Znikanie monstrum

Agonii nie towarzyszyły dramatyczne okoliczności. Nikt nie strzelał, nie demonstrował ani nawet nie płakał za utraconym imperium. W zacisznej rezydencji w Puszczy Białowieskiej trzech przywódców podpisało akt rozwiązania Związku Sowieckiego. Wbrew obiegowej opinii wszyscy byli trzeźwi.

Oficjalnie jednak przedmiotem tego spotkania nie miały być kwestie polityczne, ale ekonomiczne. Chodziło o to, jak zapewnić dostawy surowców energetycznych w sytuacji, kiedy Rosja zdecydowała się urynkowić swoją gospodarkę, a pozostałe kraje jeszcze nie. Z pewnością jednak prezydent Rosji Borys Jelcyn wiedział, że nie tylko o tym będą w Wiskulach rozmawiali. Ponoć dlatego wybrano mało komfortową rezydencję w Puszczy Białowieskiej, położoną niecałe 10 km od granicy, aby w razie zagrożenia wszyscy mieli szansę uciec do Polski. Obawy nie były bezpodstawne. Podobno kiedy wieczorem 8 grudnia 1991 r. politycy szykowali się do odjazdu, teren otoczyła jednostka specjalna KGB, przysłana z Mińska przez generała, który chciał aresztować „zdrajców”. Interweniowała jednak Moskwa, nakazując dowódcy czekać na dalsze rozkazy. Nigdy jednak nie zostały wydane.

Finał dłuższego procesu

Trzej przywódcy: Borys Jelcyn, prezydent Rosji, Leonid Kuczma, prezydent Ukrainy, i Stanisław Szuszkiewicz, przewodniczący Rady Najwyższej Białorusi, przyjechali 7 grudnia 1991 r. do Puszczy Białowieskiej w sytuacji, kiedy Związek Sowiecki faktycznie już nie istniał. Ostatnim jego reliktem był pierwszy prezydent Związku Sowieckiego Michaił Gorbaczow. Faktycznie jednak pozbawiony był władzy, gdyż instytucje federalne już nie funkcjonowały, nie istniała także partia komunistyczna, która kiedyś wyniosła go do władzy. Jego główny rywal Borys Jelcyn posiadał natomiast silny mandat, gdyż w czerwcu 1991 r. został w wyborach powszechnych wybrany na prezydenta Federacji Rosyjskiej. Dla dalszego biegu wydarzeń decydujące znaczenie miała klęska puczu, przygotowanego przez najbardziej reakcyjne siły w partii, wojsku oraz służbach specjalnych. 19 sierpnia 1991 r. mieszkańcy Moskwy zobaczyli na ulicach czołgi, które stanęły pod „Białym Domem”, parlamentem Federacji Rosyjskiej. W telewizji po transmisji baletu „Jezioro łabędzie” zdumionym mieszkańcom Związku Sowieckiego oznajmiono, że prezydent Gorbaczow został odsunięty, a jego obowiązki przejął Giennadij Janajew. Po trzech dniach puczyści skapitulowali. Nie tyle przed Jelcynem, który przeciągnął na swoją stronę część żołnierzy, ile przede wszystkim przed dziesiątkami tysięcy moskwian, którzy wylegli na ulice, aby obronić kraj przed recydywą stalinizmu. Wraz z klęską puczystów i powrotem do Moskwy internowanego na Krymie Gorbaczowa zaczął się ostatni etap sowieckiej agonii. Jelcyn działał błyskawicznie. Zlikwidował terenowe oddziały partii komunistycznej, a później rozwiązał ją na terenie Federacji Rosyjskiej. Blisko 17 mln komunistów nagle straciło swą polityczną moc. Skonfiskowane zostały finanse partii, chociaż część kont udało się ukryć, a pieniądze i kosztowności przerzucić za granicę. Jelcyn przejął także kontrolę nad KGB oraz wojskami wewnętrznymi, a później kolejnymi instytucjami w państwie. Klęska puczu była dla republik związkowych sygnałem, że dalej już nie można oglądać się na Moskwę. Przed sierpniem 1991 r. suwerenność ogłosiło pięć republik (Litwa, Łotwa, Estonia, Azerbejdżan i Gruzja). Po puczu uczyniły to wszystkie pozostałe. Jesienią 1991 r. Związek Sowiecki istniał już tylko teoretycznie.

W rękach Gorbaczowa pozostał jeden, za to znaczący atrybut – teczka z kodami uruchamiającymi sowiecki arsenał nuklearny. Chociaż coraz słabszy, prezydent Związku Sowieckiego nie ustawał jednak w dążeniach, aby odzyskać przynajmniej część wpływów. W rezydencji Nowo-Ogariowo pod Moskwą od lata 1991 r. toczyły się rozmowy w sprawie przygotowania nowej umowy związkowej, która miała zachować Związek Radziecki w zmienionym, bardziej luźnym kształcie. Jelcyn oraz inni republikańscy przywódcy, którzy zakosztowali samodzielnej władzy, nie chcieli już jednak podlegać żadnemu nadzorcy na Kremlu. Zdawali sobie sprawę, że jeśli powiedzie się plan stworzenia nowego federacyjnego państwa, prędzej czy później ich władza będzie ograniczona. Postanowili więc działać za plecami Gorbaczowa. Ważnym momentem sprzyjającym ich planom było referendum w sprawie suwerenności na Ukrainie, która odgrywała ważną rolę w federacyjnych planach Gorbaczowa. Doszło do niego 1 grudnia 1991 r. i okazało się, że 90 proc. mieszkańców Ukrainy opowiedziało się za niepodległością i budową własnej państwowości. Wybrany wtedy prezydent tego kraju Leonid Krawczuk miał więc silny mandat, gdy wyruszał na rozmowy do Wiskul. Na spotkanie nie dotarł jedynie prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew, który wolał ostrożnie poczekać na dalszy rozwój wydarzeń.

„Przerwane istnienie”

Warunki do pracy w Wiskulach nie były komfortowe. Rezydencja powstała w latach 50. i chociaż była później modernizowana, standardem odpowiadała hotelowi średniej klasy. Przede wszystkim brakowało tam pomieszczeń dla wszystkich trzech delegacji, które przywiozły ze sobą liczne grono ekspertów, prawników oraz doradców politycznych. Skutek był taki, że samodzielne pomieszczenia mieli jedynie prezydenci i Szuszkiewicz. Pozostali uczestnicy spotkania zostali poupychani po kilku w pokojach jednoosobowych, a w większych musiało nocować nawet do 10 członków delegacji. Rezydencja nie była przygotowana do tak intensywnej pracy. Brakowało nawet kopiarek i wszystkie dokumenty trzeba było powielać na dwóch starych faksach. Obrady ekspertów toczyły się więc równolegle z rozmowami polityków. Decydującą rolę w przygotowaniu 18-punktowego dokumentu odegrali politycy z otoczenia Jelcyna: Siergiej Szachraj, informatyk, szef grupy ekspertów Jelcyna, później wicepremier Rosji; Giennadij Burbulis, sekretarz stanu Federacji Rosyjskiej, najbliższy współpracownik Jelcyna; Jegor Gajdar, później premier Rosji; Andriej Kozyriew, później minister spraw zagranicznych. Zwolennikiem radykalnych rozstrzygnięć miał być także Krawczuk. Więcej oporów miał Szuszkiewicz, który nie miał tak silnego mandatu jak dwaj prezydenci. Wszystkie wątpliwości trzeba było jednak odłożyć na bok. Jak wspominał później Jelcyn: „Wszystkie akty trzeba było podpisać tutaj, niczego nie odkładając na później”.

Dokument o powołaniu nowego bytu państwowego Wspólnoty Niepodległych Państw zaczynał się zdaniem, które przeszło do historii: „My, Republika Białoruś, Federacja Rosyjska, Ukraina, jako państwa założycielskie Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, które podpisały Układ Związkowy w 1922 r. (…) konstatujemy, że Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich jako podmiot prawa międzynarodowego i jako rzeczywistość geopolityczna przerywa swoje istnienie”.

Szuszkiewicz, zapraszając gości do Wiskul, oferował im także możliwość polowania. Ostatecznie Jelcyn nie wziął w nim udziału, a jedynie Leonid Krawczuk i premier tego kraju Witold Fokin, który ustrzelił dzika. Było to jedyne trofeum, jakie poza umową politycy wywozili z Wiskul.

21 grudnia 1991 r. w Ałma Acie nastąpiło podpisanie swoistego aktu wykonawczego do porozumienia białowieskiego, czyli ogłoszenie powstania Wspólnoty Niepodległych Państw także z Armenią, Azerbejdżanem, Kazachstanem, Kirgizją, Mołdawią, Tadżykistanem, Turkmenistanem i Uzbekistanem. Kilka dni później porozumienie białowieskie zostało ratyfikowane przez parlamenty Rosji, Ukrainy i Białorusi. Przeciwko byli tylko nieliczni deputowani, o których historia już dawno zapomniała, poza jednym. W Radzie Najwyższej Białorusi przeciwko zagłosował nieznany wówczas dyrektor sowchozu „Haradziec” w rejonie szkłowskim Aleksandr Łukaszenka. Trzy lata później został wybrany na prezydenta Białorusi i urząd ten sprawuje do dzisiaj.

Trójkolorowa nad Kremlem

Najdłużej opierał się Gorbaczow, który próbował podważyć konstytucyjność porozumień białoruskich. W istocie jednak walczył już jedynie o swoją polityczną emeryturę, pieniądze przeznaczone na specjalną fundację oraz immunitet. Aby przekonać go, że pora ustąpić, do Moskwy przyjechał sekretarz stanu USA James Baker i, jak się wydaje, wówczas ostatecznie dopracowano wszystkie szczegóły rezygnacji Gorbaczowa oraz przekazania kodów atomowych Jelcynowi. 25 grudnia 1991 r., kiedy świętowaliśmy Boże Narodzenie, tylko nieliczni przechodnie na placu Czerwonym zauważyli, że nad Kremlem nie powiewa już komunistyczny, czerwony sztandar z sierpem i młotem, ale trójkolorowa biało-niebiesko-czerwona flaga, symbol nowej, w założeniach demokratycznej, Rosji. „Doskonale pamiętam – właśnie tam, w Puszczy Białowieskiej, nagle doznałem uczucia ulgi, wolności” – wspominał Borys Jelcyn. Podpisując owo porozumienie, Rosja wybierała inną drogę rozwoju. Ważne było nie to, że od byłego imperium odpadały setki lat temu podbite i przyłączone tereny, stanowiące jego części składowe. Wcześniej czy później i tak dojdzie do integracji kulturalnej, materialnej, ekonomicznej i politycznej – wszystkie te odłączone części i tak pozostaną w strefie współdziałania. Ważne było to, że Rosja wkraczała na drogę nie imperialnego, ale pokojowego, demokratycznego rozwoju”.

Przewidywania prezydenta Jelcyna nie spełniły się. W grudniu 1999 r. przekazał władzę Władimirowi Putinowi, który uznał, że rozpad Związku Sowieckiego był największą katastrofą geopolityczną XX w. i rozpoczął odbudowę imperium. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Jan Roncalli
    06.01.2017 12:39
    Świat w obliczu walki z reżimem Hitlera postanowił sprzymierzyć się w celu powołania
    organizacji bezpieczeństwa zbiorowego, która byłaby gwarantem pokoju po zakończeniu wojny.
    Jednym z tego przejawów było powołanie na konferencji w Bretton Woods w 1944r.
    Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Grupy Międzynarodowego Banku Odbudowy i
    Rozwoju jako samodzielnych organizacji wyspecjalizowanych podlegających później Radzie
    Gospodarczo-Społecznej NZ. Celem organizacji była odbudowa ze zniszczeń wojennych i
    stabilizacja rozwoju po odbudowie. Od roku 1944 na mocy ww. konferencji w relacjach
    gospodarczych zaczął obowiązywać dewizowo-złoty system wymiany walut, który w warunkach
    zimnej wojny w latach 70., także z powodu konsekwencji kryzysu naftowego z 1973r. został
    przekształcony w 1976r. na kurs płynny walut (z uwagi na ryzyko inflacji wprowadzono także stopę
    procentową jako wyznacznik wielkości popytu i podaży waluty mającą realny wpływ na zmianę
    kursu), który gospodarka USA wykorzystała do osłabienia nieefektywnej gospodarki sowieckiej co
    w konsekwencji doprowadziło do upadku ZSSR i dwubiegunowego ładu międzynarodowego.
    W odpowiedzi na wyzwania „końca historii” i w ramach potwierdzenia pozycji amerykańskiej w
    nowym zdominowanym przez Waszyngton politycznym ładzie pozimnowojennym postanowiono
    zaproponować Washington Consensus przygotowany w latach 1989-90 przez Johna Williamsona
    jako ideę ekonomicznego globalnego ładu liberalnego. Konsens jest pomyślany jako odejście od
    zasad protekcjonizmu i interwencjonizmu na rzecz pogłębienia współzależności, które w
    konsekwencji powinno prowadzić do ograniczenia inflacji i wprowadzenia uniwersalnej waluty. W
    tym celu potrzebna jest realizacja 10 zasad Konsensu: a) równowagi fiskalnej, b)
    zhierarchizowanych wydatków na rozwój, c) przeprowadzenia reformy fiskalnej zwiększającej
    liczbę podatków i zmniejszającej ich stawki, d) liberalizacji finansowej, e) ujednolicenia kursów
    walutowych, f) zniesienia barier, g) promocji inwestycji zagranicznych, h) prywatyzacji sektora
    publicznego, i) deregulacji produkcji i j) ochrony własności intelektualnej.
    Niestety okazało się, że inwestycje portfelowe banków prywatnych, korporacji transnarodowych i
    funduszy inwestycyjnych w krajach rozwijających się są chronione przez MFW od ryzyka kryzysu
    finansowego i walutowego co przyczyniło się do powstania fundamentalizmu rynkowego i w
    konsekwencji wprowadzenia modyfikacji do teorii Washington Consensus, które ograniczają
    zmiany wolnego rynku w żądny zysku kapitalizm bez zasad moralnych i nadają państwu pewną rolę
    w ograniczaniu jego patologii i w redukcji ubóstwa przy pomocy redystrybucji dochodów. Joseph
    Stiglitz w Konsensie post-waszyngtońskim z 1998r. zaproponował ograniczenie wzrostu
    gospodarczego i redystrybucji dochodów przez zwiększenie dochodów na 1 mieszkańca i
    uwzględnienie znaczenia ochrony środowiska oraz regulację finansów, wzrost konkurencyjności,
    transfer know-how i wzrost transparentności.
    Washington Consensus przyczyna się także do realizacji porozumień wypracowanych w ramach
    innej organizacji systemu NZ - GATT i WTO w celu wprowadzenia zasad wolnego rynku, w
    którym pomocniczą rolę pełnią regionalne organizacje integracyjne np. UE czy ASEAN.
    Deregulacja sektora finansowego w USA w 1999r. umożliwiła ataki spekulacyjne na rynku
    nieruchomości w USA w latach 2007/2008 co przyczyniło się pośrednio do destabilizacji banku
    Lehman Brothers, strachu przed inwestycjami i wybuchu kryzysu światowego, co obnażyło słabości
    gospodarek europejskich w postaci m.in. wielkości deficytu budżetowego i długu publicznego i
    przyczyniło się do wzrostu wymiany walut na złoto. Innym przykładem jest atak spekulacyjny na
    wartość nominalną pieniądza przyczyniający się do kryzysu finansowego lat 1996/97 w Rosji, Azji i
    Ameryce Południowej. Jednym ze sposobów przeprowadzenia ataków spekulacyjnych jest także
    powiązanie instrumentów podstawowych z instrumentami pochodnymi np. opcjami, które
    pozwalają na realizację zmniejszającej ryzyko wahań cen strategii hedgingowej.
    Istotne znaczenie dla realizacji Konsensu ma wymienialność narodowych walut, wprowadzenie
    reżimów kursowych, specjalizacja produkcji, jakość rządzenia i edukacji oraz etyka zawodowa, a
    także ograniczenie deficytu budżetowego, długu publicznego, inflacji i kontrola poziomu stopy
    procentowej czy stopy opodatkowania, które wpływają na bilans budżetowy i wskaźnik
    zatrudnienia.
    Washington Consensus może być także pomocny w realizacji celów Zrównoważonego Rozwoju
    NZ, jeśli transparentność przełoży się na uczciwość inwestorów i ci będą gotowi przedkładać
    stabilność makroekonomiczną ponad zysk oraz dla integralnego rozwoju człowieka
    przedstawionego przez papieża Franciszka w encyklice „Laudato Si”.
  • Jan Roncalli
    14.01.2017 14:42
    Rewolucja bolszewicka potwierdziła przynajmniej pośrednią rolę Wielkich Odkryć Geograficznych i Reformacji w kształtowaniu się przyszłego Ładu Westfalskiego, Rewolucji Francuskiej i Wiosny Ludów czy epoki kolonializmu. Czy w tym kontekście demokracja nie odpowiada duchowi Reformacji?
  • wiec powiem
    15.01.2017 14:13
    rewolucja bolszewicka była zamachem stanu sponsorowanym przez obcych. Również rozkład ZSRR był nie tylko dniem upadku bolszewickiej dyktatury ale rowniez szczytowym dniem bolszewizmu kiedy to sekretarze partii, przez nikogo nie wybierani, podzieli kraj według granic ustanowionych przez Stalina, podzielili kraj na kawałki nie pytając społeczeństw o zdanie. Dzis mamy rezultaty tego rozpadu, Krym, Donbas, Naddniestrze...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie