Stara apteka i zioła

Marta Deka

publikacja 18.05.2017 11:12

Jak o zdrowie dbano na przełomie XIX i XX wieku i dlaczego wracamy do kuracji ziołowych? O tym można było się dowiedzieć w radomskim skansenie.

Zielarz opowiadał o właściwościach ziół. Marta Deka /Foto Gość Zielarz opowiadał o właściwościach ziół.

Majówka odbyła się pod hasłem: „Z wizytą w małomiasteczkowej aptece”. Odwiedzający mogli oglądać pokazy alchemiczne. Były stoiska z dawnymi naturalnymi kosmetykami i hirudoterapii, czyli leczenia za pomocą pijawek.

Swoje stoisko miał też zielarz Błażej Białek z Bractwa Rycerskiego Ziemi Sieradzkiej, z wykształcenia botanik. – Zainteresowanie zielarstwem przejąłem po mojej babci. Zmarła dosyć wcześnie. Nie wszystkiego zdążyłem się od niej nauczyć, ale wiele mi przekazała. Zioła zbieramy w różnych porach roku i o różnych porach dnia. To zależy od tego, co chcemy zebrać – korzeń, kwiaty czy liście. Staramy się zbierać je wtedy, gdy dany surowiec ma pełnię swoich substancji biologicznie czynnych. Korzeń będziemy zbierać zawsze wczesną jesienią, kiedy ma w sobie najwięcej substancji zapasowych. Babcia zawsze mówiła, że kwiaty zbieramy wtedy, gdy na roślinie połowa z nich rozkwitnie. Rośliny takie jak mięta, lawenda, szałwia, dziurawiec, pokrzywa powinno się zbierać bardzo wcześnie rano, zanim słońce spowoduje, że roślina wydali po nocy dużą ilość olejków, które powinny zostać w roślinie – mówi.

Dziś coraz więcej osób sięga po zioła. – Myślę, że wynika to ze znudzenia sztucznością. Może ma to też trochę związku z pogłębiającą się edukacją ekologiczną. Ja się mogę tylko z tego powodu cieszyć, że wracamy do ziół. Może ludzie zaczynają doceniać to, że zioła i substancje lecznicze w nich zawarte są dużo łatwiej przyswajalne i dłużej utrzymują się w organizmie niż substancje produkowane syntetycznie. Na przykład syntetyczna witamina C utrzymuje się przez kilka godzin, a ta sama witamina C, zażyta w postaci owocu róży, przez to, że jest skompleksowana z innymi związkami, które w tych owocach występują, potrafi się utrzymywać nawet dobę – mówi B. Białek i podpowiada, że zanim wysuszymy owoc róży, wcześniej trzeba go rozkroić, wybrać nasiona i kłujące igiełki.

Głównym punktem majówki było otwarcie wystawy „W małomiasteczkowej aptece”. Ilustruje ona, jak w XIX i początkach XX w. dbano o zdrowie. Ekspozycja znajduje się w Domu Ludowym z Jedlni. Podzielona jest na dwie części. Jedna skupia się na historii aptekarstwa w małych miasteczkach, zwłaszcza regionu radomskiego. Druga poświęcona jest ziołolecznictwu.

– Pierwsza część prezentuje małomiasteczkową aptekę z zewnątrz oraz jej bogate wyposażenie, które było niezbędne każdemu farmaceucie. Można na niej zobaczyć szyld apteczny oraz herb państwowy – w tym przypadku jest to herb Imperium Rosyjskiego. Umieszczanie szyldów i herbów ma bardzo odległą proweniencję. Już w czasach I Rzeczypospolitej umieszczano na budynkach aptecznych specyficzne herby nawiązujące do patronów danej apteki oraz herby państwowe, najpierw królewskie, a w czasie rozbiorów – herby państw zaborczych – mówi Karol Drózd, pracownik Muzeum Wsi Radomskiej, który wraz z Aleksandrą Pajek jest kuratorem wystawy.

Na wystawie można też zobaczyć dzwonek, którym w porze nocnej chorzy starali się obudzić śpiącego aptekarza, i bogaty zestaw naczyń aptecznych, które – poza funkcjami związanymi z przechowywaniem surowców – pełniły także rolę dekoracyjną i reprezentacyjną. – Aptekarze dbali, aby pomieszczenie, gdzie odbywała się sprzedaż leków, było okazałe, bogato zdobione. Miało to zachęcić pacjentów do zakupu leków w aptece, a także podnieść rangę farmacji do wiedzy nieco tajemnej, niedostępnej dla przeciętnych ludzi. W dalszej części wystawy jest laboratorium, gdzie produkowano leki, i miejsca, gdzie składowano zapasy surowców, oraz skład apteczny, gdzie można zobaczyć inne aspekty działalności aptekarzy, które miały im zapewnić dodatkowe dochody. Sprzedawali m.in. lecznicze wody mineralne, wody sodowe, które produkowali, czy wina i nalewki lecznicze z dodatkiem ziół – wyjaśnia kurator wystawy.

Druga część wystawy mieści się na strychu Domu Ludowego. Tam suszą się zioła. Prezentowane są też przedmioty niezbędne do zbioru, przechowywania i obróbki ziół. Na ekspozycji znalazły się m.in. krajalnice, noże kołyskowe, sita, moździerze.

Wystawę można oglądać do końca października.