Pałace pod ziemią

Tomasz Rożek

GN 02/2013 |

publikacja 10.01.2013 00:15

Czy istnieje ścisła granica pomiędzy brudem i czystością? Szpetotą i stylem? Depresyjną szarością i jasną kolorystyką? Czy obok siebie mogą funkcjonować dwa skrajnie różne światy? Tak, mogą. Tak jest w moskiewskim metrze.

Takiego wnętrza nie powstydziłyby się największe światowe muzea. Na zdjęciu stacja Komsomolska Jakub Szymczuk Takiego wnętrza nie powstydziłyby się największe światowe muzea. Na zdjęciu stacja Komsomolska

Granicą są ruchome schody. Są ich setki. Każde pilnowane przez jednego pracownika (siedzącego w charakterystycznej szklanej budce). Długie i strome prowadzą w nieznane. Ruszają w świecie brudnym, ponurym i w jakiś sposób dołującym. Prowadzą pod ziemię, do świata czystego, jasnego i kolorowego. Stacje moskiewskiego metra nijak nie pasują do miasta, pod którym leżą. Są jak pałace w świecie beznadziei. Pałace, do których każdy może wejść, by poczuć się jak król. O to chyba budowniczym chodziło.

Labirynt to mało

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.