Z Art-B do ziemi obiecanej

Bogusław Bagsik i Andrzej Gąsiorowski współfinansowali spektakularną operację przerzutu ponad 100 tys. obywateli ZSRR pochodzenia żydowskiego przez Warszawę do Izraela.

Słynna firma Art-B, pamiętana w Polsce głównie z racji finansowego oscylatora i koreańskich telewizorów, zatrudniała generałów Mosadu i Wojska Polskiego, miała także koncesję numer 1 na handel bronią. Te rewelacje zawiera książka Dariusza Wilczaka „Most”, która ukazuje się w 25. rocznicę pierwszego tajnego lotu z Okęcia do Tel Awiwu. Dziś o wydarzeniach sprzed ćwierć wieku można już mówić otwarcie. Sprawa Art-B została właśnie ostatecznie umorzona, a jej bohaterowie znów brylują w mediach. Największa w historii Izraela alija (powrót do ojczyzny przodków) trwała kilka lat. W sumie na ziemi obiecanej znalazło się ponad milion nowych obywateli, dawnych mieszkańców ZSRR, którzy nie tylko całkowicie odmienili swoje życie, ale i oblicze współczesnego Izraela.

Od gospel do Mosadu

„Jest koniec roku 1988. Bagsik i Gąsiorowski znają się już od kilku lat. Obaj są z dobrych, religijnych, protestanckich rodzin. Andrzej to zielonoświątkowiec, Bogusław – baptysta. Niewiele różnic doktrynalnych, jeszcze mniej liturgicznych. I Bagsik, i Gąsiorowski mają wykształcenie muzyczne. Komponują, od czasu do czasu koncertują. Ich ulubiony styl to gospel” – pisze o rodowodzie „artystów biznesu” autor książki. Pierwszy duży interes robi Gąsiorowski, wówczas jeszcze praktykujący lekarz. Bagsik za pomoc dostaje 50 proc. zysku, w zamian wciąga przyjaciela do Art-B na stanowisko wiceprezesa. Dla laryngologa z wałbrzyskiego szpitala to propozycja nie do odrzucenia. Zaczynają od handlu koreańskimi telewizorami; ich podstawą jest sklep, który w hamburskiej strefie wolnocłowej prowadzi niejaki Moskowicz.

To wtedy zaczyna pojawiać się w firmie coraz więcej osób żydowskiego pochodzenia, praktycznie na wszystkich stanowiskach – od ochroniarzy po prawników. Art-B szybko staje się w Polsce numerem jeden, zatrudnia kilkadziesiąt tysięcy ludzi, działa w różnych branżach, obraca setkami milionów dolarów. W pierwszych latach III RP nie da się tego robić bez współudziału służb specjalnych – nie tylko polskich. Prawdopodobnie już wtedy właśnie ta firma została wybrana do obsługi operacji „Most”. W rozmowie z Dariuszem Wilczakiem A. Gąsiorowski przyznaje, że gdy pierwszy raz pojechali z Bagsikiem do Izraela w 1990 r., w ich otoczeniu zaczęli się pojawiać „jacyś pułkownicy, generałowie, z Mosadu, nie-Mosadu”. Jeden z nich to Yossi Genosar, sławny oficer wojskowego kontrwywiadu Szin Bet, urodzony w Wilnie. Równocześnie w Art-B zatrudniony zostaje gen. Edwin Rozłubirski, polski Żyd o równie barwnym życiorysie, twórca pierwszych oddziałów antyterrorystycznych w PRL. „Niby pozostawali niewidoczni, ale gdy należało rozwiązać jakiś problem, to nagle się pojawiali” – mówi o swoich ówczesnych „pracownikach” Gąsiorowski.

Jak sowiecki marszałek

Dla żadnego z pułkowników czy generałów praca w Art-B nie była oczywiście formą dorabiania do emerytury. Wszyscy reprezentowali tu swoich mocodawców. W operacji „Most” brały bowiem udział polskie i izraelskie służby specjalne. Po naszej stronie UOP, policja, wywiad oraz specjalnie wtedy powołana nowa struktura o nazwie GROM (Grupa Realizacyjna Operacji Most). Jej wyposażeniem zajmowała się firma Art-B, która w tym celu dostała koncesję numer 1 na handel bronią.

W książce opublikowane zostały dokumenty dotyczące transakcji specjalistycznego sprzętu dla policji, który miał służyć ochronie konwojów. Samochody terenowe i transportery opancerzone, ale także broń, amunicja, przyrządy optyczne kupowane były formalnie przez Art-B.  Skąd nowa na rynku firma wzięła tak wielkie pieniądze? W książce nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy osławiony oscylator (wielokrotne oprocentowanie tych samych pieniędzy w różnych bankach) był pomysłem izraelskich służb. Andrzej Gąsiorowski zarzeka się, że po pierwsze sam na to wpadł, po drugie – o całym mechanizmie mówił otwarcie w mediach, po trzecie – nie było to złamanie prawa, lecz jedynie wykorzystanie luk w polskim systemie bankowym.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie