publikacja 03.12.2011 07:00
Historia poety Angelusa Silesiusa jest burzliwa podobnie jak czasy, w których żył. Dla jednych był religijnym bohaterem, a dla innych zdrajcą. Jego celem życiowym było całkowite zjednoczenie się z Bogiem.
Anioł Ślązak
Pomnik myśliciela przed budynkiem wrocławskiego Ossolineum, dawnym klasztorem krzyżowców
Karol Białkowski/GN
Johannes Scheffler wychował się w luterańskiej rodzinie. Jego ojciec Stanisław był krakowskim mieszczaninem pochodzenia niemieckiego. Opuścił Gród Kraka ze względu na coraz większe naciski kontrreformackie. Jako luteranin nie mógł sobie znaleźć tam miejsca i zdecydował się na przeprowadzkę do „bardziej protestanckich” Niemiec. Osiadł we Wrocławiu i tutaj założył rodzinę. Owocem małżeństwa z Marią Hennemann była trójka dzieci, w tym najstarszy Johannes urodzony 25 grudnia 1624 roku.
Lekarz i myśliciel
Rozwój intelektualny Johannesa Schefflera szedł w parze z dojrzewaniem duchowym. Początkowo uczył się w gimnazjum św Elżbiety we Wrocławiu, następnie studiował w Strasburgu prawo i medycynę. Przez pewien czas przebywał również w Lejdzie, w Niderlandach, gdzie po raz pierwszy spotkał się z pismami mistyków. Swoją edukację skończył na... katolickim uniwersytecie w Padwie, tym samym, na którym prawie 100 lat wcześniej studiował Jan Kochanowski. We Włoszech uzyskał doktoraty z medycyny i filozofii, po czym wrócił na Dolny Śląsk.
Młody Jan zatrzymał się na początku w Bierutowie u swojej siostry i jej męża. W związku z szerokimi znajomościami szwagra otrzymał wkrótce posadę lekarza na dworze Silvusa Nimroda, księcia oleśnickiego z dynastii Wittenbergów. Książę był władcą dobrze wykształconym, ale też bardzo despotycznym. Nie tolerował sprzeciwu, zwłaszcza dotyczącego religii. Był gorliwym wyznawcą luteranizmu i z całą zaciekłością bronił protestanckich zborów przed rekatolizacją.
Młody lekarz był bardzo wierzącym człowiekiem, żywo zainteresowanym teologią. Zafascynowany spotkaniami z mistykami holenderskimi, sam przeżywał mistyczne uniesienia, które potem opisywał w swych poematach. Podczas pobytu w Oleśnicy zaczął szukać w okolicach bratnich dusz. Jak się okazało, nie było to takie trudne, bo w tym czasie na Śląsku żyło wielu, zwłaszcza protestanckich, mistyków.
Scheffler zaprzyjaźnił się z mieszkającym w Bystrem k. Oleśnicy Abrahamem von Franckenbergiem, prekursorem idei ekumenizmu. W jego posiadłości poznał dzieła i poglądy m.in. Jakuba Böhme, niemieckiego mistyka i filozofa religijnego, oraz Daniela Czepko. Ich poglądy teologiczne wywarły duży wpływ na życie i twórczość młodego lekarza. Pod wpływem przyjaciela Johannes swoje przemyślenia zaczął przelewać na papier.
Poglądy, które reprezentował, nie spotkały się z przychylnością, zwłaszcza pastora Christophera Freytaga. Na jego wniosek książę zakazał publikacji twórczości religijnej Schefflera, uznając ją za zbyt wywrotową. Decyzja ta zbiegła się ze śmiercią Franckenberga w 1652 roku. Te dwa czynniki zadecydowały o porzuceniu dworskiego stanowiska i przeprowadzce Johannesa do Wrocławia.
Katolicki oddech
Przeniesienie się do stolicy Dolnego Śląska było przełomowym wydarzeniem w życiu młodego człowieka. Tutaj zetknął się z kontrreformacją, czego efektem było bliższe poznanie teologii katolickiej. Księgozbiór zawierający dzieła katolickich mistyków odziedziczył już wcześniej po Franckenbergu.
– Przy bardzo silnej uczuciowości i już wtedy objawionym talencie literackim nie mógł się ze swoją żarliwą religijnością zmieścić w środowisku protestanckim, w którym w tym czasie pisma mistyczne były już zakazane – mówi o Johannesie Scheferze prof. Andrzej Lam, historyk i krytyk literatury, tłumacz jego dzieł.
Były już książęcy lekarz znalazł schronienie w klasztorze krzyżowców, w którym przebywali w tym okresie jezuici. Wkrótce, bo zaledwie pół roku po opuszczeniu Oleśnicy, zdecydował się na akt konwersji. Publiczne katolickie wyznanie wiary złożył w kościele św. Macieja, a podczas bierzmowania przyjął imię Angelus (stąd jego pseudonim literacki Angelus Silesius).
Po przejściu na katolicyzm uzasadnił swoją decyzję, wydając pismo pt. „Podstawowe powody i motywy”. Wyjaśnił w nim, dlaczego porzucił luteranizm i stanął po stronie Kościoła katolickiego. Wydarzenie to wywołało wiele negatywnych emocji wśród protestantów. Wkrótce Silesius stał się ostoją kontrreformacji na Dolnym Śląsku.
Jego mistyczne przemyślenia i twórczość znalazły zrozumienie wśród katolików, zwłaszcza ze strony biskupa wrocławskiego Sebastiana von Rostocka, który pomógł mu wydać dwa pierwsze zbiory poetyckie (1657), a po przyjęciu przez Silesiusa niższych święceń kapłańskich w 1661 r. uczynił go marszałkiem swojego dworu. Prawdopodobnie w 1668 r. Angelus Silesius osiadł przy kościele św. Macieja i tutaj zmarł na gruźlicę w 1677 r.
Dla Boga i dusz
Przez całe swoje katolickie życie Anioł Ślązak był zaangażowany w działalność pisarską, która była podporządkowana kontrreformacji. Największym i najpopularniejszym dziełem jest jego „Cherubowy wędrowiec” – zbiór głównie dwuwierszowych aforyzmów o tematyce mistycznej i ascetycznej. Wiele z nich odnosi się do miłości, bo w niej autor upatruje czynnik uświęcający. Angelus Silesius zwraca uwagę, że należy przezwyciężyć miłość ludzką, by być blisko Boga. Wskazuje również na wyższość wartości duchowych nad materialnymi oraz na przemijalność życia ziemskiego i trwałość niebiańskiego.
Poezja Angelusa Silesiusa była przez cały wiek XVIII zapomniana. Odkryli ją dopiero romantycy, zwłaszcza niemieccy. Jednym z pierwszych Polaków, którzy zwrócili uwagę na twórczość wybitnego Dolnoślązaka, był Adam Mickiewicz. Nasz wieszcz narodowy nawiązał do myśli mistyka w zbiorze wierszy pt. „Zdania i uwagi”. Jak wykazały badania prof. A. Lama, nawet 70 proc. tekstów z tego tomiku to cytaty lub parafrazy Anioła Ślązaka.
Drukiem ukazały się trzy tomiki poetyckie Angelusa Silesiusa i 39 najlepszych tekstów teologicznych dotyczących przejścia na katolicyzm. Pełne tytuły dzieł świadczą o bardzo konkretnym celu, jaki przyświecał Ślązakowi przy ich pisaniu – dla dobra dusz i poznania Boga.
Ostatnie dzieło
Mówi prof. Andrzej Lam – historyk, krytyk literatury i tłumacz: - W ostatnich latach udało się ustalić, że Anioł Ślązak jest autorem jeszcze jednego dzieła - Krzeszowskiej Księgi Pasyjnej. Pod koniec życia Silesius często korzystał z gościny cysterskiego opata Bernarda Rosy w Krzeszowie. Z inicjatywy cystersa wybudowana została droga krzyżowa, która w swoim układzie dokładnie naśladowała jerozolimską via crucis. Krzeszowski opat chciał jednak, by kalwarii towarzyszyło synkretyczne dzieło utrzymane w charakterze drogi krzyżowej, które napisał anioł Ślązak. Miało ono pobudzić do jeszcze mocniejszych przeżyć uczestników nabożeństwa. Niezwykłą postacią dzieła jest dusza, która reprezentuje każdego uczestnika Drogi Krzyżowej. Wchodzi do kolejnych kapliczek, gdzie znajdują się obrazy Michaela Willmana, i wczuwa się w sytuacje przedstawione na płótnie. Niezwykła wyobraźnia i talent i literacki oraz emocjonalność anioła Ślązaka spowodowały, że dzieło jest tak wspaniałe.
Mówi Jan Peszek - aktor i reżyser: - Podjąłem się adaptacji drogi krzyżowej Silesiusa, bo ma ona jakąś niezwykłą potęgę słowa. Niestety, z tego pięknego tekstu, który bardzo mnie poruszył, muszę wybrać tylko fragmenty. Mamy tutaj do czynienia z poezją najwyższego lotu; z przejmującymi opisami, wyznaniami i modlitwami. było dla mnie szokiem, że to dzieło powstało w XVII w. i przeleżało niezauważone tyle czasu. szczęśliwie doczekało się dobrego tłumaczenia i niebawem, mam nadzieję, doczeka się dobrej adaptacji scenicznej. Przedstawienie, które przygotowuję, nie będzie miało formy ani wyłącznie teatralnej, ani tylko obrzędowej. Premierę planujemy na Wielki Tydzień przyszłego roku w kościele pw. św Macieja we Wrocławiu.