publikacja 01.09.2011 00:15
O drugiej fali kryzysu z prof. Krzysztofem Rybińskim, ekonomistą, rozmawia Tomasz Rożek
jakub szymczuk/GN
Prof. Krzysztof Rybiński uodzony w 1967 r., były wiceprezes Narodowego Banku Polskiego. Obecnie rektor Uczelni Vistula w Warszawie i profesor w Szkole Głównej Handlowej. Kandydat do Senatu.
Tomasz Rożek: Coraz więcej ekonomistów wspomina o tym, że nadchodzi druga fala kryzysu. Pan mówił o tym od dawna. Czym druga fala kryzysu będzie różniła się od tej pierwszej?
O jakiej perspektywie czasowej mówimy?
Czy rekordowe spadki na giełdach mogą wpłynąć na wysokość naszych emerytur?
. Niestety, w Polsce od 2008 roku, kiedy przeprowadzono zmiany w emeryturach pomostowych, nie wprowadzono żadnych reform poprawiających konkurencyjność naszej gospodarki. Rząd powinien nadrobić ten stracony czas jak najszybciej. Już dzisiaj inwestorzy dokładnie analizują, które kraje przeprowadziły reformy i które mają gospodarkę odporną na kolejną falę kryzysu. A Polska ostatnie lata w dużej części zmarnowała. Premier i minister finansów powinni planować bardzo poważne reformy.
Ile dałoby się szacunkowo zaoszczędzić, gdyby zreformować tak rozumianą pomoc społeczną?
Gdyby te oszczędności, o których Pan mówi, udało się wprowadzić, po ilu latach spłacilibyśmy cały nasz dług publiczny?
– Poziom długu zbliżający się do 60 proc. PKB jest poziomem krytycznym. My mamy 55 proc. PKB. Taki kraj jak Polska powinien trzymać dług publiczny w granicach 40 proc. PKB. W naszej części Europy Węgrzy są niechlubnym liderem, bo mają dług publiczny w granicach 75 proc. Później jest Polska, później długo długo nic i gdzieś w okolicach 30 proc. znajdują się inne kraje regionu.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł