Z Polą na zakupy

Agata Puścikowska

16/2016 |

publikacja 14.04.2016 00:00

Czy kupowanie „patriotyczne” to nowa moda? Nacjonalizm? A może prosta potrzeba, by kupować produkty dobre i wspierać swoich?

Dzięki aplikacji o nazwie Pola możemy w sklepach świadomie wybierać polskie produkty – wyjaśnia Jakub Lipiński, jeden z twórców Poli jakub szymczuk /foto gość Dzięki aplikacji o nazwie Pola możemy w sklepach świadomie wybierać polskie produkty – wyjaśnia Jakub Lipiński, jeden z twórców Poli

Chociaż aplikacja Pola miała premierę w Święto Niepodległości, 11 listopada ubiegłego roku, i chociaż od początku budziła spore zainteresowanie klientów, dopiero „reklama” w niemieckiej telewizji na początku tego roku przyniosła jej gigantyczny sukces. „Reklama”, czy raczej w założeniu antyreklama, czyli prześmiewczy materiał w jednej z niemieckich stacji, zadziałała jak płachta na honor polskiego konsumenta. Konsument więc ochoczo ściąga aplikację Pola na smartfona i śmiałym krokiem zmierza ku sklepom. By kupować to, co polskie. A wbrew pozorom, gdyby nie współczesna technika, byłoby to bardzo trudne.

Co powie Pola?

Aplikacja Pola została stworzona przez grupę młodych ludzi ze środowisk Klubu Jagiellońskiego przy współpracy społeczności Koduj dla Polski oraz Instytutu Logistyki i Magazynowania. Jej główny cel jest prosty: pomaga w szybki i prosty sposób dowiedzieć się, czy produkty, które kupujemy, zarówno spożywcze, jak i wszelkie inne – ubrania, kosmetyki, czasopisma i książki – zostały wyprodukowane przez polskie firmy. Każdy „gospodarczy patriota”, wybierając się na zakupy, może dokonać więc świadomego wyboru: do koszyka włożyć „nasze” lub „cudze”. Twórcy aplikacji wciąż uzupełniają bazę produktów, które można przefiltrować dzięki aplikacji. Tym bardziej że oddźwięk użytkowników jest spory i jeśli konkretnego produktu nie udaje im się znaleźć dzięki aplikacji, piszą do twórców Poli. A ci uzupełniają bazę o kolejny produkt.

A jaka jest geneza tego wszystkiego? – Zaczęło się od dnia, w którym kilka osób wpadło na ten sam pomysł – opowiada jeden z twórców Poli, Jakub Lipiński. – Spotkałem się z kolegą, który przedstawił mi pomysł na aplikację. W zasadzie dziwił się, że jeszcze taka nie powstała. I tego samego dnia wieczorem w Klubie Jagiellońskim od innego kolegi usłyszałem dokładnie to samo: trzeba zrobić polską aplikację pomagającą w dokonywaniu polskich zakupów. Znajomy przywołał przykład Ukrainy, gdzie podobna aplikacja rozpoznaje rosyjskie i ukraińskie produkty. To była inspiracja do działania.

Rozpoczęły się rozmowy, dyskusje, rozpracowywanie tematu. Trzeba było zbadać temat kodów kreskowych – w jaki sposób działają, co oznaczają itd. – Natrafiliśmy na Instytut Logistyki i Magazynowania. To agenda rządowa przyznająca kody kreskowe. Posiada bazę i przypisuje kody kreskowe do producentów. Bez tej bazy nie moglibyśmy rozpocząć tworzenia Poli – opowiada Jakub Lipiński.

Instytut bazę udostępnił. A idea powstania Poli zaczęła nabierać rumieńców. Na różnych etapach do prac dołączały kolejne osoby. Przedsięwzięcie bowiem wymagało współpracy wielu specjalistów. Fachowców od programowania, tworzenia algorytmu, projektowania i grafiki czy też redakcji. Sam rdzeń projektu to praca ok. 20 osób. Wszyscy pracowali i pracują przy obsłudze Poli społecznie.

Jak to działa?

W jaki sposób działa Pola? Informacje, które zawiera kod kreskowy produktu, mówią o tym, czy dany produkt ma w sobie udział polskiego kapitału, czy jest w Polsce produkowany albo też czy inwestuje w rozwój regionu. Pola informuje klienta, czy dany producent opiera się na polskim kapitale, czy kupując go – wspieramy lokalnego przedsiębiorcę. Dzięki Poli dowiemy się również, czy firma produkująca konkretny produkt tworzy wykwalifikowane miejsca pracy.

Każdemu producentowi aplikacja przyznaje od 0 do 100 punktów. Są one naliczane według określonych zasad, nie ma mowy o nieuczciwej promocji tego lub innego produktu. Za udział polskiego kapitału w firmie produkcyjnej można otrzymać maksymalnie 35 punktów, za miejsce produkcji kolejne 30. Do 15 punktów otrzymuje się za poziom zatrudnienia w obszarze badań i rozwoju. Dodatkowe 10 zyskują firmy, które nie są częścią zagranicznych koncernów. Aby dowiedzieć się, skąd pochodzi producent, jaki jest w firmie udział kapitału polskiego i czy dany przedsiębiorca produkuje oraz inwestuje w Polsce w badania i rozwój, trzeba za pomocą telefonu komórkowego zeskanować kod kreskowy z opakowania produktu. Wtedy pojawiają się potrzebne informacje i punktacja, którą otrzymał towar.

Co dokładnie zrobić, by z Polą wyjść na zakupy? – To proste. Najpierw wchodzimy na stronę internetową Poli, ściągamy aplikację na telefon. Instalujemy ją – tłumaczy Piotr Trudnowski, jeden z twórców aplikacji. – Potem w sklepie przykładamy do aparatu kod kreskowy produktu. Wyświetlą się wszelkie dostępne informacje o produkcie.

Do czasu powstania Poli wielu konsumentów, by kupować polskie towary, czytało pierwsze cyfry na kodzie kreskowym. Gdy na początku widniało 590, wydawało się, że produkt jest polski. – To nie jest jednak wystarczające i miarodajne. Cyfra świadczy jedynie o tym, że firma jest zarejestrowana w Polsce. Nie musi to znaczyć, że jest naprawdę polska, bo może być np. tylko oddziałem dużego koncernu – mówi Lipiński.

Pola reklamuje się sama

Prace nad Polą trwały rok. Przez ten czas informatycy, projektant oraz redaktorzy dwoili się i troili, by aplikacja była nie tylko merytorycznie spójna, ale też nowoczesna, i trafiła w gusta konsumentów. To wspólne dzieło wielu osób. Gdyby kogoś zabrakło, być może sukcesu by nie było. Wszyscy pracowali pro publico bono. I dopiero teraz Klub Jagielloński zbiera fundusze z jednego procenta na rozwój aplikacji.

Piotr Trudnowski: – Zajmuję się promocją aplikacji. I powiem wprost: obecnie patriotyzm konsumencki, ekonomiczny promuje się dość łatwo. Użytkownicy są zainteresowani kupowaniem „naszego”. Większość opinii o aplikacji jest bardzo pozytywna. Użytkownicy sami, chociażby na portalach społecznościowych, są ambasadorami aplikacji. Tłumaczą, po co powstała, w czym im pomaga. Pola reklamuje się sama.

W ciągu pierwszych miesięcy działania aplikacji aż 100 tys. użytkowników ściągnęło ją na swoje telefony i zeskanowało półtora miliona kodów. Po emisji programu w niemieckiej telewizji, który wyśmiewał polski patriotyzm konsumencki, liczby te się podwoiły. To oznacza, że kupującym zależy na wspieraniu polskiego przemysłu. Konsumenci, którym zależy na wspieraniu polskiej produkcji, mogą świadomie wybrać rodzime marki.

Wartością Poli jest też jej warstwa edukacyjna: dzięki aplikacji można poznać niewielkie firmy, nowe przedsiębiorstwa, które przebijają się na rynek. Ale też prześledzić, które ze starych firm nadal pozostały w polskich rękach. Dla niektórych wnioski są zaskakujące, bo często okazuje się, że produkt, do którego byliśmy przyzwyczajeni przez lata, polskie ma co najwyżej opakowanie i literki. I dawno jest produktem zagranicznym.

Świadoma Pola

– Bez tej aplikacji kupujący jest w zasadzie bezbronny – twierdzi Lipiński. Jednocześnie, jak zaznaczają twórcy Poli, w żaden sposób nie rekomendują oni konkretnych produktów: – Opisujemy je rzetelnie. Firmę po firmie. I dopiero na podstawie ustalonych kryteriów konsument podejmuje decyzje – dodaje Trudnowski. – Czasem oczywiście spotykamy się ze stwierdzeniem, że aplikacja promuje nacjonalizm. Ale to jednak marginalne uwagi. I dość kuriozalne. Tym bardziej że dyskusje na tematy narodowości i miejsca produkcji konkretnego produktu trwają w całej Europie. A obywatele mają prawo kupować świadomie. Niedawno w Wielkiej Brytanii głośno było o wystąpieniach farmerów walczących z nieuczciwą siecią handlową. Sklepy sprowadzały zza granicy produkty, które potem sprzedawały jako brytyjskie, pochodzące z brytyjskich farm. Farmerzy mieli więc prawo do buntu, a konsumenci tylko zyskali, bo nie powinni być okłamywani.

Sami twórcy Poli twierdzą, że dzięki aplikacji zmienili swoje nawyki zakupowe. – Wiem już, co jest, a co nie jest polskie. Ale każdy sam podejmuje decyzje. Jeśli uważa, że zagraniczne jest lepsze, ma do tego prawo – twierdzi Lipiński. – My dajemy jedynie możliwość, której wcześniej polski konsument nie miał. Po pozytywnym odzewie tysięcy zadowolonych użytkowników widzimy, że Pola jest potrzebna. A moda na patriotyzm konsumpcyjny trwa i być może będzie się rozwijać.