Polska jest sama

Kolejne kraje członkowskie UE na własną rękę dogadują się z Rosją. Ostatnio zrobiła to nawet Komisja Europejska, zostawiając m.in. Polskę na łaskę lub niełaskę Moskwy w sporze o eksport mięsa. Nie ma już prawie nikogo, kto przynajmniej udawałby, że istnieje mityczna unijna solidarność.

Niemcy, Francja, Włochy, Węgry, Cypr, Dania, Holandia, Czechy i inni, a teraz również Komisja Europejska. Każdy z tych podmiotów swoimi kanałami, najczęściej zupełnie oficjalnie, przełamuje teoretyczną izolację polityczną i gospodarczą Rosji.

Świńska sprawa

O ile jednak do pewnego stopnia jest to zrozumiałe w przypadku poszczególnych państw (każdy dba o swój interes), to prawdziwym złamaniem tzw. unijnej solidarności jest niedawna decyzja Komisji Europejskiej, której zadaniem jest teoretycznie zajmowanie wspólnego frontu w relacjach UE z państwami trzecimi, np. w przypadku sporów gospodarczych. A tymczasem Komisja zawarła z Rosją porozumienie w sprawie embarga na wieprzowinę. Oznacza to, że państwa członkowskie same będą ustalać ze stroną rosyjską, czy ta zechce ponownie dopuścić na swój rynek ich mięso. Jest to dobra wiadomość dla takich krajów jak Dania, Holandia, Francja i inne, od których Rosja chce mięso sprowadzać. Polskę natomiast stawia to w bardzo trudnej sytuacji, bo rosyjskie służby weterynaryjne utrzymują blokadę na naszą wieprzowinę (podobny problem mają kraje bałtyckie), tłumacząc to obecnością afrykańskiego pomoru świń na naszym terenie. Na nic się zdają tłumaczenia, że gospodarstwa objęte chorobą zostały odizolowane od innych. Rosja nie uwzględnia takiej „rejonizacji” i całą Polskę uważa za teren, na którym choroba występuje. Polska i kraje bałtyckie zostają w ten sposób same w sporze z Moskwą, podczas gdy wcześniej Komisja Europejska gwarantowała np. wspólną unijną skargę na Rosję do Światowej Organizacji Handlu. Kapitulacja Komisji Europejskiej przed Rosją to tylko potwierdzenie oczywistej oczywistości, że mimo fasadowych stanowisk, jak „minister spraw zagranicznych” Unii, wspólna polityka zagraniczna UE nigdy nie istniała. Tym bardziej pojęcie unijnej solidarności w sprawach gospodarczych było zawsze bardziej postulatem części krajów niż praktyką. Jednak tak otwarte paktowanie z Putinem w sytuacji, gdy jest on przyczyną największego kryzysu bezpieczeństwa w Europie od lat, każe pożegnać się z myślą o jakimkolwiek wspólnym froncie Unii przeciwko agresywnym działaniom Kremla, także na polu gospodarczym, wymierzonym w poszczególne państwa – w tym wypadku w Polskę i kraje bałtyckie.

„Prywatne” interesy

Unijna solidarność okazała się mrzonką także w chwili podpisania przez niemiecki koncern energetyczny RWE (posiadający prawie 200 koncesji na poszukiwanie gazu i ropy na świecie, w tym w Polsce) umowy sprzedaży jednej ze swoich spółek funduszowi inwestycyjnemu, którego właścicielem jest rosyjska grupa Alfa, a głównym udziałowcem – bliski Kremlowi oligarcha Michaił Fridman. W ten sposób Rosjanie uzyskali m.in. kontrolę nad ewentualną kontynuacją poszukiwań gazu na Podkarpaciu i w Małopolsce. Owszem, transakcja była badana przez niemieckie ministerstwo gospodarki, ale mimo że Unia Europejska nałożyła na Rosję sankcje dotyczące sektora energetycznego, rząd Angeli Merkel na transakcję się zgodził (argument za był taki, że spółka... zarejestrowana jest w Luksemburgu). Co więcej, zrobił to mimo wyraźnego sprzeciwu Wielkiej Brytanii, która jako jedyna zajęła tu ostre stanowisko. Niemcy sprzedali Rosjanom koncesję niemal w tym samym czasie, gdy Komisja Europejska uzgodniła z Rosją swobodę negocjacji w sprawie eksportu mięsa. Ta sama Komisja w lutym zgodziła się na jeszcze inny biznes korzystny dla Niemców i Rosjan: zatwierdzona została fuzja niemieckiej firmy motoryzacyjnej Daimler z rosyjskim Kamazem. Kamaz to nie tylko znane nam poczciwe ciężarówki, ale również pojazdy opancerzone używane przez rosyjską armię, które Rosjanie dostarczają separatystom w Donbasie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • PiB
    19.04.2015 22:44
    no, cóż, pora budzić się, "harcerzyki", co ruszyli z szabelką pomachać na Majdanie rezygnując z honoru pamiętania o własnych pomordowanych obywatelach, gdy naleało się spodziewać, że ci "biedni których należy wspierać Ukraińcy" nie przejmą się zanadto pomocą, wykorzystają ale do gry Polaków nie dopuszczą, chętniej na Białorusinów patrząc jako rozjemców a w końcu w dniu podlizywania się ukraińskiemu parlamentowi przez B. Komorowskiego (zajmującego przecież stanowisko Prezydenta RP) - uznają tych, co niegdyś dokonywali rzezi na Polakach za bohaterów narodowych Ukrainy....
    Cóż, skoro Polacy myśleć nie umieją a "harcerzykom" wydaje się, że skoro mają stanowisko, to umieją kierować polityką... W takim wypadku musi opornie i długo przychodzić nauka, zanim pojmą tę "krzepiącą wiedzę"...
    "17 IX

    Moja bezbronna ojczyzna przyjmie cię najeźdźco
    a droga którą Jaś Małgosia dreptali do szkoły
    nie rozstąpi się w przepaść

    Rzeki nazbyt leniwe nieskore do potopów
    rycerze śpiący w górach będą spali dalej
    więc łatwo wejdziesz nieproszony gościu

    Ale synowie ziemi nocą się zgromadzą
    śmieszni karbonariusze spiskowcy wolności
    będą czyścili swoje muzealne bronie
    przysięgali na ptaka i na dwa kolory

    A potem tak jak zawsze – łuny i wybuchy
    malowani chłopcy bezsenni dowódcy
    plecaki pełne klęski rude pola chwały
    krzepiąca wiedzą że jesteśmy – sami

    Moja bezbronna ojczyzna przyjmie cię najeźdźco
    i da ci sążeń ziemi pod wierzbą – i spokój
    by ci co po nas przyjdą uczyli się znowu
    najtrudniejszego kunsztu – odpuszczania win"

    Zbigniew Herbert
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie