Oszukani Francuzi

Francuskie media popierające ustawę o „małżeństwach” homoseksualnych manipulowały sondażami opinii, a policja fałszowała liczbę uczestników demonstracji przeciwników tej ustawy. Gdy wyszło to na jaw, parlament uchwalił ustawę po wyjątkowo pospiesznej procedurze.

Francuski parlament przegłosował ustawę dającą homoseksualistom prawo do zawierania małżeństw i do adopcji dzieci. Miliony Francuzów, które stanęły w obronie dotychczasowej definicji związku małżeńskiego i sprzeciwiły się pozbawieniu dzieci prawa do tradycyjnej rodziny, czują się oszukane. Nie opuszczają jednak rąk. Zapowiedziano kolejne manifestacje, odwołano się do Rady Konstytucyjnej (odpowiednika naszego Trybunału Konstytucyjnego), apeluje się do prezydenta o niepodpisywanie ustawy.

Sondażowa zmyłka

Prasa światowa, w tym polska, do dziś wbrew faktom utrzymuje, że ustawę dopuszczającą „małżeństwa” homoseksualne popiera „większość Francuzów”. Nic bardziej błędnego. Społeczeństwo francuskie zostało wprowadzone w błąd przez instytuty sondażowe. Zastosowały one metodę polegającą na oddzielaniu idei „małżeństwa dla wszystkich” od zawartej w projekcie ustawy możliwości adopcji dzieci dla par homoseksualnych. W sierpniu zeszłego roku pierwszy taki sondaż opublikował Francuski Instytut Opinii Publicznej (IFOP). To właśnie jego wyniki zrobiły światową karierę. Wynikało z niego, że aż 65 proc. Francuzów popiera „homo-małżeństwa”. Według tego samego sondażu, 53 proc. zgadzało się z ideą adopcji dzieci przez takie pary. Problemem był jednak sposób badania: zadawanie oddzielnego pytania lub robienie oddzielnego sondażu na temat kwestii, które w ustawie były nierozłączne, sprawiało wrażenie, że sprawa adopcji jest czymś pobocznym, co dopiero podlega rozważaniu. Tym bardziej że główne media na ogół „sprawie dziecięcej” nie poświęcały wiele miejsca. Trudno w to uwierzyć, ale pierwszy sondaż, który połączył obie kluczowe kwestie ustawy o „homomałżeństwach” przeprowadzono dopiero w lutym tego roku, już po przegłosowaniu jej pierwszego czytania, bezpośrednio przed skierowaniem do Senatu. Badanie przeprowadził ten sam IFOP, na zlecenie katolickiego stowarzyszenia Alliance VITA.

Wystarczyło zadać pytanie: „czy popierasz małżeństwa osób jednej płci z możliwością adopcji”, by poparcie zmalało do 39 proc. Wkrótce inne znane instytuty badania opinii, jak BVA i CSA, potwierdziły, że ponad 60 proc. Francuzów sprzeciwia się przeforsowanej ustawie. Dziś wiadomo, że wielu ankietowanych w pierwszym sondażu było przekonanych, że „małżeństwo dla wszystkich” to coś w rodzaju specjalnego związku partnerskiego dla homoseksualistów, który zamiast zwykłej rejestracji zapewni im bardziej uroczyste uznanie prawne. Możliwość zawierania związków partnerskich istnieje we Francji od 1999 r. Notabene ówczesny premier, socjalista Lionel Jospin, chcąc rozproszyć obawy społeczne, obiecał, że Francja nigdy nie zalegalizuje „homomałżeństw”. Opór wobec ustawy bierze się głównie ze sprzeciwu wobec skrajnie przedmiotowego traktowania dzieci oraz wprowadzenia prawnego chaosu w zależności pokrewieństwa. „Małżeństwo dla wszystkich” nie pociąga za sobą sztucznego zapłodnienia dla wszystkich, bo nie ma pod tym względem równości między parami męskimi i żeńskimi – dziecko ciągle potrzebuje macicy, by zaistnieć. Oprócz więc adopcji „dla wszystkich” jedyną drogą dla homoseksualistów chcących mieć dzieci będzie „wynajmowanie brzuchów”. Znany socjalista i milioner Pierre Bergé, właściciel największego francuskiego pisma dla gejów „Têtu”, przekonywał, że „jak robotnicy wynajmują swoje ręce do pracy, tak kobiety mogą wynajmować brzuchy – nie ma żadnej różnicy”. Ale dla większości różnica jest ogromna, bo nikomu poczynanie i rodzenie dzieci nie kojarzy się z pracą. Nie tylko katolicy przekonują, że taka forma faktycznego kupowania dzieci, z której będą mogły korzystać również pary heteroseksualne, może mieć fatalny wpływ na stosunki społeczne.

Homoseksualiści chcą mieć mamę i tatę

Prawdziwą zagadką w czasie całej kampanii było stanowisko społeczności LGBT (tj. lesbijek, gejów, biseksualistów i transseksualistów) wobec ustawy, gdyż ani prasa gejowska, ani żadne inne media nie przeprowadziły sondażu na ten temat. Nie wiadomo, jaka ich część myśli o małżeństwie bądź dzieciach. Ostatni taki sondaż przeprowadzono grubo ponad rok temu – prawie 60 proc. nie przejawiała zainteresowania. Oczywiście na rzecz „małżeństwa dla wszystkich” występowała duża koalicja organizacji LGTB, ale w manifestacjach przeciwników nowej ustawy uczestniczyły również trzy stowarzyszenia gejowskie – dziesiątki tysięcy ludzi. To się może wydać zaskakujące, jednak można przyjąć, że około połowa francuskich homoseksualistów uważa ustawę za homofobiczną. Niesione przez nich na manifestacjach transparenty z hasłem: „My też chcemy mieć mamę i tatę” nie wyjaśniają wszystkiego. Ich poglądy najlepiej prezentuje Philippe Ariño, autor książek na temat subkultury homoseksualnej. Według niego, małżeństwo dla gejów proponują ludzie, dla których małżeństwo już dawno nie ma wielkiej wartości ani sensu, jeśli wziąć pod uwagę powszechność rozwodów i zdrad. Poza tym ustawa nie uznaje specyfiki par homoseksualnych, różnicy ich natury w stosunku do par heteroseksualnych. Każe natomiast wierzyć, że pary gejowskie będą mogły „małpować” normalne rodziny dzięki legislacji, co jest naiwnym i niebezpiecznym błędem. Sam Ariño uważa, że związki homo są często zbyt skoncentrowane na seksie, zbyt gwałtowne, więc rzadko trwałe. Sam po kilku latach gejowskiego życia wybrał seksualną abstynencję. Uważa, że Kościół katolicki ma bardziej przemyślane i humanistyczne podejście do „problemu homoseksualnego” niż politycy pozornie „przyjaźni gejom”. Zwraca uwagę, że gejowskie tabu pozostają zazwyczaj nieznane szerszej publiczności.

Według Kanadyjskiego Urzędu Statystycznego (badania z 2004 r.), przemoc domowa wśród par homoseksualnych jest o ponad 100 proc. wyższa niż wśród par heteroseksualnych. Być może to jedna z przyczyn, dla których zdecydowana większość z nich wolałaby urodzić się w zwykłej rodzinie.

Rząd w dołku

Tymczasem we Francji tendencja do marginalizacji protestów nie zatrzymała się na manipulacjach sondażowych. Kiedy 13 stycznia br. ulicami Paryża przeszło 800 tys. uczestników przeciwnych ustawie, paryska prefektura ogłosiła, że wzięło w niej udział nie więcej niż 300 tys. ludzi. Następnego dnia merostwo stolicy Francji, na którego czele stoi były działacz gejowski Bertrand Delanoë, zażądało od organizatorów odszkodowania 100 tys. euro za zadeptanie trawy na Polach Marsowych. Kiedy jednak 24 marca przez Paryż przeszła manifestacja, jakiej miasto w tym pokoleniu jeszcze nie widziało – ok. 1,4 mln uczestników, a prefektura podała, że było ich 320 tys., stało się jasne, że coś tu nie jest w porządku. Zanalizowano 24 fotografie, klatki z filmu kręconego z helikoptera latającego nad demonstrantami, opublikowane przez prefekturę w internecie: wszystkie były retuszowane. Skandal przybierze formę sądową, gdyż policja odmówiła okazania oryginałów. To sytuacja bardzo kłopotliwa dla rządu, który i tak nie cieszy się popularnością. Jeszcze gorzej wychodzi na tym wszystkim prezydent Hollande. Wprowadzenie „małżeństw dla wszystkich” to jak dotąd jedyna wyborcza obietnica, którą udało mu się spełnić. Szczególnie zawiedzeni są wyborcy lewicowi, którzy spodziewali się rezygnacji z neoliberalnej polityki prowadzonej przez prezydenta Sarkozy’ego. Hollande wygrał wybory i zyskał bezwzględną większość parlamentarną dzięki głosowaniu negatywnemu, skierowanemu przeciw poprzedniemu prezydentowi, tymczasem nie doprowadził do żadnej istotnej zmiany polityki państwa. Zamiast polepszenia sytuacji, zafundował Francuzom konflikt obyczajowy, który dotknął ich do żywego i spowodował, że zwątpili w funkcjonowanie własnej demokracji. Nigdy jeszcze w historii V Republiki żaden prezydent nie miał tak złych notowań – Hollande’a po niecałym roku rządów popiera zaledwie 25 proc. Francuzów. Przeciwnicy „ustawy małżeńskiej” planują kolejną wielką manifestację w Paryżu 25 maja. Jak poprzednio, przyjdą całymi rodzinami.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie