Uber kontra taxi

– Nie jeżdżę już w ogóle taksówkami, tylko Uberem – zwierzył mi się ostatnio znajomy z Warszawy. Powód? Zwykle jest po prostu taniej. Ale czy uczciwie? Część taksówkarzy mocno to kwestionuje.

Spór pomiędzy polskimi taksówkarzami a amerykańskim przedsiębiorstwem nabiera ostatnio coraz wyższej temperatury, bo zespół roboczy przy Ministerstwie Infrastruktury przygotowuje właśnie projekt nowelizacji Ustawy o transporcie drogowym. Ma się w nim znaleźć zapis, który nałoży na wszystkich kierowców świadczących usługi przewozu ludzi obowiązek zdobycia takiej samej licencji jak ta, którą posiadają taksówkarze. W dowodzie rejestracyjnym będzie zaś musiał pojawić się wpis potwierdzający, że samochód przeznaczony jest do prowadzenia działalności transportowej.

Konkurent czy paser?

W mediach pojawiły się głosy, że wprowadzenie takich przepisów uderzy w samą istotę Ubera. Różnica pomiędzy Uberem, obsługującym coraz więcej polskich miast, a tradycyjnymi taksówkami polega bowiem na tym, że kojarzy on – przy użyciu aplikacji na telefon – pasażerów ze zwykłymi kierowcami. Samochód zamawia się przez SMS lub stronę internetową, na której można poznać orientacyjną cenę i śledzić lokalizację zamówionego samochodu. Opłata za przejazd pobierana jest każdorazowo z kart kredytowych zarejestrowanych w systemie, natomiast kierowcy współpracujący z Uberem działają w większości na samozatrudnieniu. Sami też określają, jak długo i o jakich porach jeżdżą. Uber pełni tu więc tylko rolę pośrednika, który co tydzień przelewa zarobki kierowców na rachunek bankowy.

Taki model funkcjonowania sprawia, że Uber może zaoferować klientom znaczenie atrakcyjniejsze stawki za przejazd. Zdarza się, że są one nawet o połowę niższe niż w tradycyjnej taksówce. Ale zdaniem przedstawicieli środowiska taksówkarzy nie mamy tu do czynienia z uczciwą konkurencją. – W tym przypadku nie może być o niej mowy, tak samo jak paser nigdy nie będzie konkurencją dla sklepów – komentuje w rozmowie z GN Jarosław Iglikowski, przewodniczący związku Warszawski Taksówkarz.

Zdaniem Iglikowskiego Uber działa niezgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, łamie bowiem zapisy kilku ustaw: Ustawy o transporcie drogowym (ze względu na brak licencji i przewóz osób pojazdami niespełniającymi najczęściej kryterium konstrukcyjnego), Ustawy o podatku od towarów i usług (brak kasy fiskalnej w samochodach), a także Ustawy o informowaniu o cenach towarów i usług. – Uber podaje tylko ceny orientacyjne, a stawki są dynamiczne, w zależności np. od obłożenia danego rejonu. Czasem jest to 1,40 zł za kilometr, ale może się okazać, że gdzieś akurat odbywa się duży koncert i cena skacze do 10 zł za kilometr, czego w żadnej taksówce nie spotkamy – wyjaśnia szef warszawskiego związku.

Ocena zamiast licencji

Jednak całkiem niedawno, bo w maju tego roku, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał bardzo pozytywną opinię na temat usług Ubera. Zdaniem UOKiK-u dotychczasowy monitoring działania przedsiębiorstwa na terenie Polski nie wskazuje na to, by Uber łamał prawo. Na zarzut braku licencji urząd odpowiada, że „funkcję licencjonowania zastępuje społecznościowy charakter oceny jakości usługi” – kierowcy mogą bowiem być wybierani na podstawie rekomendacji innych pasażerów. UOKiK podkreśla też, że kierowcy Ubera podlegają w Polsce opodatkowaniu podatkiem dochodowym dla osób fizycznych, zasady naliczania opłat zostały zaś na stronie przedsiębiorstwa przedstawione w sposób przejrzysty. W dodatku aplikacje mobilne mierzące odległość mogą z powodzeniem zastępować taksometr. – W Uberze nie przejdzie na lewo nawet jedna złotówka. Każdy kurs jest zapisany w systemie i nie mam możliwości ukrycia swojego dochodu – podkreśla Łukasz Zarębski, taksówkarz, który obecnie pracuje dla Ubera w Londynie.

UOKiK nie ma też zastrzeżeń co do zapewnienia bezpieczeństwa klientom Ubera. Dostrzega natomiast potrzebę wprowadzenia pewnych uregulowań prawnych, związanych z pojawieniem się na rynku usług nowego typu. Wiele więc wskazuje na to, że usługi przedsiębiorstwa zawdzięczają swoją rosnącą popularność innowacyjności i wykorzystaniu nowoczesnych technologii do tzw. ekonomii współdzielenia, nie zaś nieuczciwości. Podobnego zdania jest zresztą minister cyfryzacji Anna Streżyńska, która uważa, że rozwiązania Ubera są konkurencyjne, odznaczają się dużym poziomem dbałości o klienta, a w dodatku są atrakcyjne cenowo. Trudno nie zgodzić się z opinią, że najważniejszy w tej sprawie jest interes publiczny, czyli bezpieczeństwo klienta, a nie „nieuzasadniona ochrona zasiedziałych konkurentów” – jak to określił UOKiK. – Taksówkarze mają swoje racje, ale moim zdaniem głównym problemem jest dla nich to, do ilu klientów dociera Uber – twierdzi Łukasz Zarębski. – Jako duża firma o globalnym zasięgu ma dużo większe możliwości reklamy.

Ujęcia, pozwy, ustawy

Mimo przychylnej opinii UOKiK-u taksówkarze nie zamierzają odpuścić. Działają na wiele sposobów: dokonują ujęć obywatelskich, piszą zawiadomienia do urzędów skarbowych o braku kasy fiskalnej. – Uber łamie prawo, ale brakuje przepisów, które pomogłyby w egzekwowaniu tego prawa – twierdzi Jarosław Iglikowski. Ostatnio jednak inspektorzy Dolnośląskiej Inspekcji Transportu Drogowego wraz z policją skontrolowali we Wrocławiu trzy auta. Brak licencji i poruszanie się pojazdami o nieprzystosowanej konstrukcji stały się powodem wszczęcia postępowania wyjaśniającego. Kierowcom grozi teraz kara nawet do 10 tys. złotych.

Taksówkarze przygotowują też przeciwko Uberowi pozwy sądowe. Ten sposób zadziałał już w wielu krajach: Irlandii, Niemczech, Francji, Belgii, Holandii, Włoszech czy Hiszpanii. Procesy poskutkowały zakazem używania aplikacji Uber Pop. Tylko w Londynie Uber wygrał sprawę z taksówkarzami. – W Anglii kontroluje nas Transport for London – opowiada Łukasz Zarębski. – Uber pilnuje tego, żeby wszystkie dokumenty były ważne, i jeżeli coś jest nie tak, wysyła informacje, co trzeba uzupełnić. Jest lista samochodów, które Uber akceptuje, są oddzielne licencje dla kierowcy i samochodu. Stare gruchoty raczej nie mogą tam pracować.

Być może więc wszystko jest kwestią wprowadzenia rozsądnych regulacji. – Chodzimy także do polityków z naszym problemem – mówi Iglikowski. Można się domyślać, że przygotowywana ustawa jest efektem tego lobbingu. Zakłada ona bowiem, że kary za brak licencji będą nakładane natychmiast, a osoba kontrolująca ma pobierać na ich poczet kaucję. Dodatkowe konsekwencje to odholowanie auta, blokowanie programów komputerowych i numerów telefonów. Takie zapisy faktycznie związałyby Uberowi ręce, tak jak to stało się na Węgrzech, gdzie Uber pod wpływem podobnej ustawy z końcem lipca zawiesił działalność. Regulacje prawne w tej sprawie z pewnością są potrzebne, przy opracowywaniu przepisów warto jednak pomyśleć o dobru zwykłego Kowalskiego. Szkoda byłoby wylać dziecko z kąpielą. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Gość
    21.11.2016 09:36
    Umiłowanie socjalizmu w Europie przeraża. Najpierw zabija się podatkami wszelką przedsiębiorczość, a później uważa przedsiębiorców za złodziei...
  • Gość
    21.11.2016 10:55
    Ja się ostatnio przerzuciłem na iTaxi. Działa podobnie jak Uber, a jest w pełni legalne (zamawiamy taksówki z taksometrami). No i polska firma :)
  • Radio taxi
    21.11.2016 11:34
    Najpierw to taksówkarze powinni nauczyć się uczciwości. Nie popieram obcego kapitału ale kto z Was nie miał w życiu przykrego doświadczenia bycia zwyczajnie oszukany przez taksówkarza? (Długość trasy, nie kasowanie poprzedniego licznika, albo nagłego/tajemniczego podskoku kilometra tuż przed samym końcu trasy?)
  • Gość
    22.11.2016 11:30
    UOKiK - Dotychczasowy monitoring działania przedsiębiorstwa na terenie Polski nie wskazuje na to, by Uber łamał prawo. Funkcję licencjonowania zastępuje społecznościowy charakter oceny jakości usługi.
    Minister Cyfryzacji - rozwiązania Ubera są konkurencyjne, odznaczają się dużym poziomem dbałości o klienta, a w dodatku są atrakcyjne cenowo.
    UOKiK - Najważniejszy w tej sprawie jest interes publiczny, czyli bezpieczeństwo klienta, a nie „nieuzasadniona ochrona zasiedziałych konkurentów”.
    Ministerstwo Infrastruktury - ustawa, która nałoży na wszystkich kierowców świadczących usługi przewozu ludzi obowiązek zdobycia takiej samej licencji jak ta, którą posiadają taksówkarze.

    Polska.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie