Sprawa Marszałka

Andrzej Grajewski

GN 05/2016 |

publikacja 28.01.2016 00:15

Pytanie o sposób prowadzenia badań historycznych wróciło za sprawą publikacji Sławomira Cenckiewicza o Wiesławie Chrzanowskim, która wywołała protesty różnych środowisk.

Sprawa Marszałka Jakub Szymczuk /foto gość

Obszerny, liczący 164 strony, artykuł Sławomira Cenckiewicza pt. „Od »Emila« do »Pertexa«. Wiesław Chrzanowski (1923–2012) w aktach bezpieki” ukazał się w książce pt. „Konfidenci” (Editions Spotkania 2015) poświęconej lustracji. Tekst wywołał protesty różnych środowisk, przede wszystkim byłych działaczy Ruchu Młodej Polski. Jeden z listów otwartych, sygnowany m.in. przez Aleksandra Halla, był publikowany w „Gazecie Wyborczej”. Drugi powstał wokół posła Marka Jurka i przed tygodniem ukazał się na łamach „Gościa”.

Chrzanowski nic o tym nie wie, na nic nie wyraża zgody, niczego nie podpisuje. Nie ma także wpływu na kształt raportów, jakie Szlubowski pisze po ich spotkaniach. Jednocześnie musiał mieć świadomość, że decydując się na nieformalne spotkania z bezpieką, w jakimś sensie przyjmuje ich reguły gry. Ten element będzie później podnosił sędzia Krzysztof Kauba, zastępca rzecznika interesu publicznego, który zakwestionował decyzję sądu (1999 r.), iż startując w wyborach do Senatu w 1997 r., Chrzanowski podpisał prawdziwe oświadczenie lustracyjne, że nie był tajnym współpracownikiem bezpieki. Kauba apelację przegrał (2000 r.), ale cytowane przez Cenckiewicza jego wystąpienie stanowi logiczną i spójną interpretację dokumentów analizowanych w trakcie tego postępowania. Dodam, że jest to interpretacja idąca dalej aniżeli osąd Cenckiewicza.

Czym zatem one są? Efektem kalkulacji, politycznej gry i jakichś relacji Chrzanowskiego z kimś z tajnych służb? Pokłosiem osobistych kontaktów i rozmów Chrzanowskiego z gen. Kiszczakiem, na polecenie którego wywiad miał je w sekrecie utrwalać za pomocą techniki operacyjnej?”. Gdyby ograniczył się do tych, daleko idących supozycji, nie protestowałbym. Idzie jednak dalej. Jako integralną część swego artykułu zamieszcza opinię płk. Piotra Wrońskiego, byłego funkcjonariusza Wydziału XI Departamentu I, który nie przedstawiając żadnych dowodów, twierdzi: „Na podstawie moich doświadczeń pozwolę sobie stwierdzić, iż profesor Chrzanowski świadomie współpracował z SB”. Wcześniej Cenckiewicz dezawuuje opinie byłych funkcjonariuszy SB, świadczących na korzyść Chrzanowskiego. Inną miarę stosuje wobec opinii Wrońskiego. Pozostawia ją bez komentarza, choć dalej przekonuje, że nie można wyciągać z tej dokumentacji „jakichkolwiek kategorycznych wniosków”. Wroński jednak je wyciągnął! Cenckiewicz słusznie postuluje otwarcie zbioru zastrzeżonego w IPN, sugerując, że być może tam znajdą się dokumenty pomocne dla dalszych badań źródła „Pertex”. Póki jednak ich nie ma, twierdzenie Wrońskiego jest kalumnią rzuconą na człowieka prawego. Tym bardziej haniebną, że on już na nią nie może odpowiedzieć.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.