czasach kolonialnych, pod panowaniem brytyjskim, roiło się tam od państw, księstw i terytoriów, które także emitowały swoje własne znaczki. Jedne (jak np. Nabha, Gwalijar, czy Patiala) zobowiązały się przestrzegać brytyjskich konwencji pocztowych. Inne, jak Bhor, czy Alwar, były natomiast tzw. księstwami federalnymi, a więc w większości wydawały tylko lokalne znaczki pocztowe, które obowiązywały na niewielkim terytorium.

Było ich jednak tak wiele, ze doprawdy trudno byłoby je wszystkie wyliczyć. Nic dziwnego, że w swoich kapitalnych „Opowiadaniach filatelistycznych” František Langer poświęcił jedną z nowelek właśnie wymianie filatelistycznej między pewnym nobliwym praskim kolekcjonerem, a zaczynającym dopiero swoją przygodę ze zbieraniem, chłopczykiem z Hajdarabadu, który po czasie, gdy dorośnie, okaże się maharadżą tej krainy, który pięknie się swemu mentorowi odwdzięczy, wysyłając mu komplet nowych, pamiątkowych znaczków, z nadrukami pokrytymi czystym złotem dukatowym.

Nam pewnie nigdy dane nie będzie otwierać koperty z takimi skarbami, ale przecież i współczesne znaczki indyjskie pełne są niezwykłych motywów – dzikich zwierząt, zabytkowych świątyń, barwnych strojów ludowych, bóstw z hinduskiej mitologii…

Sama radość obcować z takimi walorami! I świetny pomysł, gdy ktoś chciałby dopiero zacząć swoją przygodę z filatelistyką, by postawić właśnie na Indie.

Z własnego doświadczenia wiem, że tamtejsi zbieracze są bardzo aktywni np. w serwisie X. Niemalże wiodą tam prym wśród filatelistów z całego świata, więc i na wymianę (tzw. swap) nie będzie problemu szybko kogoś chętnego znaleźć.

*

Tekst z cyklu Spotkania z filatelistyką

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Rozpocznij korzystanie