publikacja 20.08.2015 00:15
Prezydent ma silny mandat, ale w gruncie rzeczy małe uprawnienia. Jego najsilniejszą pozycję widać chyba w funkcji zwierzchnika sił zbrojnych. Do realizacji wszystkich zadań związanych z obronnością państwa służy mu Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.
Paweł Brzeziński /PAP
Widok na ulicę Karową. Z prawej strony budynek Biura Bezpieczeństwa Narodowego z lądowiskiem dla śmigłowców na dachu
Ulica Karowa 10, na tyłach Pałacu Prezydenckiego i Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Niski budynek o nowoczesnej bryle i takim samym wykończeniu. Prezydent trasą wiodącą przez pałacowe ogrody nie ma tam więcej niż 200–300 metrów. W 2005 r. na dachu budynku oddano do użytku wielofunkcyjne lądowisko „Sokół” dla śmigłowców. Przed głównym wejściem na masztach powiewają flagi. Tutaj swoją siedzibę ma Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. W godzinach porannych spieszy tam kilkadziesiąt osób w różnym wieku. Bez mundurów, chociaż w tej grupie odnaleźć można zarówno cywilów, jak i oficerów. Mężczyźni w garniturach, kobiety w eleganckich strojach typowych dla urzędniczek. W ubiegłym roku, przeliczając to na pełne etaty, w BBN pracowało 67 osób, których średnie wynagrodzenie, według danych Najwyższej Izby Kontroli, wynosiło prawie 9 tys. zł. Środki na działanie przyznaje tej instytucji Sejm, w części budżetu państwa dotyczącej Kancelarii Prezydenta RP. W ubiegłym roku wydatki Biura wyniosły 11,5 mln zł. W 2015 r. zaplanowano na nie 13,9 mln złotych.
Biuro, podobnie jak prezydent, może przygotowywać swoje projekty ustaw. Na tym polu starał się być aktywny, mocno związany z wojskiem, Bronisław Komorowski, który desygnował do tych zadań gen. Stanisława Kozieja. Przykładem takich działań jest chociażby napisana przez BBN ustawa o stanie wojny, czasie wojny oraz kandydacie na naczelnego dowódcę sił zbrojnych. – Projekt przeszedł przez komisję obrony narodowej, ale spotkał się z tak ostrą krytyką, że posłowie nadzwyczajnej podkomisji musieli zredagować od nowa jej najważniejsze ustalenia – podkreśla Maksymilian Dura z serwisu Defence24.pl.
W tzw. małej konstytucji z 1992 r. czytamy, że „prezydent sprawuje ogólne kierownictwo w dziedzinie zewnętrznego i wewnętrznego bezpieczeństwa państwa”. Jako organ doradczy wskazano Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Pięć lat później w konstytucji ograniczono te uprawnienia. W kolejnych latach funkcjonowanie Biura zależało od tego, jak swoje zadania widzieli i chcieli realizować kolejni prezydenci i jakich dobierali do tego wykonawców.
Gdy tylko dowiedział się o tragedii, szybko skrócił tę wizytę. Urzędnicy BBN mieli pretensję do swoich kolegów z MON odnośnie do stosowania i interpretowania „procedur meldowania i informowania o sytuacjach nadzwyczajnych w państwie”. Argumentowali, że do głowy państwa, zwierzchnika sił zbrojnych, taka informacja powinna dotrzeć natychmiast. W innej sprawie A. Szczygło zarzucał szefowi MSWiA Grzegorzowi Schetynie, że ukrywał przed prezydentem we wnioskach o awans przeszłość w SB czy ZOMO.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł