Wiara odrzuci kamień

Ze święconką i na Rezurekcję przychodzą tłumy ludzi. Ale czy wśród nich jest ktoś, kto pochyli się nad grobem Jezusa i uwierzy w Jego zmartwychwstanie?

To powinny być święta przeżywane z Janem Pawłem II, już wkrótce błogosławionym. – On był bardzo ciekawy życia i patrzył człowiekowi prosto w oczy – mówi ks. Ireneusz Mroczkowski, płocki teolog moralista. Prosta wskazówka, jak przeżyć Wielkanoc i uwierzyć. Nie zagubić się w tłumie ludzi jako anonimowy parafianin, ale „pochylić się”, zaciekawić, spojrzeć w oczy Boga i człowieka.

Wiara w pustym kościele

Gdy w czasie ubiegłorocznych badań religijności pytano mieszkańców naszej diecezji, czy uważają się za osoby wierzące, ponad 92 proc. powiedziało „tak”. To wysoki wskaźnik akceptacji postawy wiary – przyznają eksperci. Z ich dokładniejszej analizy wynika, że kobiety częściej deklarują się jako głęboko wierzące, zaś mężczyźni są częściej niezdecydowani i obojętni. Są to ogólne dane, które mówią o autodeklaracji pytanych, co nie musi oznaczać odzwierciedlenia tego, jak jest w praktyce.

Trudno odnieść na przykład 92 proc. osób, które deklarują się jako wierzące, do 33 proc. wiernych, którzy w niedziele przychodzą do kościoła. – Dane te od kilku miesięcy są komentowane: przez jednych ze zdziwieniem, przez innych z niedowierzaniem. Są też tacy, którzy widzą w nich dowód na kurczenie się wpływu Kościoła na świadomość i postępowanie płockich katolików – mówi ks. Ireneusz Mroczkowski, profesor WSD.

Pewne fakty niepokoją: przed kilkoma laty w jednej z dużych miejskich parafii odwołano spotkanie rekolekcyjne dla młodzieży, bo nikt na nie nie przyszedł. Podobnie stało się w tym roku w innej parafii. – Musieliśmy odwołać dwa spotkania dla gimnazjalistów, bo przyszło pięć osób. Gdyby do parafii należała cała szkoła, problemu by nie było: przyszliby z nauczycielami. Ponieważ tak nie jest, prawie wszyscy zwolnili się z tego obowiązku – mówi wikariusz jednej z płockich parafii. – Rachunek wydaje się prosty: jedna trzecia przychodzi regularnie w każdą niedzielę, jedna trzecia – od czasu do czasu, jedna trzecia – nigdy. Tak jest w mojej parafii – mówi ze swego duszpasterskiego doświadczenia ks. Jan Jóźwiak, proboszcz w Ciechanowie.

Sięgamy jeszcze do innych danych. W czasie tych samych badań socjologicznych pytano: „Czy czujesz się związany z parafią?”. 48 proc. odpowiedziało pozytywnie, 35 proc. określiło swój związek „tak, w małym stopniu”, zaś 15 proc. odpowiedziało negatywnie - więc tylko połowa określiła pozytywnie swoją przynależność do parafii. Jak zauważają autorzy badania religijności w naszej diecezji, wierni przez przynależność do parafii rozumieją zobowiązanie do pewnych świadczeń materialnych, co jest wyrazem przynależności formalnej. W mniejszym stopniu przejawia się ich osobiste zaangażowanie w pomoc przy kościele. To może świadczyć o ich małej aktywności. Faktycznie, prawie 92 proc. respondentów oświadczyło, że nie należy do żadnej wspólnoty. Tylko 4,3 proc. podało odpowiedź: „należę i jestem aktywny”. Wreszcie prawie 92 proc. pytanych nie korzysta nigdy z pomocy moralnej księdza.

Recepta na nadzieję

Oprócz tych danych i niektórych faktów, są również dobre znaki, które dają nadzieję. W wielu parafiach księża zauważyli w tym roku większą liczbę wiernych na nabożeństwach wielkopostnych, zwłaszcza na Drodze Krzyżowej. – Zorganizowaliśmy multimedialną Drogę Krzyżową dla młodzieży. Była tam modlitwa i obraz. Młodzież nigdy nie zawiodła. Popularnością cieszą się czuwania organizowane 22. dnia miesiąca, z okazji objawień Jezusa Miłosiernego w Płocku. Zaczęliśmy od niedawna, ale ludzi nie brakuje – opowiada ks. Michał Piekarski, wikariusz w Dobrzyniu nad Drwęcą. Bez szczególnego zaproszenia wielu gromadziło się 2 kwietnia na czuwaniach i przy pomnikach Jana Pawła II.

– Młodzież i rodziny są dziś polem szczególnej pracy i odpowiedzialności za wiarę – podkreśla ks. Mroczkowski. – Z pewnością wciąż żywy i święty przykład Jana Pawła II będzie nam wskazywał drogę, jak i gdzie można znaleźć ludzkie serca szukające Boga – podkreśla płocki moralista. Ale Jan Paweł II jest wymagającym przewodnikiem. Nie wystarczy zaśpiewać „Barkę” czy iść pod jego pomnik. Sentymentalne wspomnienia jego pielgrzymek do Polski i Płocka – to za mało. Papież wskazuje na nową wrażliwość na Boga i człowieka. – Był bardzo ciekaw życia, otwierał ludzi współczuciem, uśmiechem, gestem, patrzeniem w oczy. Jeśli dzisiaj, w przededniu beatyfikacji Jana Pawła II, szukamy sposobu przedłużenia cywilizacji papieskiej na następne pokolenia, to trzeba przede wszystkim być wiernym tej podstawowej wierze w człowieka. Dzięki temu, czego nauczył nas papież, dzięki jego słowom, gestom i modlitwie, możemy dostrzec, jakim skarbem jest nasze istnienie, jak piękny jest świat, a zwłaszcza człowiek. Dzięki modlitwie, której nauczył nas papież, możemy – każdy na własny rachunek – wejść w tylko na pozór statyczny świat innego życia – mówił 2 kwietnia w Płocku ks. Mroczkowski.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie