publikacja 28.03.2013 00:15
Wczoraj długo nie spałam, zastanawiałam się, czy o tym pisać. Dzisiaj jestem niewyspana, ale zdecydowana.
Jakub Szymczuk
Pokój na Woli. I poranna dawka leków
Niech pan najpierw napisze, że prababcia Aliny nazywa się Dąbrowska Nadzieja. Może ludziom łatwiej będzie się czytało. Jakby co, to zostawię w redakcji metrykę prababci, tam wyraźnie napisane, że ona z Zamojskiego.
W tym czasie Alina siedzi w wózku na zapleczu i bawi się – chochelkami, ziemniakami, patelniami, wszystkim, co w zasięgu wzroku. A jak już się zmęczy intensywnością obrazów, to zasypia. – Napiszcie dobrze o właścicielce restauracji, o lekarzach z Centrum Zdrowia Dziecka i ze szpitala zakaźnego na Woli, o Stowarzyszeniu Expatria. No i o wolontariuszach, którzy przychodzą dwa razy w tygodniu do Aliny. Mogę wtedy jechać na kurs języka polskiego, wysiadam przy stacji metra Wilanowska. Do bukwy „F” dotarłam.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł