Słowo na fali

Krzysztof Kozłowski; GN 33/2011 Olsztyn

dodane 08.09.2011 06:30

Wiadomo – dla dzieci najważniejsze jest morze. Niełatwo namówić je do obowiązków. Żeby, na przykład, poczytały Biblię. Jednak wystarczy znaleźć odpowiedni sposób.

Słowo na fali Krzysztof Kozłowski /GN Kiedy dzieci chłodzą się w Bałtyku, obozowy pies Figo chroni się przed słońcem pod górą piasku.

Ośrodek Księży Werbistów w Jastarni znajduje się nad samym morzem. Na niewielkich tarasach drewnianych domków stoją drewniane ławy. Przy jednej z nich siedzi grupa dziewcząt. Każda trzyma w dłoniach... Pismo Święte. Ktoś czyta na głos, potem słychać ożywioną dyskusję. – Bo to nie są jakieś tam zwykłe kolonie czy obóz. Przyjechaliśmy tu, żeby kąpać się w morzu, opalać i trochę pozwiedzać, ale też i po to, żeby czytać Biblię – mówi Magda.

Słowo jak chleb

Obóz dla dzieci i młodzieży w Jastarni zorganizowała parafia pw. Chrystusa Odkupiciela Człowieka w Olsztynie. Odbywa się on pod hasłem „Czytaj Biblię codziennie”. – W zeszłym roku redakcja „Małego Gościa Niedzielnego” przygotowała na Roraty program „Będę czytać Biblię codziennie”, którego celem było zachęcenie dzieci do codziennej lektury Pisma Świętego, zapamiętywania jego fragmentów oraz do tworzenia rodzinnych kręgów biblijnych. Wzbogacony był on materiałami pomocniczymi, w tym planszami ze słowami rozważanymi podczas spotkań roratnych, pomocami multimedialnymi. Wykorzystując te materiały w parafii, widziałem, że przynosi to dobre efekty. Pomyślałem wtedy, że mógłbym na tej podstawie opracować letni obóz dla dzieci. I tak zrobiłem – opowiada ks. Andrzej Pluta, proboszcz, a w Jastarni – komendant obozu. Jak zaznacza, chodzi o to, żeby i podczas wakacji zachęcić dzieci do codziennej lektury Pisma Świętego. – Chlebem żywimy się kilka razy dziennie i powinniśmy również korzystać z pokarmu duchowego, jakim jest słowo Boże, przynajmniej raz dziennie. I to bez znaczenia, czy w ciągu roku szkolnego, czy podczas wakacji – podkreśla.

Nigdzie indziej

Ksiądz Andrzej już od ponad 17 lat organizuje w parafii kolonie i obozy letnie dla dzieci i młodzieży. Tylko w tym roku na turnusy do Rybak i Jastarni wyjechało prawie 500 dzieci. Część z nich za minimalną opłatą, niektórzy za darmo.

– Wspieramy dzieci z uboższych rodzin, aby i one miały szansę na odpoczynek poza domem. Pieniądze otrzymujemy z tego, co Caritas Archidiecezji Warmińskiej otrzymała w ramach 1 proc. podatku od ofiarodawców, którzy jako cel wpisali „Kolonie letnie Redemptor” – mówi kapłan. W tym roku po raz pierwszy młodzież stała ze skarbonkami po Mszach św. Bowiem coraz więcej rodziców prosi o dofinansowanie. – Obozy są dobrze zorganizowane. Ufam proboszczowi i wiem, że dobiera odpowiedzialnych wychowawców. Córka już po pierwszym wyjeździe powiedziała, że nie chce nigdzie jeździć, tylko na wyjazdy zorganizowane przez parafię – mówi Magdalena Burzymowska.

– Dzieci mają zapewnioną codzienną Eucharystię. Księża i wychowawcy od razu reagują na wszelką agresję, wulgaryzmy czy palenie tytoniu. Dzieci po takich wyjazdach są bardziej otwarte na innych, wyciszone – zauważa Ewa Wicinek. Obie panie wysłały swoje pociechy na obóz do Jastarni.

Pierwszy posiłek

Każdy dzień na obozie zaczyna się nie od śniadania, ale od modlitwy i porannego apelu. Na nim dzieci poznają słowo życia. Za każdym razem inne, zaczerpnięte z Ewangelii, które ma towarzyszyć im przez cały dzień. Następnie jeden z opiekunów prezentuje postać dnia występującą w Piśmie Świętym – wczoraj był Mojżesz, dziś prorok Izajasz. Później ksiądz Andrzej omawia zagadnienia dnia związane z czytaniem Biblii. – Dziś mamy dwie plansze – mówi do dzieci, przekładając karty księgi przygotowanej przez redakcję MGN. – Na pierwszej napisano, że miejsce, na którym leżała Biblia, było środkiem całego mieszkania. Na drugiej znajduje się zachęta do głośnego czytania Pisma Świętego w gronie najbliższych albo przed snem, tylko dla siebie. Więcej na ten temat powiem podczas dzisiejszej homilii – kontynuuje. Później zadaje dzieciom pytania dotyczące patronów dnia, prosi o przypomnienie wczorajszego słowa życia. Za dobrą odpowiedź każdy otrzymuje nagrodę.

W grupach czytana jest Ewangelia św. Łukasza. – Wybór nie był przypadkowy. Na niej opierają się również pierwsze rekolekcje oazowe – mówi ks. Michał Kuciński, który pomaga ks. Andrzejowi w prowadzeniu obozu. Ewangelię podzielono tak, by przez kilkanaście dni przeczytać ją całą. Po dwa rozdziały dziennie. – Nie chodzi o samo przeczytanie, ale o próbę zrozumienia słowa Bożego, zapamiętanie najważniejszych szczegółów i ważnych cytatów. Niektórzy są zmotywowani tym, że na koniec pobytu odbędzie się olimpiada z wiedzy o Ewangelii św. Łukasza. Są atrakcyjne nagrody. Jeden chłopak nawet chwalił się, że jeśli wygra olimpiadę, to dodatkowo dostanie ekstraprezent w domu – śmieje się ks. Michał. – Uczę ich przy okazji lektury pewnej postawy. Nie pozwalam mieć na głowie czapki, pić ani jeść paluszków. Bo czytanie Biblii jest również modlitwą. Jeśli nasiąkną takim myśleniem, zawsze będą szanować słowo – zapewnia.

A teraz morze Kiedy jest ładna pogoda, większość dnia wszyscy spędzają nad morzem. Ale plaża to nie tylko kąpiel czy wylegiwanie się na słońcu, to przede wszystkim wspólna zabawa. – Wczoraj byłem u ratowników. Odgrodzili nam kawałek plaży. Potrzebujemy trochę miejsca. Zresztą to widać – mówi Piotr, jeden z opiekunów, wskazując na biegające dzieci. Jedne grają w piłkę plażową, inne szukają ukrytego skarbu. Ksiądz Andrzej proponuje zabawy z kolorową płachtą. – Muszą się wybiegać, wyszaleć. Zresztą również po to tu przyjechały. Później lepiej skupią się na duchowej części. A i w końcu pogoda ładna. Dziś pewnie szybciej pójdą spać – mówi Katarzyna, która jako wychowawczyni na wyjazdy organizowane przez parafię jeździ od kilku lat. – Ten wyjazd to najlepszy czas tegorocznych wakacji. Rówieśnicy są inni, nie ma problemów. Nie jest tak, że wychowawcy sobie, a my sobie. Oni wspólnie z nami spędzają czas – opowiada 16-letnia Aleksandra z Olsztyna.

 – Wiele atrakcji, dyskoteki i karaoke, wycieczka do Gdyni, rejs kutrem. I spotkania, na których czytamy Pismo Święte. Ale spotkania nie są długie ani nudne, nie zabierają nam wiele czasu. Poza tym, kiedy patrzę na rówieśników, którzy też wierzą, to czuję się silniejsza – podkreśla jej rówieśniczka, Karolina z Kosewa. – Codziennie chodzimy nad morze. Nawet jak siedzimy w obozie, to jest z kim porozmawiać. I jedzenie jest bardzo dobre – dodaje 10-letni Janek z Mrągowa.

Przecież czytamy

Po dniu wypełnionym zajęciami nadchodzi czas na wieczorny apel i błogosławieństwo. Wszyscy rozchodzą się do swoich domków. Opiekunowie pomagają młodszym dzieciom. Ksiądz Andrzej objeżdża ośrodek na rowerze. Zatrzymuje się, często żartuje, wywołując salwy śmiechu. Obóz powoli zasypia. Rozmowy są coraz cichsze. – Dziewczyny, zgaście światło – prosi wychowawczyni Dominika. Przez okno wygląda mała Sylwia. – Ale my przecież czytamy jeszcze Pismo – odpowiada.