Najświętsze Serce Jezusa uczyń serca nasze według Serca Twego

Twemu Sercu cześć składamy

[21:01] <ksiadz_na_czacie11>: [zegar]:)
[21:01] <ksiadz_na_czacie11>: witam wszystkich i zapraszam do "odmówienia" dziś litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa. ale inaczej;)
[21:01] <langusta_>: inaczej. znaczy?
[21:02] <wielki_czarny_pies>: bez "zmiłuj się nad nami"? ;)
[21:02] <Optymistus>: o kosmiczne odmawianie:)) oki
[21:02] <ksiadz_na_czacie11>: dziś w czasie nabożeństwa czerwcowego, przyszła mi taka myśl: mianowicie, że w litanii są jakby dwa rodzaje wezwań
[21:02] <Zuza>: langusta, w pigułce
[21:02] <Optymistus>: [he]
[21:02] <ksiadz_na_czacie11>: jedne to te oddające chwałę Jezusowi
[21:02] <langusta_>: Zuza. tu tkwi "coś głębszego";)
[21:03] <wielki_czarny_pies>: standartowe dla wszystkich litanii i personalne (tu do Serca P.Jezusa) ?
[21:03] <Zuza>: z oczkiem;)
[21:03] <Zuza>: :P
[21:03] <ksiadz_na_czacie11>: a drugie to te, które dla nas stanowić powinny wezwanie do nawrócenia. i nad tymi właśnie chciałbym byśmy się dziś pochylili
[21:03] <Zuza>: ja nigdy nie lubiłam litanii
[21:03] <Optymistus>: no pochyl sie ..;) pora:))
[21:03] <wielki_czarny_pies>: Zuzo.. jak wejść w treść i ich głębie.. to są rewelacyjne :)
[21:03] <langusta_>: idę po tekst litanii...
[21:04] <ksiadz_na_czacie11>: spróbujmy rozpracować te (niektóre; wybrane) wezwania praktycznie do siebie:)
[21:04] <Optymistus>: jam serce mam otwarte:)
[21:04] <ksiadz_na_czacie11>: na początek: Serce Jezusa, świątynio Boga... co Wy na to? jak to odczytujecie?
[21:05] <wielki_czarny_pies>: ze w Sercu Jezusa mieszka Bóg..
[21:05] <Optymistus>: przesłuchanie...oki
[21:05] <langusta_>: świątynia to miejsce, gdzie "mieszka" Bóg, gdzie się Go wielbi, adoruje, czci, oddaje chwałę....
[21:05] <opik7>: Jezus jest Bogiem przecież
[21:05] <zielona_mrowka>: mnc skoro Jezus jest Bogiem ;)
[21:05] <ksiadz_na_czacie11>: czy tylko mieszka w znaczeniu że przebywa? czy tylko?
[21:05] <Optymistus>: Serce to Miłość
[21:06] <langusta_>: jest - po prostu najwłaściwsze określenie
[21:06] <wielki_czarny_pies>: zm.. oj noo.. :}
[21:06] <ksiadz_na_czacie11>: więc właśnie Langusta:) "gdzie się Go czci, adoruje i uwielbia"
[21:07] <ksiadz_na_czacie11>: wezwanie, a więc wzywa nas.... do czego?
[21:07] <langusta_>: modlitwy i życia rzeczywistością nadprzyrodzoną
[21:07] <wielki_czarny_pies>: do czczenia uwielbiania i adorowania Boga w Sercu Jezusa? [21:07] <wielki_czarny_pies>: (cokolwiek to znaczy :)
[21:07] <ksiadz_na_czacie11>: a w naszym sercu to nie?
[21:07] <langusta_>: też
[21:08] <langusta_>: w sumie od czasu Chrztu św. Bóg w nim mieszka - nasze serca są "świątynią Ducha Św"
[21:08] <ksiadz_na_czacie11>: a zatem Pan Bóg ma być dla nas Kimś. Najwspanialszym Gościem, Któremu się służy, oddaje Mu cześć i dba się o Niego
[21:08] <Zuza>: może istotne jest nauczanie Chrystusa, jego miłosierdzie, dlatego serce Jezusa jest Świątynia Boga
[21:09] <Optymistus>: jest mały problem....
[21:09] <Zuza>: i wszystko co mówi Chrystus, co jest w głębi Jego słów, w środku
[21:09] <Zuza>: i to takie przejście do tego i uwielbienie
[21:10] <ksiadz_na_czacie11>: Zuza. serce to ośrodek człowieczeństwa. takie centrum zarządzania:) a zatem jeśli serce ma być świątynią Boga, to znaczy że Bóg ma tam zarządzać. w całym naszym człowieczeństwie
[21:11] <ksiadz_na_czacie11>: a Pan Jezus zwracał uwagę na serce jako na decydujące miejsce, gdzie rozgrywa się nasze życie
[21:11] <Zuza>: nie mózg?
[21:11] <Zuza>: :P
[21:11] <Zuza>: serce to miejsce uczuć, emocji
[21:11] <langusta_>: Zuza. rozumek musi się ukorzyć przed serduchem ;)
[21:11] <ksiadz_na_czacie11>: serce (w rozumieniu biblijnym) nie jest jednak siedliskiem uczuć
[21:12] <Zuza>: musi, bo ono decyduje o moralnym życiu, dobrym itp.
[21:12] <Zuza>: u ks Twardowskiego jest:P
[21:12] <Zuza>: to serce nie pozwala krzywdzić drugiego człowieka
[21:12] <ksiadz_na_czacie11>: Zuza. ale nie ks.Twardowski jest autorytetem ale Słowo Boże
[21:13] <Zuza>: ks Twardowki w ogóle nie jest dla mnie autorytetem
[21:13] <Zuza>: ale tak mi się przypomniało
[21:13] <wielki_czarny_pies>: może wróćmy do Najświętszego Serca?
[21:13] <Optymistus>: ks11 nie jestes wyrocznią.....nie neguj świadectwa ks. Twardowskiego
[21:13] <ksiadz_na_czacie11>: zatem serce to nie siedlisko uczuć, ale raczej (jak powiedziałem) centrum zarządzania naszym człowieczeństwem. i tym żyjemy, czym ono jest wypełnione
[21:14] <Zuza>: Opti, ks Twardowski to nie moja bajka
[21:14] <Optymistus>: zwracam uwagę na mały problem...
[21:14] <Zuza>: wiec musimy wypełniać je miłością
[21:14] <ksiadz_na_czacie11>: jaki problem Optymistus?
[21:15] <Gabi_K>: właśnie poprzez obranie serca, jako siedliska Boga, zwraca się uwagę, jak ogromną rolę właśnie mają nasze uczucia w znaczeniu boskości
[21:15] <ksiadz_na_czacie11>: uczucia nie są tu decydujące Gabi
[21:15] <Zuza>: tylko ktoś kto kocha jest szczęśliwy, a tylko szczęśliwy potrafi podchodzić do innych radośnie, chcieć ich szczęścia i dawać je
[21:15] <Gabi_K>: owszem, ważna ich rola, dlatego serce jako symbol
[21:16] <wielki_czarny_pies>: Zuzo.. chyba nie...
[21:16] <ksiadz_na_czacie11>: Gabi. Nie, serce nie jest tu symbolem uczuć
[21:16] <Gabi_K>: chociaż naturalnie nie najważniejsze i jedyne, tu się zgadza
[21:16] <Optymistus>: problem polega na słabości jednostki...czyli wspólnotowym odbieraniu ''serca''
[21:16] <Zuza>: no patrzeć np. na Matkę Teresę to rzeczywiście nie do końca
[21:16] <wielki_czarny_pies>: człowiek nie musi być szczęśliwy by dawać szczęście innym
[21:16] <ksiadz_na_czacie11>: Zuza. popadamy w górnolotność. tu chodzi o to, żeby Bóg był Panem i naszego Życia
[21:16] <karolina1x>: wcp zgadzam się
[21:16] <Zuza>: miałam na myśli raczej pojęcie miłości, które musi mieć w sobie
[21:17] <Gabi_K>: wcp...oj tak, tylko szczęście potrafi dać szczęście
[21:17] <ksiadz_na_czacie11>: kolejne wezwanie: Serce Jezusa, cnót wszelkich bezdenna głębino
[21:17] <wielki_czarny_pies>: Zuzo.. już szybciej, ale też chyba nie do końca..
[21:17] <Gabi_K>: inaczej będzie to tyko inscenizacja
[21:17] <Zuza>: wcp argumenty?
[21:17] <langusta_>: Gabi. nerki w ST oznaczają wewnętrzne życie człowieka, zwłaszcza sumienie - alegoria, (patrząc na uczucia tylko dojdziesz do wnioski, że ten co 1 nerkę jest upośledzony na sumieniu)?
[21:18] <Zuza>: Serce Jego jest idealne
[21:18] <langusta_>: głębina - to co, co się nie wyczerpie
[21:18] <Zuza>: nieskończenie
[21:18] <wielki_czarny_pies>: księże.. znaczy ze można brać zawsze i dowolnie dużo (a właściwie że Jezus może nas nieskończenie obdarowywać) ?
[21:18] <langusta_>: z której zawsze można czerpać i jest to ożywcze
[21:18] <ksiadz_na_czacie11>: Jego tak. z Jego Serca mamy wszystko......... a nasze? jak to jest z tymi cnotami?
[21:18] <wielki_czarny_pies>: langii nie wiem czy oceany są takie ożywcze ;)
[21:19] <Optymistus>: a gdzie świadectwa i przykłady naszych naśladowców Jezusa??
[21:19] <wielki_czarny_pies>: Opty, możesz być pierwszy...
[21:19] <langusta_>: ks. nasze...mizeria:(
[21:19] <Zuza>: nasze musi być wpatrzone w Jego serce, i tylko tego pragnąć czego pragnie Jego
[21:19] <Optymistus>: chętnie.. ale jestem za cienki...nie mam wiedzy teologicznej..:(
[21:19] <ksiadz_na_czacie11>: św. Paweł napisał: "dodajcie do wiary waszej cnotę". a zatem z faktu zamieszkiwania Boga w nas winna wynikać nasza cnotliwość
[21:19] <wielki_czarny_pies>: księże.. teoretycznie pewnie też możemy wszystkie i mnóstwo.. tylko pytanie na ile się otworzymy... na ile chcemy..
[21:19] <Zuza>: albo czym jest Jego, nie czego pragnie
[21:20] <langusta_>: "do cnoty nadzieję..."
[21:20] <wielki_czarny_pies>: czyli ile w nas Boga tyle cnoty..?
[21:20] <Zuza>: po co cnotę?
[21:20] <ksiadz_na_czacie11>: cnoty się kształtuje w oparciu o Boga w sercu. To z Niego mamy siły do stawania się sprawiedliwymi, czystymi, miłosiernymi.... itd.
[21:20] <Zuza>: cnota to w pierwotnym rozumieniu- dobro
[21:21] <Optymistus>: no to teraz jestem zakręcony???
[21:21] <monikaa>: mam problem
[21:22] <ksiadz_na_czacie11>: Wcp. dokładnie tak: ile w nas Boga tyle w nas cnoty, czyli dobra
[21:22] <langusta_>: cnotę się wyrabia , hartuje w konfrontacji w życiu i we współpracy z Jego łaską
[21:22] <Optymistus>: co wy gadacie????
[21:22] <wielki_czarny_pies>: czyli bez Boga nie da rady być dobrym, czystym miłosiernym itd.. czy to się nam podoba czy nie? a jeśli tacy jesteśmy tzn. że Boga mamy w sercu (jw. czy nam się to podoba czy nie)
[21:22] <Zuza>: ale cnota przychodzi potem, jest równoznaczna z życiem Bożym, czyli cnota przychodzi sama, o nią nie musimy się starać bo będzie pusta
[21:23] <Optymistus>: to co WPC mówi = temu jak jestem grzeszny = BÓG???
[21:23] <langusta_>: wcp. a da się logicznie, bez Boga miłować np. nieprzyjaciół?
[21:23] <ksiadz_na_czacie11>: Wcp. bez Boga to tylko są cienie Najwyższego Dobra
[21:23] <Zuza>: mamy się starać o życie zgodne z Jezusem , o Jego miłość, abyśmy ją czerpali od Niego, reszta przyjdzie sama
[21:23] <wielki_czarny_pies>: langusto.. logicznie to się da.. intelektualnie mogę Ci to wyłożyć na priv ;)
[21:24] <ksiadz_na_czacie11>: Zuza. o nie nie. Od Boga otrzymujemy cnoty, dzięki którym kształtujemy w sobie następne. Cnoty tzw. moralne to kwestia naszego wysiłku we współpracy z łaską
[21:24] <langusta_>: wcp:D
[21:24] <wielki_czarny_pies>: hmm cień św. Piotra uzdrawiał... to te cienie tez mogą nieść dobro... ;)
[21:24] <ksiadz_na_czacie11>: więc trzeba wysiłku = pracy nad sobą
[21:24] <Zuza>: ks, ale one przychodzą same, my mamy się obrócić w stronę Boga i modlić się aby pozwolił nam czerpać z siebie
[21:24] <ksiadz_na_czacie11>: nie przychodzą same
[21:25] <Zuza>: a cnotliwym się staniemy przy okazji
[21:25] <wielki_czarny_pies>: taa mimochodem miedzy jednym grzechem a drugim..
[21:25] <langusta_>: buuuuuu....wierzący mówi: przy okazji, przypadek feeee
[21:25] <Optymistus>: oki..co to cnota...proszę o wykładnie
[21:25] <Optymistus>: langi +
[21:26] <Zuza>: przykład, ty przepuścisz babcię w pociągu, czynisz zgodnie z wola Bożą, ustępujesz słabszym, a przy okazji stajesz się cnotliwy
[21:26] <ksiadz_na_czacie11>: Zuza. łatwiej byłoby co?;) tak się nie martwić o nic. Ale to mżonka
[21:26] <Zuza>: ks. Jw. :P
[21:26] <wielki_czarny_pies>: Zuzo.. albo coraz bardziej pyszny
[21:26] <ksiadz_na_czacie11>: Optymistus. cnota to stała skłonność do dobra
[21:26] <langusta_>: Zuza.. więc samo, czy dajesz coś od siebie;)
[21:26] <ksiadz_na_czacie11>: nie masz racji Zuza
[21:26] <Zuza>: nie, ty czynisz dobrze, dla Boga, ale nie nazywasz swoich czynów, to się dzieje samo, ty tylko wypełniasz wole Bożą
[21:27] <wielki_czarny_pies>: Zuzo.. znaczy jesteś marionetka?
[21:27] <Optymistus>: to ja zgłoszę się do psychiatryka...bo to przecież naturalne
[21:27] <langusta_>: Zuza. a jak jest trudno...wiele boli....a Ty jednak zamiast narzekać, umiesz w tym wielbić Boga.... to samo, czy we współpracy z Nim ?
[21:27] <ksiadz_na_czacie11>: kolejne wezwanie: Serce Jezusa, cierpliwe i wielkiego miłosierdzia
[21:27] <Zuza>: cnotliwym się stajesz, ok, bardziej pysznym jesteś gdy się nazywasz dobrym, miłosiernym itp.!!, po prostu wychodzisz do tego do drugiej strony
[21:28] <langusta_>: w Jego sercu było źródło miłosierdzia, które zostało odsłonione włócznią na krzyżu
[21:28] <wielki_czarny_pies>: noo to to totalny kosmos.. ale źródło potężnej nadziei księże ;)
[21:28] <ksiadz_na_czacie11>: cnotliwym się stajesz przez ćwiczenie się w cnotach
[21:28] <wielki_czarny_pies>: szczególnie to "cierpliwe"
[21:28] <langusta_>: a że cierpliwe - to pokazuje cała historia zbawienia
[21:29] <langusta_>: odsłonione - a to oznacza, że było tam zawsze ;)
[21:29] <wielki_czarny_pies>: langii a gdyby nie zostało przebite włócznią.. to nie byłoby źródłem? ;>
[21:29] <langusta_>: byłoby, bo jest
[21:29] <ksiadz_na_czacie11>: no Pan Bóg Jest bardzo cierpliwy. zawsze czeka, zawsze wierzy w nas.............. a my? jesteśmy cierpliwi?
[21:29] <langusta_>: echccccccccc
[21:29] <wielki_czarny_pies>: do innych często tak... do siebie gorzej.....
[21:30] <langusta_>: wcp. do innych....dobra jesteś
[21:30] <Zuza>: jestesmy gdy nam nie wychodzi, a trwamy
[21:30] <ksiadz_na_czacie11>: a zatem cierpliwość miejmy do siebie by ją mieć też do innych
[21:30] <langusta_>: myślę, że to bywa różnie, czasami łatwiej jest się samemu usprawiedliwać
[21:30] <Optymistus>: nie zgadzam się....
[21:30] <ksiadz_na_czacie11>: a na czym owa cierpliwość do siebie ma polegać?
[21:30] <wielki_czarny_pies>: nie ja.. taka zdolność wrodzona (dar - jak kto woli) :)
[21:30] <langusta_>: na znoszeniu własnych słabości i wzrastaniu w pokorze
[21:31] <langusta_>: muszę mykać, owocnej dyskusji [papa]
[21:31] <ksiadz_na_czacie11>: o to przede wszystkim Langusta
[21:31] <wielki_czarny_pies>: na nie załamywaniu się sobą.. nie poddawaniu się.. na wstawaniu, nie wylegiwaniu się w bagnie
[21:31] <Zuza>: dokładnie langusta
[21:31] <wielki_czarny_pies>: noo.. langi to umie zawsze tak ładnie.. :}
[21:31] <ksiadz_na_czacie11>: właśnie. chodzi zatem o to byśmy byli najpierw cierpliwi wobec siebie
[21:32] <ksiadz_na_czacie11>: nie chcieli wszystkiego na raz;)
[21:32] <wielki_czarny_pies>: >:<
[21:32] <Optymistus>: zebym był cierpliwy wobec siebie???
[21:32] <Optymistus>: masakra
[21:32] <ksiadz_na_czacie11>: a wiecie że taka np. zachłanność duchowa jest niebezpieczna czasem gorzej niż braki
[21:32] <Optymistus>: jw. WPC

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie