Dziurawy kosz

Autostopowiczów nie zabieram. Żebraków zachęcam do znalezienia jakiejś pracy. Poza tym płacę podatki. Czy to wystarczy, by uznać się za dobrego człowieka?

A co by było, gdyby chciał ci zrobić jakąś krzywdę? – przytomnie zauważył jeden z przełożonych. Miał rację. Byłem na furcie sam. Wpuściłem człowieka nie wiedząc, jakie ma zamiary. Dałem mu jeść, dałem trochę pieniędzy i z braku innych możliwości jedną ze swoich koszul. Może zbyt odważnie założyłem, że starszy, nieco niedołężny facet nie może zrobić krzywdy mnie, młodemu i wysportowanemu. Ale czy mogłem inaczej?

Paręnaście miesięcy wcześniej szedłem nocą po bieszczadzkiej obwodnicy. Przeceniłem swoje siły. Po całym dniu marszu nocą szybko mnie opuszczały. Samochody mijały mnie z rzadka, bo była już prawie jesień. Żaden nie chciał się zatrzymać. Wiadomo, noc, odludzie. Więc nawet się nie odwróciłem, kiedy minął mnie motocykl. Gdy zawrócił, byłem skłonny przypuszczać, że to jakiś pogranicznik zechce zobaczyć moje dokumenty. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że właśnie złapałem stopa. Motostopa znaczy się. Jakim trzeba być człowiekiem, żeby zatrzymać się nocą, w lesie na pustej drodze i zabrać z niej samotnego turystę? Ale jeśli ktoś ma taką odwagę bycia dobrym, to czy ja, uczeń Chrystusa,  mogę być inny?

Parę lat później był inny wieczór w studenckiej bazie namiotowej w Roztokach. Nazajutrz uczta – pieczenie barana. Czy wyglądałem na aż tak wygłodniałego, że to akurat mnie zaciągnięto wieczorem na degustację podrobów? Tak, byłem głodny. Od kilku dni miałem do jedzenia tylko stary, kruszący się chleb i trochę dżemu. Nie sądzę jednak, bym miał to wypisane na czole. Raczej był to tylko taki jeden element w łańcuszku ciągle przekazywanej dobroci…

Dobroć powinna mieć chyba w sobie coś z dziurawego kosza. Nie może być wyrachowana, dokładnie skalkulowana. Musi z niej czasem coś wypaść, musi zgodzić się na marnotrawstwo i obdarowanie zupełnie niezasłużone. Inaczej nie jest sobą. 

Nie wiem oczywiście czy ten człowiek, który zabrał mnie z drogi ani czy ci, którzy mnie odkarmili byli ludźmi religijnymi. Ale kto powiedział, że Duch Święty może działać tylko w ludziach, którzy regularnie chodzą do kościoła?

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie