Złota epoka „ostatniego rycerza”

Wystawa o cesarzu Maksymilianie I (1459–1519) w wiedeńskim muzeum „Albertina” pokazuje, jak mistrzowsko można zaprząc sztukę do autopromocji i rozsławiania swego rodu.

Był cesarzem Niemiec i twórcą potęgi Habsburgów. Był egotykiem opętanym na punkcie dokumentowania chwały swego rodu, ale i hojnym mecenasem najświetniejszych humanistów epoki. Nazywano go „ostatnim rycerzem” z racji jego prób wskrzeszenia zakonów rycerskich i planów nowej krucjaty przeciw islamowi. Wykazywał obsesję na punkcie przygotowań do własnego wspaniałego pochówku. Nade wszystko jednak miał doskonały gust i zamawiał dzieła u najlepszych malarzy swojej epoki, od mistrzów włoskich po Albrechta Dürera.

Cesarz renesansu

Maksymilian miał szczęście – jego rządy przypadły na czas rozkwitu sztuki odrodzenia i na epokę szczytu potęgi Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Jego imperium rozciągało się od Lubeki po Mediolan. Drugi z rodu Habsburgów – po swoim ojcu Fryderyku – na cesarskim tronie zadecydował o innym rodzaju „niemieckości”, jaką symbolizować będzie w przyszłości jego ród. Była to tożsamość polityczna utożsamiająca się bardziej z Austrią niż z właściwymi Niemcami i otwierająca się raczej na południe, na takie kraje środkowej Europy jak Czechy czy Węgry. Skąd wzięła się jego specyficzna, elegancka i oświecona europejskość? Może to wpływ matki Eleonory Portugalskiej, która co prawda zmarła, gdy Maksymilian miał 6 lat, ale wpłynęła na południowy klimat dworu, na którym dorastał jej syn. W 1477 r. Maksymilian poślubił Marię, księżnę Burgundii, i zetknął się z wyrafinowaną burgundzką kulturą dworską, jedną z najświetniejszych w ówczesnej Europie.

Jeśli spojrzeć na poczet niemieckich cesarzy od wczesnego średniowiecza, to dominują w nim raczej wojownicy, „solidne bitewne rębajły”, niż mecenasi sztuki. Owszem, byli i tacy jak Fryderyk II, chłonący kulturę włoską i arabską, ale jednak esteci byli w mniejszości. Maksymilian był inny. Na jego dworze zawsze znajdowało się miejsce dla myślicieli, takich jak choćby humanista Konrad Celtis, któremu Maksymilian nadał oficjalny tytuł nauczyciela sztuki poezji i konwersacji. Ale drugi z kolei Habsburg na cesarskim tronie trafił też na wdzięczny czas, gdy imperium połączyło w sobie dynamizm ekonomiczny ówczesnych Niemiec – bogactwa, których symbolem była wciąż silna Hanza czy powodzenie takich bankierów jak Fuggerzy – z rozkwitem kultury włoskiej i burgundzkiej. Jeszcze nikt nie przewidywał, co przyniesie nowa era, której zwiastunem było odkrycie Ameryki w 1492 r. W przyszłej, nowej epoce na czoło wysuną się wczesnokapitalistyczne protestanckie potęgi morskie: Anglia i Holandia. Ale to zdarzy się dopiero za chwilę. Za Maksymiliana nadal najważniejszymi centrami bogactwa i potęgi są Francja, Hiszpania, Niemcy i nasza Rzeczpospolita Jagiellonów. Co do relacji z Polską i Litwą – bilans naszych stosunków z Maksymilianem jest niejednoznaczny. Z jednej strony pamiętać mu możemy wymierzony w nas sojusz z carem Wasylem III, z drugiej, gdy tylko cesarz otrzymał od króla Zygmunta Starego zgodę na przyszłe objęcie przez Habsburgów koron Czech i Węgier, wycofał się on z wszelkich antypolskich knowań. Zresztą większość życia spędził na wojnach z Francją o Burgundię i północne Włochy. Jego syn i następca Karol V zapłaci za to, gdy zemszczą się francuscy Burboni, skwapliwie popierając protestantów niemieckich w walce z cesarstwem.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie