Walczący z mafią

Włochy mają pierwszego prezydenta pochodzącego z Sycylii. 73-letni Sergio Mattarella to małomówny asceta oddany walce z mafią.

Akto to w ogóle jest? To pytanie zadała sobie większość Włochów, gdy na prezydenckiej giełdzie pojawiło się nazwisko Mattarelli. Choć połowę życia poświęcił polityce, był do tej pory osobą prawie nieznaną. „W kontaktach z mediami od dawna jest niemy” – ogłosiła największa włoska agencja prasowa ANSA, która po przeszukaniu swych przepastnych archiwów stwierdziła, że nie dysponuje jego wypowiedziami z ostatnich lat na bieżące tematy. Znaleziono jedną, z 1999 r., gdy w czasie spotkania w Asyżu apelował do włoskich polityków o „wejście na drogę franciszkańską”. Jedyne, bijące obecnie rekordy oglądalności nagranie z udziałem nowego prezydenta pochodzi z 2010 r. To zapis spotkania ze studentami włoskiej Akcji Katolickiej, do której należy od młodości. Powiedział wówczas m.in., że: „kultura czyni nas wolnymi, ale prawda również”.

Gry pałacowe

Z politycznego cienia wyciągnął Mattarellę premier Matteo Renzi, który szukał polityka potrafiącego scalić niesamowicie skłóconą włoską scenę polityczną. Premier założył, że przeprowadzi szybkie wybory i nie pozwoli na polityczny pat, jak było w 2013 r. po zakończeniu pierwszej kadencji prezydenta Giorgio Napolitano. Lewica po wygraniu wyborów przez ponad miesiąc z powodu kłótni frakcyjnych nie była wówczas w stanie zgodnie zagłosować na swoich kolejnych trzech kandydatów. Poproszono więc sędziwego Napolitano, by zgodził się objąć urząd na kolejną kadencję.

Co ciekawe, kiedy ten 89-letni polityk podał się teraz do dymisji, Włosi chcieli, by dalej rządził. W ciągu prezydentury zapomniano mu to, że za młodu był faszystą, a następnie zdeklarowanym komunistą. Stał się nie tylko ukochanym „królem Napolitano”, ale przede wszystkim gwarantem jako takiej stabilizacji w kraju. Przy siedmiu rządach, które upadły za jego czasów, było to gigantyczne wyzwanie. Przy okazji powróciły głosy, że to obywatele powinni wybierać prezydenta, a nie parlament. Choć o wyborze prezydenta wiele mówiono w mediach, zwykli Włosi nazywali je „gierkami pałacowymi”. – Mattarella jest postacią pozytywną, symbolem walki z mafią, cechuje go zdrowy kręgosłup moralny i będzie potrafił scalać i jednoczyć – mówił premier Renzi, wysuwając go jako oficjalnego kandydata rządzącej centrolewicowej Partii Demokratycznej. Nowy prezydent został wybrany w czwartym głosowaniu.

Otrzymał 664 głosy na 1009. Okrzyknięto to bezsprzecznym zwycięstwem Renziego, potwierdzeniem skuteczności prowadzonej przez niego polityki i wielką klęską centroprawicy, której twarzą jest Berlusconi. Napolitano, który brał udział w głosowaniu jako dożywotni senator, stwierdził, że zna Sergia Mattarellę jako osobę o absolutnej lojalności, poprawności, wrażliwości, instytucjonalnych kompetencjach i na pewno bezstronności.

Prezydent z Palermo

Sergio Mattarella urodził się w 1941 r. w Palermo. Jego ojciec Bernardo był chadeckim ministrem w kolejnych włoskich rządach. Po ukończeniu studiów prawniczych w swym rodzinnym mieście Mattarella wykładał prawo parlamentarne. I tak pewnie byłoby do dziś, gdyby nie rodzinny dramat. W 1980 r. jego młodszy brat Piersanti, wówczas gubernator Sycylii, został zamordowany przez mafię. Ciężko ranny w zamachu Piersanti zmarł na jego rękach w drodze do szpitala. To właśnie wówczas obecny prezydent postanowił kontynuować dzieło brata. Trzy lata później Mattarella został po raz pierwszy wybrany do parlamentu z listy Chrześcijańskiej Demokracji.

W Izbie Deputowanych zasiadał do 2008 r. przez siedem kadencji z rzędu. Jako dowód uczciwości przedstawiana jest jego rezygnacja ze stanowiska ministra administracji publicznej w proteście przeciw oddaniu medialnemu imperium Silvio Berlusconiego w 1990 r. trzech kanałów włoskiej telewizji. Tyle że nie była to jego osobista decyzja, ale postanowienie partii, do której należał. Z trudem do opinii publicznej przebiła się też wiadomość, że jego starszy brat był oskarżany o kontakty ze światem przestępczym, w tym słynną rzymską „Bandą z dzielnicy Magliana”. Od lat 80. Mattarella był ministrem do spraw kontaktów z parlamentem, oświaty, wicepremierem w rządzie Massimo D’Alemy, szefem resortu obrony. Na tym stanowisku podjął w 2000 r. decyzję o zniesieniu obowiązkowej służby wojskowej.

Po rozpadzie w wyniku afery korupcyjnej Chrześcijańskiej Demokracji w 2007 r. wstąpił do obecnie rządzącej centrolewicowej Partii Demokratycznej. Bezskutecznie namawiano go, by kandydował na stanowisko przewodniczącego władz regionu Sycylia, jakie zajmował jego zamordowany brat. Trzy lata temu parlament mianował Mattarellę sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Od tego czasu jego dystans do mediów i bieżącego życia politycznego jeszcze bardziej się zwiększył. Po swym wyborze prezydent nie udzielił żadnego wywiadu w przeciwieństwie do premiera, który jest stałym gościem na medialnych salonach.

Jego przemówienie po zaprzysiężeniu trwało zaledwie 10 minut. Mattarella podkreślił, że jako głowa państwa będzie bezstronnym, skrupulatnym arbitrem. W sportowym języku (jest zagorzałym kibicem piłkarskim) zwrócił się do wszystkich odpowiedzialnych za losy kraju: „Niech zawodnicy mi pomogą swym poprawnym zachowaniem”. Duży nacisk położył na wyprowadzenie Italii z kryzysu ekonomicznego oraz instytucjonalnego. Jedyną osobą, jaką zacytował w swym przemówieniu, był papież Franciszek. Mówiąc o konieczności walki z korupcją i mafią, prezydent Mattarella podziękował mu za zdecydowane słowa o konieczności zwalczania tej plagi. Wskazując na zagrożenia płynące ze strony międzynarodowego terroryzmu, przypomniał m.in. postać włoskiego jezuity o. Paolo Dall’Oglio, uprowadzonego w Syrii w 2013 r. przez islamskich ekstremistów.

Skromny jak papież

Prezydent Mattarella od dwóch lat jest wdowcem, ma troje dorosłych dzieci. Przyjaciele wyznają, że bardzo przeżył śmierć ukochanej Marisy. Żyje bardzo skromnie, jada w stołówce towarzystwa adwokackiego, mieszka w niewielkim służbowym mieszkaniu, jeździ starą wyprodukowaną w Polsce pandą i nie lubi drogich przedmiotów. Włoscy dziennikarze coraz częściej porównują go do papieża Franciszka, zastanawiając się, czy nie opuści Pałacu na Kwirynale i nie wybierze skromniejszego życia. Kard. Claudio Maria Celli zaznacza, że Mattarella, z którym zaprzyjaźnili się w czasie pracy z potrzebującą młodzieżą studencką, jest człowiekiem spotkania, szukającym zawsze tego, co łączy.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie