Źle zaadaptowana adopcja

Adopcja – owszem, ale tylko małych dzieci. Starsze nie są w cenie. Jednak i te mogłyby mieć w miarę normalne domy, ale ciągle brakuje rodzin zastępczych. Wchodząca niedługo ustawa może ten stan jeszcze bardziej skomplikować.

Działający od 2008 roku lubiński Ośrodek Opiekuńczo-Adopcyjny podjął bardzo szybko akcję propagowania adopcji oraz rodzin zastępczych. W ramach docierania z informacją do szerszego grona osób organizowana jest akcja billboardowa, plakatowa, ulotkowa, a nawet przy pomocy listów włodarzy powiatu do rodziców w szkołach czy listu odczytywanego w lubińskich kościołach. Do działań oprócz lokalnych mediów włączyła się też miedziowa „Solidarność”. Patronat nad akcją objęły Anna Komorowska i Henryka Krzywonos. W ten sposób w ciągu trzech lat udało się zdobyć domy dla kilkanaściorga dzieci. – Obecnie mamy 45 takich rodzin w powiecie – informuje Rafał Kucharski, p.o. dyrektor Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego w Lubinie. Niestety – jednostka ta wkrótce przestanie istnieć. Sejm przyjął bowiem w połowie roku ustawę dotyczącą m.in. funkcjonowania takich właśnie ośrodków adopcyjnych. Zakłada ona, że jeżeli ośrodek nie sfinalizował 10 postępowań adopcyjnych w 2010 r., musi zostać zamknięty. W naszej diecezji mamy tylko trzy ośrodki państwowe: w Jeleniej Górze, Legnicy i Lubinie. 1 stycznia zamknięte zostaną dwa ostatnie.

– To smutna prawda. Uważamy, że jest to zbyt rygorystyczne patrzenie na liczbę adopcji w ciągu jednego roku. Nam udało się przekazać 6 rodzinom łącznie 10 dzieci. Ale ośrodek, który pomógł 10 rodzinom i oddał łącznie 10 dzieci, będzie istnieć, a my musimy zniknąć – mówi z rozgoryczeniem Rafał Kucharski. Najbliższe miejsca z państwową placówką, z której będą mogli korzystać chętni do adopcji, to Wrocław (oddalony od Legnicy o 77 km) i Głogów (oddalony o 60 km). Legnica będzie jedynym byłym miastem wojewódzkim na Dolnym Śląsku bez takiego ośrodka.

Brakuje i będzie brakować

Najwyższa Izba Kontroli opublikowała przed dwoma laty raport, na podstawie którego stwierdzała, że liczba rodzin zastępczych w naszym kraju maleje. Raport był próbą analizy rządowych programów stopniowego wygaszania państwowych domów dziecka. Będzie to możliwe pod warunkiem zwiększania się liczby osób chętnych do zakładania rodzinnych domów dziecka, rodzin zastępczych czy po prostu rodzin chętnych adoptować dzieci. Zajmująca się pomocą takim rodzinom Fundacja Świętego Mikołaja podała, że brakuje nam na razie około 5 tys. rodzin zastępczych. – Rodzic zastępczy to bardzo specyficzny zawód, wymagający nie tylko kompetencji, ale i swoistej misji. Liczne bariery biurokratyczne i brak wsparcia ze strony urzędników sprawiają, że w Polsce wciąż brakuje wielu zawodowych rodzin. Nasze badania pokazują, że choć Polacy pozytywnie oceniają to zjawisko, w dalszym ciągu rodzicielstwo zastępcze rozwija się bardzo powoli – niestety zbyt wolno, żeby planowana przez rząd zmiana systemu opieki nad dziećmi osieroconymi miała szanse powodzenia. Mamy nadzieję, że dzięki wspólnym inicjatywom uda się przybliżyć Polakom ideę zawodowych rodzin zastępczych, bo przecież każde dziecko potrzebuje prawdziwego domu – ocenia raport NIK-u Michał Rżysko z Fundacji Świętego Mikołaja.

Biurokracja odstrasza

Najczęściej występującą formą rodziny zastępczej jest rodzina spokrewniona. W rodzinach zastępczych niespokrewnionych znajduje się maksymalnie trójka dzieci. Najmniej jest rodzin zastępczych zawodowych. Według specjalistów, najczęstszą obawą związaną z tworzeniem takich rodzin jest strach przed problemami wychowawczymi oraz nakazem współpracy z biologicznymi rodzicami dziecka. – Niełatwo jest zdecydować się na taką formę opieki nad dziećmi. Sporo jest wymagań formalnych. Trudno na początku się w nich wszystkich połapać. My mieliśmy o tyle łatwiej, że pomagała nam znajoma, która dosyć dobrze zna sposoby funkcjonowania służb adopcyjnych – ocenia Bartosz Urbański z Legnicy, który od roku opiekuje się dwójką dzieci.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| ADOPCJA, PRAWO

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Maciej
    05.10.2011 15:07
    Ośrodki Adopcyjno- Opiekuńcze powinny być już dawno zlikwidowane. Dlaczego? Bo zamiast ułatwiać adopcję stwarzają takie utrudnienia że kandydaci bardzo często rezygnują. Wolą bez ich "łaski" bezpośrednio ze szpitala, zabrać dziecko gdy matka nie chce go wychowywać.
    Nie potrzeba im papierka od OAO że się nadają na rodzica. I tak Sąd Rodzinny sprawdza ich warunki materialne, zdrowie fizyczne i psychiczne zanim zgodzi się na adopcję.
    Dlaczego nie rodzin zastępczych? Proszę zobaczyć jakie są problemy aby nimi zostać.
    Odpowiedni wiek, wspaniałe warunki mieszkaniowe, finansowe. Ciągła kontrole ze strony CPR i Sądu Rodzinnego. Brak pieniędzy na leczenie tych dzieci które mają najczęściaj problemy fizyczne i psychiczne. Walka z rodzicami biologicznymi którzy ich nachodzą i buntują dzieci.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie