publikacja 11.12.2014 00:15
Rosja z dnia na dzień zrezygnowała z ważnego, rozwijanego przez lata projektu gazowego. A może od początku grała na niepowodzenie?
Rosja zrezygnowała z projektu budowy gazociągu South Stream, który miał obejmować Europę od południa, niemal symetrycznie do gazociągu Nord Stream, który obejmuje kontynent od północy. Ten ostatni, położony na dnie Bałtyku, działa i dostarcza błękitne paliwo do Niemiec. Dalej gaz może być dystrybuowany w całej Europie.
Gdy na Kremlu listy intencyjne podpisywał ówczesny węgierski premier Ferenc Gyurscany, Władimir Putin mówił, że Budapeszt ma prawo do współpracy z innymi poza Rosją krajami, ale ta współpraca na pewno będzie dla Węgier mniej opłacalna. Węgry długo grały na dwa fortepiany. Będąc w konsorcjum budującym Nabucco, Budapeszt podpisywał umowy z Moskwą. Ostatecznie Nabucco upadł. I stało się coś dziwnego. Rosja jak gdyby straciła zainteresowanie swoim projektem. Kilka dni temu – teraz już prezydent – Putin oświadczył, że skoro Unia Europejska nie chce realizacji gazociągu South Stream, to ten nie powstanie. Przy okazji Putin wytknął Komisji Europejskiej „niekonstruktywne stanowisko” w sprawie South Streamu. Sytuacja jest zastanawiająca. Przecież Putin nigdy nie przejmował się Unią, tym bardziej że miał przecież listy intencyjne krajów, przez które gazociąg miał przechodzić. Gdyby rzeczywiście był wrażliwy na sygnały płynące z Brukseli, nigdy nie powstałby Gazociąg Północny. Oświadczeniem sprzed kilku dni Moskwa zaskoczyła stolice zainteresowane Gazociągiem Południowym. – Serbia zainwestowała 6–7 lat w ten projekt. Zostało w niego włożone mnóstwo pracy – powiedział premier Serbii Aleksandar Vuczić. Serbowie byli najbardziej entuzjastycznie nastawieni do projektu gazociągu. W Bułgarii decyzja o rezygnacji wywołała konsternację. Nie brakuje głosów, że to tylko kolejny blef Putina. – Nie ma mowy, żeby Rosja zrezygnowała z takiego projektu jak South Stream – powiedział szef komisji ds. energetyki w bułgarskim parlamencie Martin Dimitrow. Z wyliczeń wynika, że Serbia zainwestowała już w projekt kilkaset milionów dolarów, a Bułgaria dokładnie 600 mln dolarów. Spokój na razie zachowują Węgrzy.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł