publikacja 07.05.2015 00:15
Spośród wielu lekcji, które pozostawiła nam druga wojna światowa, dwie wydają mi się najważniejsze. Pierwsza to pamięć, druga – należy głośno i dobitnie mówić: „hańba”, „zbrodnia”, „bohaterstwo”.
Janusz Mazur /epa/pap
18 września 1993 r., prezydent Lech Wałęsa żegna ostatnich rosyjskich żołnierzy opuszczających Polskę. To dla nas symboliczny, ostateczny koniec tego wszystkiego co zaczęło się 1 września 1939 roku
Zakończenie drugiej wojny światowej stawia znacznie więcej pytań, niż udziela odpowiedzi. Jeżeli jesteś Amerykaninem, wojna zaczęła się dla ciebie w 1941 roku wraz z atakiem na Pearl Harbor, a zakończyła zrzuceniem bomby atomowej w 1945 roku. Jeśli jesteś Anglikiem, wspominasz operację Lew Morski, która przekształciła się w walki powietrzne i samotną obronę Wyspy w 1940 roku. Jako Francuz być może pamiętasz o kolaboranckim rządzie Vichy, a już na pewno głosisz pochwałę ruchu oporu. Jeśli jesteś Polakiem, masz problem, i to podwójny: musisz pamiętać wszystko, a przede wszystkim, że wojna trwała znacznie dłużej.
Polska, wieczny kłopot
Historia widziana przez Zachód oraz Rosję początek globalnego konfliktu umiejscawia w roku 1941. To wtedy następują japoński atak na Pearl Harbor, niemiecka napaść na ZSRR, rozpoczyna się Holocaust, a Niemcy wypowiadają wojnę USA. Rosja ogłasza wtedy swoją Wielką Wojnę Ojczyźnianą, która zaprowadzi ją ostatecznie do Berlina, ale przy okazji odwróci wzrok od tego, że wcześniej kraj ten był jednym z agresorów.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.