Szkoda życia na picie kiepskiej kawy

Erwin Gałan

dodane 03.03.2018 16:47

Pasjonat kawy i współtwórca marki "u Kawiarza" opowiada dlaczego przestał pić zwykłą kawę z mlekiem i podaje własne przepisy.

Szkoda życia na picie kiepskiej kawy "u Kawiarza" Bywa, że przez całe życie pijemy może 2 dobre espresso, a reszta to wypita w pośpiechu kawa parzona

Pewnego razu na dużej imprezie w Lublinie prezentowałem lokalne smaki i kulturę lubelską gościom z Polski i z zagranicy. Nagle, okazało się, że barista, który podczas tej imprezy parzył kawę, będzie musiał wracać do domu ze względu na sprawy rodzinne. Zanim się obejrzałem, miałem przed sobą wielki ekspres z różnymi pokrętłami, guzikami i dyszami. Zastanawiałem się wtedy czy jeśli nacisnę jeden z tych przycisków, to coś wybuchnie. Barista pokazywał mi szybko co mam robić, a ja próbowałem ocenić czy mnie uczy, czy obraża. Pierwszy raz w życiu miałem w ręku kolbę i odbijak. Na szczęście okazało się, że bardzo sprawnie poszło i sytuacja została opanowana.

Tego dnia zaskoczyło mnie bogactwo świata baristyki. Mój stosunek do kawy zmienił się na dobre. Przestałem pić zwykłą parzoną z mlekiem i cukrem. Dzień w dzień metodycznie zgłębiałem tajniki espresso. Zacząłem zwracać uwagę na to, co piją ludzie i zrozumiałem, że posługujemy się głównie stereotypami na temat kawy. Bywa, że przez całe życie pijemy może 2 dobre espresso, a reszta to wypita w pośpiechu parzona. Wielu ludzi wciąż błędnie uważa, że kawa rozpuszczalna jest zdrowsza od mielonej, a jedynym pełnowartościowym ziarnem jest 100% arabika niezależnie od plantacji.

Szkoda życia na picie kiepskiej kawy   "u Kawiarza" Organizowałem spotkania, warsztaty i kursy, żeby uświadamiać zwykłym ludziom, że mogą pozwolić sobie na kawę, która jest prawdziwym dziełem sztuki. Niektóre metody parzenia pozwalają wydobyć nawet nuty smakowe kwiatów, marcepanu czy karmelu. Można to osiągnąć we własnym domu, ale to już gratka dla prawdziwych pasjonatów.

Podstawą dobrej kawy są 3 elementy: ziarno, woda i sposób parzenia. Kawa smakuje dobrze, kiedy ziarno jest dobrej jakości. Żeby wybrać porządną kawę, powinniśmy szukać ziarnistych, czytać dobrze opakowanie i wybierać lokalnych dostawców. Kawa błyskawicznie reaguje na zmiany w środowisku, co znaczy, że jeśli jest wcześniej zmielona przez producenta, to nie posiada tego aromatu i smaku, który uzyskamy, kiedy mielimy ziarno tuż przed parzeniem. W branży mówimy, że kawa „oddycha”. To znaczy, że opakowanie powinno posiadać zawór zwrotny - wentyl, który zapewnia przepływ powietrza tylko w jedną stronę. Dzięki temu możemy ocenić świeżość kawy. Wielkie koncerny kawowe nie dają nam możliwości sprawdzenia świeżości ziarna. Nie ma nawet daty palenia.

Wypalenie to proces termiczny, podczas którego olejki eteryczne docierają do powierzchni ziarna, cukry karmelizują się, a pozostałe składniki zmieniają i nadają kawie ten piękny aromat. Im świeższa kawa, tym więcej aromatycznych i smakowych nut pozostaje wewnątrz. Warto uzmysłowić sobie, że data przydatności do spożycia lub data produkcji - to nie jest to samo, co data palenia.

Woda jest niezwykle ważnym i często lekceważonym składnikiem kawy. W sklepie najszybciej można sprawdzić poziom ogólnej mineralizacji wody. Do parzenia dobieramy wodę o mineralizacji pomiędzy 75 a 250 mg/l. To najlepsze parametry dla kawiarki czy ekspresu ciśnieniowego. Każdy ma swoje indywidualne preferencje smakowe.

Osoby, które lubią espresso powinny wyposażyć się w kawiarkę i młynkiem. To klasyczna metoda parzenia. Esencja jest zbliżona do espresso, które znamy z kawiarni, ale różni się wieloma parametrami takimi jak body czy crema. Żeby przygotować pyszną kawę w kawiarce, ziarno mielimy nieco grubiej i wstępnie podgrzaną wodą napełniamy zbiornik. Obserwujemy urządzenie i zaraz po zakończeniu infuzji (wydobywania się esencji do zbiornika) przelewamy do podgrzanej porcelany, żeby nie dopuścić do przepalenia kawy. W ten sposób możemy uzyskać nuty karmelowe, kakaowe lub czekoladowe. Pamiętajmy jednak, że z kiepskiej kawy nie da się wiele wydobyć. Ja polecam lokalne palarnie i oczywiście kawę "u Kawiarza".

Jak powstała marka „u Kawiarza”?

Jesteśmy grupą specjalistów zakochanych w branży kreatywnej. Spotkaliśmy się w momencie, w którym w naszym życiu potrzebny był oddech świeżości i dużo kawy. W 2016 r. Robert Niedziałek, który wspiera lubelską przedsiębiorczość, zaprosił nas na Lubartowską 77. Właśnie tam wszyscy się poznaliśmy i poczuliśmy, że chcemy zrobić wspólnie coś więcej. Zostaliśmy zainspirowani do odważnego odkrywania swoich talentów.

Usiedliśmy na kanapach przy małym stoliku kawowym. Zrozumieliśmy, że w naszej branży jest wiele firm, które podają się za ekspertów, ale nigdy nie robiły prawdziwego biznesu. Zapragnęliśmy udowodnić światu, że na Lubelszczyźnie można wypromować markę, z której wszyscy będziemy dumni. Zadaliśmy sobie pytanie: kim tak naprawdę jesteśmy? Przy stoliku siedział grafik, project manager, marketingowiec i barista… W tamtej chwili wszyscy trzymaliśmy w ręku kubek z kawą. To kawa nas połączyła. Postanowiliśmy zrobić własną kawę.

Padł pomysł, żeby nawiązać do lat 20-tych ubiegłego wieku. Wtedy kawa to była kawa, a nie „coffee” czy „cafe”. Chcieliśmy, żeby nasza kawa kojarzyła się z porządnym, polskim produktem. No dobrze, ale skąd weźmiemy kawę? Jak ją wprowadzić do sklepów stacjonarnych? W końcu przypomnieliśmy sobie kim jesteśmy i jakie mamy talenty

Karol podwinął rękawy, wziął szkicownik do ręki i narysował pierwszą ilustrację. Na kartce pojawił się wąsaty dżentelmen z filiżanką kawy, który przekonująco spogląda w stronę odbiorcy. Ja opisałem koncepcję marketingową i zaproponowałem historie, które dzisiaj można czytać na etykietach. Artemiusz opracował szczegółowe wytyczne polityki jakości. Nazywamy go żartobliwie doktorem kawy, bo wie dosłownie wszystko na ten temat. Piotr zadbał o kwestie dostaw i biznesową organizację tego projektu. Zaczęliśmy szukać rozwiązań na miliony problemów związanych z wytwarzaniem i dystrybucją ziarna.

Każdego dnia kubek gorącej kawy podnosił nas na duchu. Skontaktowaliśmy się z zaprzyjaźnioną palarnią z Zamościa i w ten sposób zabezpieczyliśmy sobie stabilność w wypalaniu kawy.

Chcieliśmy dać Lublinianom coś więcej. Zainspirowani myślą św. Stanisława Kostki „Do wyższych rzeczy jestem stworzony” uznaliśmy, że mieszkańcy zasługują na więcej. „Szkoda życia, żeby pić kiepską kawę” – zabrzmiało nasze motto.

Na rynku znajduje się kawa rozpuszczalna, mielona, nierówno wypalana lub kiepskiej jakości ziarno. Klienci "u Kawiarza" kupują bogatą w smaku kawę, która jest wypalana na bieżąco w Zamościu. Dzięki temu filiżanka espresso jest małym wydarzeniem każdego dnia.

Dzisiaj obsługujemy duże i mniejsze wydarzenia. Jesteśmy jednym ze sponsorów charytatywnego balu KSM. Prowadzimy kursy baristyczne. Podczas takiego szkolenia, praktykanci parzą bardzo dużo kawy - pomyśleliśmy, że możemy się podzielić z osobami bezdomnymi. Wyprodukowaliśmy już ponad 12 rodzajów kaw, które można kupić między innymi w księgarni Świętego Pawła i na Lubartowskiej 77 w Lublinie. Uruchomiliśmy akcję #KawiarzPamiętał w ramach której wytwarzamy kawy, które są świetnym pomysłem na prezent na specjalne okazje. Można zaprosić nas na swoje wydarzenia lub zlecić zaprojektowanie własnej kawy. Wyprodukowaliśmy już wiele kaw na indywidualne życzenie firm i organizacji, które teraz mogą ofiarować swoim klientom wyjątkowy upominek w postaci kawy "u Kawiarza".