publikacja 04.02.2015 06:15
Posłowie chcą ograniczyć dostęp do pornografii w internecie. Czas na ruch rządu i operatorów.
canstockphoto
Jest już gotowy projekt sejmowej uchwały. Przygotowała ją komisja administracji i cyfryzacji z inicjatywy posłanki Beaty Kempy (Solidarna Polska). Co ważne, w trakcie pracy nad projektem udało się uzyskać konsensus większości posłów, choć łatwo nie było. Spory w komisji trwały ponad rok. – Na początku najpopularniejszy był pogląd, że to operatorzy internetowi powinni domyślnie uruchamiać blokadę stron zawierających treści pornograficzne. Potem górę wzięło przekonanie, że trzeba obrać inną taktykę, bo jakiekolwiek twarde zalecenia dla prywatnych podmiotów świadczących usługi będą sprzeczne z unijnymi dyrektywami, strzegącymi wolności gospodarczej – relacjonuje Lesław Sierocki, szef Stowarzyszenia Twoja Sprawa, od lat walczącego z pornografią w sieci, który obserwował prace komisji.
Jak w czasach Boya
Tyle że najczęściej nie są to programy darmowe i nadal stawiają użytkowników w roli petentów, którzy muszą wykonać sporo zabiegów, by chronić się przed zagrożeniami. Tymczasem jedyna skuteczna strategia walki z pornografią w sieci polega na tym, by to dostęp do niej wiązał się z deklaracją woli, kosztował trochę zachodu i wymagał przynajmniej pokonania bariery wstydu. Blokada powinna być więc domyślna i naturalna, a jej zdjęcie możliwe jedynie na wyraźne życzenie użytkownika. Dziś sytuacja korzystających z internetu jest odwrotna. To o założenie blokady trzeba się postarać, domyślnie zakłada się zaś powszechny dostęp do pornografii.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł