publikacja 31.10.2012 00:15
Umowy inne niż etat mają dziś czarny PR. Czy tzw. umowy śmieciowe są wyzyskiem pracowników, czy ratunkiem dla bezrobotnych?
east news/Paweł Skraba
Z 34 tys. umów-zleceń i umów o dzieło skontrolowanych w 2011 r. przez Państwową Inspekcję Pracy aż 13 proc. miało cechy pracy etatowej. Zamiast umów tego typu powinny być zawarte umowy o pracę
Za likwidacją tzw. umów śmieciowych opowiadało się przed wyborami wiele ugrupowań. Zapowiedzieć miał ją niedawno premier Donald Tusk w swoim tzw. drugim exposé, ale w ostatniej chwili z tego się wycofał. „W czasach kryzysu, kiedy absolutnym priorytetem jest bezpieczeństwo zarobkowania i zatrudnienia, nie możemy się na to zdecydować” – dodawał poza sejmową mównicą. Niewątpliwie jednak problem do publicznej debaty powróci, chociażby za sprawą strajku, który m.in. pod hasłem likwidacji „śmieciówek” przygotowują na Śląsku cztery największe związki zawodowe, i kampanii informacyjnej, jaką szykuje NSZZ „Solidarność”. Czy umowy śmieciowe – jak mówią związkowcy – są wyzyskiem pracowników i niewolnictwem XXI wieku? Czy też ratunkiem dla bezrobotnych, którzy nie mają szans na stały etat?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł