Ekumenicznie po pieniądze

- Nie myśleliście, żeby odnowić elewację waszego kościoła? - ks. Antoni Sapota z Ustronia zagadnął sąsiada ks. Piotra Wowrego z parafii ewangelicko-augsburskiej. Myśleli... Ale to ogromny koszt dla wspólnoty. Obaj Duszpasterze razem usiedli, porozmawiali i… znaleźli rozwiązanie problemu.

Księża uśmiechają się, że chyba nigdy wcześniej katolicy z parafii św. Klemensa i ewangelicy z Ustronia tak często nie zaglądali nawzajem do kościołów swoich sąsiadów. – Z ciekawością przyglądają się pracom remontowym, interesują się tym, co już zostało zrobione we wnętrzach „u nas” i „u nich”. Uważam, że to bardzo dobry sygnał. Im bardziej interesujemy się naszymi wspólnotami, tym jesteśmy sobie bliżsi – mówi ks. kan. Antoni Sapota, proboszcz parafii św. Klemensa.

Satysfakcja

Od wieków spotykają się na ulicach swojego miasta, na zakupach, w szkołach, w pracy. Od lat wspólnie się modlą w ramach Tygodni Modlitw o Jedność Chrześcijan. Chóry – „Ave” z katolickiej parafii św. Klemensa i Ustroński Chór Ewangelicki – razem koncertują przy wielu okazjach, pracując nierzadko nad wspólnym repertuarem. Prywatnie spotykają się księża obu wspólnot. Podczas uroczystości patriotycznych proboszczowie obu parafii wymieniają się posługą słowa – proboszcz katolicki głosi kazanie w kościele ewangelickim, a ksiądz ewangelicki – w katolickim. Bez wspólnej modlitwy nie byłoby ich kolejnego przedsięwzięcia – wspólnego starania się o... pieniądze.

– Kiedy 20 listopada ubiegłego roku biskup Tadeusz Rakoczy konsekrował nasz kościół, mieliśmy za sobą lata prac remontowych, budowlanych i konserwatorskich – wyjaśnia ks. Sapota. – Rozbudowaliśmy probostwo, przeprowadziliśmy remont tzw. sierocińca, dziedzińca; za nami były prace przy kaplicy przedpogrzebowej i Czytelni Katolickiej. Działalność kulturalna czytelni przyciąga tłumy parafian i gości. Miejscowi czują satysfakcję, że to ich dzieło.

Droga była oczywista

Przychylne reakcje parafian na prace remontowe pozwoliły ustrońskim duszpasterzom zrobić kolejny krok – rozpocząć odnowę wnętrza zabytkowego kościoła z końca XVIII wieku. Najpierw zdjęto i poddano gruntownej odnowie dwie stacje drogi krzyżowej – pierwszą i ostatnią. – Obliczając wydatki – wszystko, co nas czeka w związku z pracami – doszedłem do wniosku, że... nie damy rady – opowiada ks. Sapota. – Zacząłem jeździć na kursy o zdobywaniu funduszy unijnych. Miałem dzięki temu przeświadczenie, że projekt musi obejmować co najmniej 4 mln zł, żeby można było dotacje otrzymać. Im większy projekt, tym łatwiej. Mimo ogromu prac, jakie nas czekały, takiej sumy jednak nie byliśmy w stanie wykorzystać. Z moich obliczeń wynikało, że połowę zagospodarowalibyśmy bez problemu. Trzeba było znaleźć inny sposób na tę drugą połowę. Droga była oczywista...

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie