publikacja 17.07.2014 00:15
Czasem bywa tak, że biografia jednego człowieka zawiera w sobie kwintesencję czasów, w których działał.
Jacek Turczyk epa/PAP
Mec. Giertych reprezentował w Sądzie Okręgowym w Warszawie min. Sikorskiego w sprawie jaką szef MSZ wytoczył wydawcy dziennika „Fakt”
Tak zapewne historia potraktuje kiedyś przypadek Romana Giertycha. W tej jednej postaci – jak w lustrze – zobaczyć można istotę III RP z jej wzlotami i upadkami, gwałtownymi emocjami i politycznymi zdradami. Potomek znanego endeckiego rodu, charyzmatyczny wychowawca młodzieży, pogromca aferzystów, najpierw staje się ofiarą medialnej nagonki, a potem sprawcą rządowego przesilenia. Jest przykładem błyskawicznej kariery i spektakularnej dymisji, najpierw politykiem IV RP, a potem adwokatem władzy w „teoretycznym państwie”, działającym na styku mediów i biznesu. Nie sposób do końca ocenić, co w tej biografii jest prawdą, a co autokreacją, ale na pewno mówi ona wiele o Polsce lat 1990–2014.
Czas wierności „linii endeckiej” kończy się dla lidera LPR po referendum akcesyjnym. Udziela wówczas głośnego wywiadu dla „Gazety Wyborczej”, w którym po raz pierwszy pragmatyzm bierze górę nad ideowością.
Jedni twierdzą, że mitomanem i mistrzem autokreacji, inni, że człowiekiem do zadań specjalnych, spinającym interesy obozu władzy na styku mediów i biznesu. Ci pierwsi kpią z byłego wicepremiera, drudzy radzą, by uważnie śledzić sprawy, którymi się zajmuje. Prof. Andrzej Zybertowicz przyznaje w wywiadzie dla „Fronda.pl”, że dotąd bagatelizował rolę Giertycha, ale teraz zmienił zdanie. „Wcześniej myślałem, że w TVN24 gości tak często, ponieważ krytykuje Jarosława Kaczyńskiego. Obecnie sądzę, że istotniejsze są jego związki z oligarchami, że tu znajduje się zasadniczy mechanizm” – mówi znany socjolog.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł