publikacja 12.02.2015 00:15
Z Andrijem i Anną miałam się spotkać na Krymie. Spotkaliśmy się na Ukrainie. Uznali, że tak będzie bezpieczniej i dla nich, i dla mnie.
Alexei Pavlishak /ITAR-TASS/pap
Z dworca kolejowego w Sewastopolu nie odjeżdżają już pociągi na Ukrainę. Na początku 2015 r. władze w Kijowie zawiesiły połączenia kolejowe i autobusowe między Krymem a Ukrainą
Andrij jest Ukraińcem o ormiańskich korzeniach, Anna Ukrainką, której prapradziadek był Polakiem. Jura to ich czteroletni syn. Andrij jest lekarzem specjalistą, Anna instruktorką fitness. Małżeństwem są od siedmiu lat. Mieszkają w Sewastopolu. Tam też mieszkają ich rodzice.
Rodzina międzynarodowa
Podróż mieli długą. Najpierw jechali samochodem. Pierwszy etap, niecałe 250 km z Sewastopola do Nowooleksiiwki, był najłatwiejszy. Pod Nowooleksiiwką przekroczyli pierwszą granicę – rosyjską. Kolejka była długa i posuwała się powoli. Rosyjscy pogranicznicy drobiazgowo sprawdzali bagaże, każdego wypytywali dokąd, na jak długo i po co jedzie. Później powoli przejechali przez dwukilometrowy pas ziemi niczyjej.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.