Spotkania z przyrodą: Babie lato

Zrobiło się cieplej po chłodnych i deszczowych pierwszych dniach jesieni. Słońce przyjemnie łudzi letnią pogodą. Jednak to nie lato. To babie lato.

Szkoda nie skorzystać z takiej aury. Wybrałam się zatem na spacer, podczas którego zobaczyłam jeden z niezliczonych cudów natury. Nad łąką łagodny podmuch powietrza unosił mieniące się w słońcu pasma pajęczyn. Lekkie tańczyły zgodnie z wiatrem, wywijały się, wręcz płynęły nad kolorowymi kwiatami i motylami.

Na tych falujących w powietrzu pasemkach przędzy podróżują młode lub niewielkie pająki. Poszukują w ten sposób nowych miejsc do osiedlenia się. Takie pająki wspinają się najpierw na kamienie bądź rośliny i snują nić. Kiedy nić jest wystarczająco długa, wiatr unosi ją wraz z pająkiem. W ten sposób mogą one przemieszczać się nawet na spore odległości. Piękny spektakl babiego lata. I to w śródmieściu poprzemysłowego miasta.

Józef Chełmoński przenosi nas za to na wieś. Brudnonoga wieśniaczka leży na ziemi z wyciągniętą w stronę nieba ręką, w której trzyma nitki babiego lata. Dziewczyna wydaje się nieco rozleniwiona, zwłaszcza że w oddali widać chłopów i stado bydła. Nawet wyprężony pies sprawia wrażenie gotowego do wykonywania swoich obowiązków. Ona za to wyleguje się i wpatruje w pajęczą przędzę poruszaną przez wiatr. Odpoczywa po ciężkiej pracy w polu, nie myśląc o niczym? A może rozmyśla nad ulotnością życia?

Niedawno na mój mikroskopijny balkon wprowadził się pająk krzyżak. Wielki i tłusty, oczywiście z dobrze widocznym krzyżem na grzbiecie. Jeszcze kilka lat temu byłabym przerażona, mając takiego lokatora. Dziś jednak obserwuję z zafascynowaniem jego zachowanie, jak czeka w ukryciu na swoje ofiary, jak owija w kokon nieszczęsne owady, które złapały się w jego sieć, a następnie je wysysa. Podziwiam kolistą pajęczynę, misterną robotę wykonaną z elastycznych i mocnych nici. Przy tym wszystkim cieszę się, że mogę przyglądać się z bliska mojej nowej sąsiadce. Bo właściwie ten pająk to samica. I nie trzeba się tego pająka bać.

Jesienny czas zasadniczo skłania do refleksji nad przemijaniem. Na obrazie Chełmońskiego jest jakiś spokój, zatrzymanie, zamyślenie. Tak też się czułam, patrząc na przemieszczające się w powietrzu zwiewne nici z niewidocznymi dla mnie małymi pająkami. Fenomenalne doświadczenie babiego lata.

*

Tekst z cyklu Spotkania z przyrodą

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Rozpocznij korzystanie