Czasy chaosu

Z domów wygoniły ich wojna i nędza. Postawili wszystko na jedną kartę. Z całym skromnym dobytkiem ruszyli w poszukiwaniu bezpieczeństwa i lepszego życia. 
Dotarli na granicę na Dunaju.


Wielki tłum uchodźców zgromadził się przy przeprawie przez rzekę. Niektórzy szacowali ich liczbę na 200 tysięcy, inni pisali, że tłum był tak ogromny, że nie dało się go policzyć. Przeważali wśród nich młodzi mężczyźni, chociaż było też sporo rodzin z dziećmi. Uchodźcy byli mieszanką etniczną, choć dało się wyróżnić wśród nich zwarte grupy narodowościowe. Błagali, żeby ich przewieźć przez Dunaj. Strażnikom na granicy opowiadali o strasznej pożodze wywołanej przez dzikich najeźdźców ze wschodu, którzy mordowali i rabowali wszystkich. Przywódcy uchodźców prosili władze państwowe o możliwość osiedlenia się w granicach państwa. Władze zgodziły się wpuścić część uchodźców. Przewieziono ich łodziami przez Dunaj i osiedlono w tymczasowym obozie.
Wyżywienie ogromnej masy uchodźców stało się jednak wkrótce poważnym problemem.

Głodujący imigranci zaczęli się burzyć. Groźba zamieszek spowodowała, że władze państwowe przesunęły żołnierzy strzegących granicy do pilnowania obozu. Wtedy przez Dunaj przeprawiły się kolejne wielkie grupy uchodźców, tym razem już bez zgody władz, w sposób niekontrolowany. Kiedy przybysze zobaczyli, że stanowią wielką siłę, przestali błagać o żywność. Postanowili sami zabrać ją miejscowym. Zaczęły się rabunki i grabieże, zataczające na Bałkanach coraz szersze kręgi.


Jest rok 376


Cały powyższy tekst jest zbiorem cytatów z trzech książek: „Upadek Cesarstwa Rzymskiego” Petera Heathera, „Imperia i barbarzyńcy” tego samego autora i „Historia Gotów” Herwiga Wolframa. Dotyczy wydarzeń, do których doszło w roku 376, dokładnie na 100 lat przed upadkiem Cesarstwa Zachodniorzymskiego. Cytując zdania z książek, zastąpiłem tylko słowo „Goci” terminami „uchodźcy i imigranci”, a zamiast „cesarz i cesarstwo” pisałem „władze państwowe i państwo”. Książki powstały kilka, kilkanaście lat temu, na długo przed obecnym kryzysem związanym z napływem uchodźców. Intencją autorów nie było więc nawiązywanie do współczesności.
Goci, którzy wtedy przeprowadzili się w granice Cesarstwa, uciekali przed najazdem Hunów. Dwa lata później Rzymianie postanowili ich poskromić, jednak zostali pokonani w bitwie pod Adrianopolem, w której poległ cesarz Walens. W końcu sytuację udało się opanować, ale Goci pozostali w granicach Cesarstwa i uzyskali autonomię na terytorium, które im przyznano. Potem zerwali porozumienie i wznowili wojnę z Cesarstwem. W 410 roku zdobyli i spustoszyli Rzym. Bitwę pod Adrianopolem powszechnie uważa się za początek końca imperium.
Czy chcę przez to powiedzieć, że za dwa lata wojska Unii stoczą bitwę z imigrantami? Oczywiście nie. Historia nigdy przecież nie powtarza się tak samo.


Mity i fakty


Od końca XVIII wieku historycy próbują odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Cesarstwo Rzymskie upadło. Pewien uczony obliczył, że wskazano ponad 200 przyczyn: pisano o permanentnym, pogłębiającym się kryzysie gospodarczym, o moralnym upadku społeczeństwa i jego elit, o słabości rzymskiej armii, a nawet o depopulacji spowodowanej impotencją wynikającą z zamiłowania do gorących kąpieli. Inwazję barbarzyńców wymieniano zwykle na ostatnim miejscu. Jak pisze wybitny historyk Peter Heather, „historycy uznawali, że mocarstwo tak wielkie jak Rzym nie mogło zostać powalone przez analfabetów”. 
Czy jednak rzeczywiście to wewnętrzne problemy doprowadziły do upadku Cesarstwa? Ostatnie badania uczonych obalają wszystkie te teorie. Nieprawdą jest na przykład, że Rzym w IV wieku pogrążony był w kryzysie gospodarczym. Przeciwnie, był wtedy zamożny jak nigdy wcześniej. Gospodarka kwitła. Mitem jest też rzekoma depopulacja. Teza o moralnym upadku społeczeństwa jest równie efektowna jak nieprawdziwa. Oczywiście, w gigantycznym imperium istniała korupcja, ale ona była ogromna już w czasach republiki, kiedy Rzym rósł w siłę. Niekompetentni cesarze zdarzali się w każdym okresie, a kryzys ideowy związany z upadkiem wierzeń pogańskich został w IV wieku zaleczony rozpowszechnieniem się chrześcijaństwa. Dokładnie te same problemy nękały zresztą wschodnią część Cesarstwa. Tymczasem istniała ona prawie tysiąc lat dłużej niż zachodnia. Mało tego, w VI wieku wschodni cesarz Justynian zniszczył królestwa Ostrogotów oraz Wandali, zajął Italię, północną Afrykę, południową Hiszpanię i omal nie odbudował zachodniego imperium. Dopiero wyniszczająca wojna z Persją i późniejsza inwazja Arabów sprawiły, że upadek Rzymu okazał się trwały.
I wreszcie wojsko. Rzym wcale nie był bezbronny. W IV wieku ta armia była znacznie liczniejsza niż kilkaset lat wcześniej, kiedy potęgi Rzymu nikt nie śmiał kwestionować. Oczywiście służyło w niej wielu zasymilowanych barbarzyńców, ale bili się świetnie, broniąc przybranej ojczyzny. Odnosili mnóstwo zwycięstw nad najeźdźcami nawet jeszcze w V wieku. W 451 roku, na ćwierć wieku przed zagładą Cesarstwa, wielki rzymski wódz Aecjusz rozbił złowrogich Hunów na Polach Katalaunijskich.
Dlaczego zatem Cesarstwo upadło? Czy rzeczywiście pokonali je analfabeci?


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie