Spotkania z Ukrainą: Spacer po Parku Stryjskim

Ewa Winiarska-Drzyzga

publikacja 24.04.2026 12:54

Rozproszeni po różnych miastach i krajach potomkowie moich lwowskich dziadków kilka lat temu spotkali się we Lwowie, o którym każdy z nas wiele słyszał, ale nie każdy go widział.

Lwów Orest Mykhalchyshyn / CC-SA 4.0 Lwów
Park Stryjski jesienią.

Zagłębialiśmy się w miasto, stąpając po śladach odpowiednio naszych rodziców, dziadków, pradziadków. Popijaliśmy узвар (kompot z suszonych owoców) i chłonęliśmy historyczność tego miasta, naszą rodzinną historyczność.

Nie była to smutna ekskursja doprawiona przytłaczającym poczuciem straty. Najmłodsze pokolenie z radością goniło gołębie, a mój ojciec rozbawił nas, kiedy zaśpiewał piosenkę o Parku Stryjskim, stojąc na środku jednej z jego alejek:

Raz w Stryjskim Parku, koło fontanny
Przysiadł się jakiś frajer do panny
Tak z nią flirtował, aż przebrał miarę
Skradł jej całusa – ona mu zegarek...

Choć Lwów w ogóle i w szczególe, i pod każdym innym względem warty jest poznania i zafascynowania się nim, to jednak Park Stryjski najbardziej poruszył moją wyobraźnię, która podpowiadała mi obraz spacerujących jego alejkami moich dziadków, młodych i nie przeczuwających nawet, że już niedługo los rzuci ich nieodwołalnie, a raczej przetransportuje koleją, do dalekiego i obcego Bytomia.

Park Stryjski został założony w latach 70. XIX w. Położony jest na górzystych stokach kilku wąwozów. Przywitały nas tam pływające po stawie czarne łabędzie, a towarzyszyły hasające wiewiórki. Błądziliśmy w otoczeniu zróżnicowanej roślinności i starych drzew, wśród których zwrócił moją uwagę wysoki i wiekowy tulipanowiec (jego liść w kształcie tulipana znalazł się po zasuszeniu w zielniku). Zróżnicowanie terenu sprawiło, że spacer po parku okazywał się niemalże jak wyprawa w góry.

Na terenie parku znajdują się między innymi takie ciekawostki, jak sztuczna ruina zamku i rotunda. To właśnie w niej początkowo wystawiano Panoramę Racławicką. Została ona namalowana przez zespół malarzy pod kierunkiem Jana Styki i Wojciecha Kossaka z okazji stulecia insurekcji kościuszkowskiej oraz odbywającej się we Lwowie Powszechnej Wystawy Krajowej w 1894 r. Nieproste są dzieje tego olbrzymiego obrazu. Pod koniec wojny panorama została zwinięta w rulon i umieszczona w lwowskim klasztorze bernardynów, żeby uchronić ją przed zniszczeniem. Lwowianka, z którą odbyłam moją pierwszą podróż do tego miasta na początku obecnego tysiąclecia, opowiadała, jak to jako mała dziewczynka, chroniąc się w klasztorze przed bombardowaniami, siedziała na Panoramie Racławickiej. Dopiero po wielu latach, bowiem w 1985 r., obraz ten został ostatecznie wyeksponowany we Wrocławiu.

Październikowe słońce i wczesnojesienne powietrze, gwar spacerowiczów, bogactwo przyrody oraz obecność trzech pokoleń mojej rodziny przechadzającej się wraz ze mną po Parku Stryjskim skłaniały do wspomnień o tych, za których już się modlimy "Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie", a także refleksji nad niestałością i niepewnością wpisaną w życie. Ale nie tylko. Również nad pięknem tej właśnie chwili.

*

Tekst z cyklu Spotkania z Ukrainą