Procent za pośrednictwo

Coraz więcej pieniędzy udaje się zebrać z 1 proc. podatku. Służą one jednak głównie konkretnym dzieciom, a nie organizacjom pożytku publicznego.

W Polsce działa oficjalnie ok. 100 tys. organizacji pozarządowych. 70 tys. z nich to stowarzyszenia, 12 tys. to fundacje, reszta – ochotnicze straże pożarne i koła gospodyń wiejskich. Wybór jest więc duży, tyle że z niego nie korzystamy. Aż jedna czwarta osób, które zdecydowały się przekazać komuś 1 proc. swego podatku, wybrało Fundację Dzieciom „Zdążyć z pomocą”, pośredniczącą w zbieraniu pieniędzy na leczenie blisko 20 tys. podopiecznych. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej uznało, że sytuacja dojrzała do zmian w prawie. Posłowie z sejmowej komisji też tak uważają.

Procent (tylko) lokalny?

Przekonaliśmy się do jednego procenta. W 2012 r. stosowny odpis zrobiło już 11,2 mln podatników, o milion więcej niż rok wcześniej. W sumie od początku działania tego mechanizmu do podziału między organizacje uzbierała się kwota 2 mld 116 mln zł. Ale tylko niewielka jej część wsparła budowanie społeczeństwa obywatelskiego – co było założeniem wprowadzenia odpisu. Beneficjentami 1 proc. stają się coraz częściej fundacje pełniące jedynie rolę pośrednika między podatnikiem a chorym dzieckiem. Albo przedszkolem czy szkołą, do której rodzice – darczyńcy posyłają swoje dzieci. W powszechnej świadomości procent podatku stał się po prostu darowizną na wybrany przez nas cel. Wiceminister pracy Jarosław Duda złożył w sejmie sprawozdanie z funkcjonowania ustawy o działalności pożytku publicznego. Uznał, że nie spełnia ona założonych celów i warto ją znowelizować. Chodzi o to, by pieniądze z procenta wspierały organizacje, i to głównie te niewielkie, działające lokalnie, w najbliższym otoczeniu podatnika. Pomysł spodobał się posłom, także opozycji.

Trudny wybór moralny

Minister Duda nie ma wątpliwości, że trzeba wspierać mniejszych. Powiedział, że rozważana jest „regionalizacja” jednego procenta, czyli ograniczenie możliwości przekazywania go jedynie do lokalnych, a nie ogólnopolskich organizacji. Pomysł, nawet jeśli sensowny, wydaje się stosunkowo łatwy do obejścia, wymaga jedynie „przegrupowania sił” przez duże fundacje. Za to w kwestii ograniczenia możliwości zbierania pieniędzy z 1 proc. dla konkretnych dzieci minister nie wypowiadał się jednoznacznie. – To jest bardzo trudny wybór moralny. Warto popracować nad tym, by subkonta miały nieco inny wymiar, ale nie zabraniałbym, tak na dzisiaj, ich funkcjonowania – powiedział Jarosław Duda. Podobne rozterki ma Anna Dymna kierująca fundacją „Mimo Wszystko”, która (w ograniczonym zakresie) też pośredniczy w zbieraniu pieniędzy na pojedyncze, chore osoby. – Ja takim ludziom sama chętnie pomagam, jeśli widzę, że nie są nastawieni roszczeniowo. Trudno nie dostrzegać, że na przykład dla człowieka po ciężkim wypadku podjęcie takiej akcji jest jak terapia. Nagle człowiek odzyskuje nadzieję i wiarę w ludzi. W to, że wróci do życia – tłumaczy motywy otwierania subkont Anna Dymna.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie