Kto przekona centrum, wygra

O jednoczeniu prawicy i kandydacie na prezydenta Polski z prof. Antonim Dudkiem rozmawia Piotr Legutko

Piotr Legutko: Czy w 2014 roku w Polsce istnieje na prawicy życie poza PiS-em?

Prof. Antoni Dudek: Istnieje, Kongres Nowej Prawicy jest tego najlepszym dowodem. Ale co to za życie? Bardzo ograniczone. Wybory do Parlamentu Europejskiego dość bezlitośnie pokazały, że wszelkie próby tworzenia prawicy, która nie będzie miała twarzy Janusza Korwin-Mikkego bądź Jarosława Kaczyńskiego, są skazane na porażkę. Teraz przekonali się o tym Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro, wcześniej właściwe wnioski wyciągnął Marek Jurek. Porozumiał się z PiS-em i dlatego nie poniósł kolejnej porażki.

Nie ma więc dla mniejszych partii kwestii, czy jednoczyć się z PiS, tylko jak to zrobić, by zachować twarz?

Wszystkim powinno chodzić o to samo: jak wygrać najbliższe wybory, tak żeby mieć samodzielną większość, co się dotąd nikomu w III RP nie udało. Z tej perspektywy kwestią drugorzędną jest, czy i jak dojdzie do zjednoczenia z Ziobrą i Gowinem, tylko czy uda się PiS-owi pozyskać centrowy elektorat. O tym, kto w Polsce rządzi, zwykle decydują właśnie ci wyborcy. Kiedyś dawali swoje głosy SLD, ostatnio Platformie Obywatelskiej, która rządzi już drugą kadencję właśnie dlatego, że zdominowała centrum. Jeśli Kaczyńskiemu uda się pozyskać część centrowych wyborców, może rządzić nawet bez Gowina i Ziobry, choć zwłaszcza ten pierwszy może być dla osiągnięcia tego celu bardzo pomocny.

Niektórzy kalkulują bardzo prosto: 7 procent, jakie w ostatnich wyborach dostały wspólnie Polska Razem i Solidarna Polska, dodane do wyniku PiS mogą teraz dać władzę. Tyle wynosi premia za jedność?

Nie uważam, że te procenty tak prosto się sumują. Gowin i Ziobro jako alianci Kaczyńskiego mogą się bowiem okazać dla wyborców nieatrakcyjni, zwłaszcza dla tych, którzy szukali alternatywy dla PiS. Myślę o wyborcach, którzy mają prawicowe poglądy, ale nie chcą głosować na partię Kaczyńskiego. W dodatku te 32 proc. PiS i 7 proc. obu małych partii wciąż nie dają samodzielnej większości w Sejmie.

Czy mają rację ci, którzy mówią, że przekleństwem prawicy jest to, że bez Kaczyńskiego nie ma partii, a z Kaczyńskim nie ma wygranej?

Rzeczywiście, Jarosław Kaczyński wciąż trzyma pakiet kontrolny na prawicy, ale nie ma pomysłu na to, jak zdobyć pakiet kontrolny w Sejmie. Gdyby miał zdolność koalicyjną, nie musiałby walczyć o pełne zwycięstwo, wystarczałby wynik lepszy od PO, który jest bardzo prawdopodobny.

Zdolność tę może zdobyć po wejściu do Sejmu Kongresu Nowej Prawicy.

Po pierwsze wątpię, że za rok KNP przekroczy próg wyborczy. A jeśli nawet, to nie wierzę w tę koalicję. Abstrahując od ekscentryczności Korwin-Mikkego, KNP jest de facto partią libertariańską, zmierzającą do całkowitego zdemontowania struktur państwa, zajmujących się szeroko rozumianą polityką społeczną. PiS ma dokładnie odwrotny program, dzięki czemu przed laty zabrał dawnych wyborców SLD, rozczarowanych rządami Millera. Moim zdaniem potęga PiS wcale nie polega na prawicowej retoryce, ale na nadziejach, jakie w tej partii pokłada biedniejsza część społeczeństwa.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie