Camino znaczy droga

Beata Zajączkowska

GN 26/2010 |

publikacja 01.07.2010 13:01

Prawie 800 km do przejścia i ponad miesiąc wędrówki. Ta perspektywa może odstraszać tych, którzy mają mniej sił i czasu. Jednak ilu pielgrzymów, tyle sposobów pokonywania Drogi Świętego Jakuba, która w Roku Jakubowym przeżywa renesans.

Camino znaczy droga Wioletta Łakomiec

Na asfalcie widać dwa zakurzone pasy wydeptane butami pielgrzymów. Z piaszczystej drogi schodzi się na lokalną szosę, prowadzącą do O’Cebreiro. Tu zaczyna się Galicja i nasza wędrówka. Miasteczko wita chłodem. Przybywający pielgrzymi szybko podążają w kierunku schroniska. Ustawia się spora kolejka. Najpierw ci, którzy pieszo pokonali trasę, następnie rowerzyści, bo im łatwiej dojechać do następnego miejsca. Każdy wyciąga credencial, czyli dowód dokumentujący przebytą trasę i uprawniający do noclegu w jednym z tanich schronisk dla pielgrzymów (3–4 euro za noc). W prywatnych, których coraz więcej jest na trasie, nikt o to nie pyta, ale i cena za nocleg jest kilka razy wyższa.

Klucz do kościoła
Wędrujemy tunelem wytyczonym pnącymi się ku niebu eukaliptusami i gdzieniegdzie kasztanowcami. Niestety, to nie sezon i nie spróbujemy pieczonych na ruszcie kasztanów. Mijamy kolejne zamknięte kościółki i pielgrzymów zdziwionych tak jak my, że w Galicji jakby Kościół nie nadążał za rozwijającym się ruchem pielgrzymkowym. – Było wiele włamań, z wielu miejsc pokradziono rzeźby i obrazy, nie ma pieniędzy na opłacenie stróża, dlatego kościoły są pozamykane – mówi nam kobieta prowadząca jeden z przydrożnych barów.

Camino wpisane do CV
Po kilku dniach w drodze mijani ludzie stają się rodziną. Niektórych spotyka się tylko raz, innych niemal codziennie. Pewien student z RPA przez trzy lata zbierał pieniądze na wędrówkę. Wyruszył zafascynowany książką Paulo Coelho „Pielgrzym”. Na trasie poznajemy też Australijkę. Jej ogromy plecak budzi powszechne zainteresowanie. Każdy stara się nieść na plecach niezbędne minimum, bo z każdym przebytym kilometrem rzeczy ważą więcej. W kolejnych schroniskach zostawiam niepotrzebne książki. Jedna z dziewcząt napotkanych ludzi częstuje cukierkami.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.