publikacja 02.01.2014 00:15
Startował na olimpiadzie w Berlinie w 1936 r. W czasie wojny trafił do japońskiej niewoli, gdzie został poddany straszliwym torturom. Po wojnie przebaczył swoim oprawcom.
Noel Vasquez /EAST NEWS
Zamperini w Los Angeles w 2011 r.
Historia życia Louisa Zamperiniego to temat na pasjonujący film o nawróceniu i przebaczeniu. Zresztą obecnie trwają zdjęcia do filmu o nim, którego premiera odbędzie się w październiku br. Zamperiniego zagra brytyjski aktor Jack O'Connell, a film reżyseruje Angelina Jolie. Louis Zamperini stał się jednym z wielkich bohaterów USA nie dlatego, że na berlińskiej olimpiadzie zajął 8. miejsce w biegu na 5 km. Zdecydowały o tym dramatyczne wydarzenia, które rozegrały się później.
Najszybszy finisz
To, że w 1936 roku wystąpił na olimpiadzie w Berlinie, zawdzięcza po części starszemu bratu. Louis, jako nastolatek, wpadł w złe towarzystwo, opuszczał szkołę, palił i pił, a na dodatek wraz z kolegami dopuszczał się drobnych kradzieży. Raz nawet uciekł z domu. Pete, jego brat, miał tego dość. Z pomocą pewnego policjanta, który też miał dość kłopotów z 15-letnim chuliganem, postanowił zainteresować niesfornego brata sportem. Udało się. Louis zaczął trenować biegi w szkolnym zespole sportowym. Bieganie stało się jego pasją. Odnosił coraz większe sukcesy i ostatecznie zakwalifikował się do ekipy olimpijskiej. W 1936 roku w Berlinie wystąpił w finale biegu na 5 km. Zajął co prawda 8. miejsce, ale zwrócił uwagę publiczności fantastycznym finiszem na ostatnim okrążeniu, kiedy nadrobił prawie 50 m straty do prowadzących Finów. Po biegu odpoczywał wraz z innymi lekkoatletami w boksie sąsiadującym z tym, w którym siedział Hitler. „Podałem swój aparat fotograficzny Goebbelsowi z prośbą, by zrobił mi zdjęcie Hitlera. Goebbels zwrócił mi aparat i powiedział, że Hitler chce mnie zobaczyć – wspominał Zamperini olimpijski występ w jednym z wywiadów. – Przedstawił mnie jako najmłodszego biegacza w zespole amerykańskim. Hitler podał mi rękę i powiedział: »A, to ten chłopak z błyskawicznym finiszem«.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.