publikacja 10.12.2015 00:15
Przez setki lat umożliwiał kontakty handlowe i dyplomatyczne pomiędzy Chinami i Europą. Zamarł, gdy odkryto bezpieczniejszą drogę morską. Ale dzisiaj znowu zaczyna nabierać znaczenia. Jedwabny Szlak II może mieć ogromne znaczenie dla gospodarczego kształtu i kondycji Europy, w tym, a może szczególnie, dla Polski.
studio gn
„Nowa” droga do chin (Na mapie pokazano tylko główne szlaki lądowe)
Dzisiaj nie sposób sobie wyobrazić Europy i Azji bez działającego kilkaset lat Jedwabnego Szlaku. Nazwa, której dzisiaj używamy, jest nieco myląca. Kupcy wędrujący w obydwie strony wcale nie zajmowali się handlem jedwabiem. Owszem, ten też przewożono, ale nie był to absolutnie najczęściej spotykany w karawanach towar. W ogóle działanie handlu na szlaku i wokół niego nie wyglądało tak, jak większość z nas może sobie wyobrażać. Jedwabny Szlak ciągnął się od Pacyfiku po Atlantyk, w sumie liczył ponad 12 tys. kilometrów. Ale handel nie odbywał się tylko pomiędzy jego punktem początkowym a końcowym. To nie był szlak transportowy, tylko handlowy. A to oznacza, że handlowano na całej jego trasie różnymi dobrami. Były więc wyroby rzemieślnicze i niewolnicy, były kruszce (złoto, srebro, miedź, żelazo, cyna) i broń, były przyprawy (w tym cukier) i szkło oraz porcelana. Były kość słoniowa, skóry egzotycznych zwierząt, pióra, perły, kamienie szlachetne, pachnidła, barwniki, papier, no i tkaniny (w tym jedwab, len, bawełna).
Nowy Szlak
Nigdy wcześniej żaden ładunek nie pokonał tej trasy lądem. Dzisiaj połączenie kolejowe Chiny–Hiszpania jest najdłuższym szlakiem transportowym na Ziemi. A to dopiero początek. Już dzisiaj istnieje połączenie kolejowe Chin i Łodzi. Tyle tylko, że z powodu wojny na Ukrainie nie można nim wysyłać objętych rosyjskim embargiem towarów, w tym na przykład żywności. Dzisiaj drogą lądową z Chin do Europy trafia zaledwie 3,5 proc. towarów, podczas gdy w założeniu ma trafiać kilkadziesiąt procent. Najkrótsza trasa kolejowa biegnie przez Polskę i Niemcy. Transport kolejowy jest wielokrotnie tańszy od lotniczego i krótszy od morskiego. Jeżeli rozbudowane zostaną szlaki kolejowe, transport lądowy będzie konkurencją dla lotniczego ze względu na czas. I tak jak Grecję Chińczycy widzą jako miejsce, w którym towary transportowane morzem zostaną przeładowane na tory, tak Polskę widzą jako miejsce rozładunku tego, co jedzie koleją.
Im więcej pieniędzy Pekin zainwestuje, tym większy nacisk będzie kładł na to, by na trasie Szlaku panował pokój. To jest także i w naszym żywotnym interesie. Przy okazji – tak jak to bywało w przeszłości – handel na tak ogromną skalę wymaga stworzenia specjalnych instytucji finansowych. Wokół Nowego Jedwabnego Szlaku takie powstają. Jest więc i Azjatycki Bank Infrastrukturalno-Inwestycyjny (AIIB), który jest finansowym zapleczem inwestycji i chińską alternatywą dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego czy Banku Światowego, zdominowanego przez USA. Bank tworzą Chiny, Rosja oraz Indie, ale na pokładzie są także Wielka Brytania, Australia, Niemcy i Francja. Polska także przystąpiła do tej inicjatywy. Kolejną inicjatywą jest Nowy Bank Rozwoju (NDB) z siedzibą w Chinach, oraz Ekonomiczna Unia Euroazjatycka (EEU), która ma być strefą wolnego handlu, i Szanghajska Organizacja Współpracy (SCO), która w dalekiej perspektywie ma być alternatywą dla NATO. Wokół Szlaku ma powstać także nowy system transakcji finansowych, niezależny od międzynarodowego systemu SWIFT kontrolowanego przez USA.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł