Zapiski z frontowego zaplecza

Na Majdanie sytuacja była jasna – tam stał Berkut, a tu staliśmy my – mówi Siergiej, uczestnik tamtych protestów. – Dzisiaj wszystko się skomplikowało.

Na zachodniej Ukrainie jeszcze niedawno słowo „bieżeniec” (uchodźca) budziło bezwarunkowe współczucie i chęć pomocy++. Otwierało drzwi domów, spiżarnie i portfele. W Skole, dawnym uzdrowisku, a dzisiaj wsi niebogatej, ludzie ze szczerego serca przyjęli do domów 20 kobiet i dzieci z Donbasu. – Jakie było moje zaskoczenie, gdy nagle dotarła do mnie wiadomość, że natychmiast każą się im wyprowadzać – mówi Jose Turczyk z Caritas w Drohobyczu. – Okazało się, że większość z nich to żony separatystów. To mniejszość. Większość bieżeńców to autentyczne ofiary wojny. – Mieli domy i mieszkania, pracę, dzieci chodziły do szkoły. Teraz nie mają nic i są skazani na pomoc – mówi Maria Rizzo z kijowskiego Biura Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR). Według danych ONZ, na początku roku liczba uchodźców na Ukrainie zbliżyła się do miliona i stale rośnie.

Żeby nasi chłopcy nie ginęli

Czerniowce, stolica ukraińskiej Bukowiny, na początku lutego tylko na pozór wygląda jak przed rokiem. Wystarczy wejść na zaplecza sklepów, do piwnic, na uniwersytet, by zobaczyć, że prawie wszyscy mieszkańcy mrówczą pracą wspomagają swoich chłopców z ATO. Wołodia jest zapalonym wędkarzem i właścicielem sklepu wędkarskiego w centrum miasta. Sklep jest obecnie nieczynny. W piwnicy i na zapleczu trwa produkcja wojenna. Bierze w niej udział ponad 30 kobiet – wolontariuszek. Część z nich robi szydełkami siatki. To jest osnowa. Inne tną na równe paski kawałki materiału. Materiał przynoszą ludzie z miasta. Wołodia kroi z siatki części uniformu snajperskiego. Kobiety wiążą przycięte paski na manekinach. W manufakturze Wołodii ochotnicy mogą też pobrać przycięte siatki i tasiemki i wiązać je u siebie w domu lub w pracy. Właśnie przychodzi człowiek i przynosi 3 gotowe siatki maskujące na hełm. Zrobił je w ciągu dwóch dni. Sklep Wołodii to jedno z wielu miejsc, w których produkuje się wyposażenie dla żołnierzy z ATO. Całkiem sporym centrum produkcyjnym okazuje się Czerniowiecki Uniwersytet Narodowy im. Jurija Fedkowycza, miejsce nauki prawie 10 tys. studentów. Na wydziale geografii docent Olga Kynal jest specjalistką od zmian klimatu. Teraz wraz ze studentami zajmuje się produkcją odzieży i siatek maskujących. Robią to w każdej wolnej chwili. W bibliotece jest nawet specjalny kozioł, żeby naraz mogło pracować kilka osób. Docent Olga z wielkimi nożycami do przycinania pasków materiału, w eleganckim futrze, którego nie zdejmuje, bo w gabinecie jest chłodno (gaz trzeba oszczędzać), wygląda nieco surrealistycznie. W sąsiednim gabinecie specjalista od geografii historycznej, prof. Wołodymyr Król, także pracą własnych rąk poprawia zaopatrzenie wojska. Wiążą profesorowie, docenci, adiunkci, studenci. „Żeby nasi chłopcy nie ginęli” – mówią.

Zatrzymać Putina

Jeszcze w zeszłym roku ukraińskie siły zbrojne liczyły 130 tys. wojskowych. W tym roku liczebność ukraińskiej armii ma wzrosnąć do 250 tys. żołnierzy. Aby to osiągnąć, w 2015 r. Ukraina zaplanowała trzy powszechne mobilizacje. Pierwsza rozpoczęła się 20 stycznia. Pobór obejmuje mężczyzn między 20. a 27. rokiem życia oraz oficerów i podoficerów rezerwy. Od chwili rozpoczęcia mobilizacji każdego dnia przed czerniowieckim Wojenkomatem (wojskowa komenda uzupełnień) trwa wzmożony ruch. Tak samo jest w środę 11 lutego. O 8 rano trudno przecisnąć się do wejścia. Na korytarzu zdenerwowani poborowi, młodzi chłopcy, wyglądający jak dzieci, czekają przed drzwiami lekarskich gabinetów. W drugim końcu korytarza na swoją kolejkę oczekują oficerowie i podoficerowie rezerwy, mężczyźni w średnim wieku. Wśród nich zapłakane matki. Żony z małymi dziećmi plączą się po korytarzach. Feliks i Andżela siedzą na końcu korytarza. Pod przepaloną świetlówką jest trochę przytulniej. On jest jej chłopakiem. Ona go odprowadza. Wtula się w niego, żeby tego wspomnienia wystarczyło na dłużej. Wadim z córką nastolatką woli czekać w bramie. Kupił sobie mundur, karimatę, śpiwór. – Mój ojciec był Rosjaninem, matka Ukrainką. Moja żona jest rodowitą Rosjanką, spod Moskwy. Mieszkamy na ukraińskiej Bukowinie, ale rodzinę mamy w Moskwie. Nie mam wątpliwości, że trzeba mi iść na front bić się za Ukrainę. Ktoś musi zatrzymać Putina. Czemu nie ja? Dochodzi godz. 19. Matka sierżanta rezerwy coraz bardziej zapłakana. Jego żona także. Małe dzieci coraz bardziej zziębnięte. Czterolatek już nie maszeruje dziarsko po korytarzu. Przytula się do matki. – Syn ma chorą rękę – tłumaczy matka sierżanta. – Nie wszystko może robić, ale powiedzieli, że w wojsku i tak się przyda, bo on specjalista. Dlaczego zabierają ojca małym dzieciom? – płacze. Autobus podjeżdża po 20. Zmobilizowani wsiadają, jeszcze sprawdzenie list i ruszają w ciemność żegnani łzami i machaniem rąk. Po kilku dniach przychodzi mail od Nastii – żony poborowego: „Mój mąż był wczoraj zmobilizowany razem z innymi poborowymi i ochotnikami. Pamiętacie na pewno, że autobus, którym mieli wczoraj pojechać, był o kilka godzin spóźniony. Zawiózł ich na dworzec kolejowy. Tam w chłodzie musieli czekać kilka godzin na jeszcze bardziej spóźniony pociąg. Dopiero rankiem przybyli do koszar, głodni, zmarznięci i niewyspani. Dostali marny ekwipunek. Bohdan prosił więc, żebyśmy posłali mu kamizelkę kuloodporną oraz ciepły śpiwór”. W ostatnim czasie z obawy przed poborem do wojska wyjechało z Ukrainy bardzo dużo młodych mężczyzn. Wyjeżdżają zamożniejsi i lepiej wykształceni. W kamasze idą ci biedniejsi oraz ochotnicy.

Zakarpackie konflikty

Nie wszędzie jednak nastroje patriotyczne są tak silne. Na wciśniętym między Galicję a Bukowinę Zakarpaciu nastroje separatystyczne mogą wybuchnąć w każdej chwili. Zakarpacie to szczególny region. Przez ponad 1000 lat było częścią Królestwa Węgier, a następnie – do końca I wojny światowej – Austro-Węgier. Od 1918 r. należało do Czechosłowacji. W 1945 r. Zakarpacie weszło w skład ZSRR, a po uzyskaniu niepodległości przez Ukrainę znalazło się w jej granicach. Od tego czasu dwa razy ogłaszało niezależność od władz w Kijowie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie