Wojowniku, załóż krawat

Jest 1990 rok. W Chorwacji i Bośni za chwilę wybuchnie wojna. Młody przedsiębiorca spod Zagrzebia Marijan Bušić razem ze swoim wspólnikiem postanawiają otworzyć firmę, produkującą nie broń czy wyposażenie wojska, tylko... krawaty.

Ojczyzną krawata jest Chorwacja. Podczas wojny 30-letniej (1618–1648) wiązali go pod szyją chorwaccy żołnierze, aby odróżnić się od innych walczących z nimi w całej Europie wojowników.

Ten skrawek materiału bardzo spodobał się Francuzom i Anglikom i szybko otrzymał nazwę krawat (Cravates, Croates, Chorwat). Teraz w stolicy Chorwacji produkuje się najlepsze na świecie krawaty. Powstają w firmie założonej przed 20 laty przez Marijana Bušicia i jego wspólnika.

Więcej niż ozdoba

– Krawat to coś więcej niż ozdoba. To duch i idea – przekonuje biznesmen, który na pomysł założenia fabryki krawatów wpadł jeszcze w czasach Jugosławii.

Dzisiaj, choć nie ma już wojen, a krawat nie wzbudza takich modowych emocji jak kiedyś, nawet najbardziej zagorzały przeciwnik ściskania szyi kawałkiem materiału założy go kilka razy w życiu. Zakładasz krawat, kiedy chcesz pokazać, że jesteś człowiekiem honoru, zachowujesz się odpowiedzialnie i wierzysz, że są wartości, które szanujesz. Tak kiedyś robili chorwaccy żołnierze. Tu chodzi o postawę ducha, a nie o status społeczny. O wolność i bezkompromisowość.

To cechy, które znajdzie w sobie i pan, i chłop. I zrozumieją je i Chorwat, i polski kawalerzysta, i japoński samuraj. Ci, którzy z tych wartości zrezygnowali i przestali o nie walczyć, odrzucili również krawat lub zamienili go w część uniformu – tłumaczy. Bušić jest przekonany, że jeśli tak się stanie, zginie nasza cywilizacja. Każdy mężczyzna ma w sobie cechy wojownika. Bušić wie, jak się walczyło z poprzednią władzą, niedawno zmagał się z chorobą i już 20 lat radzi sobie w firmie produkującej – jak przekonuje – najlepsze krawaty na świecie. Potwierdził to chorwacki parlament, który na wniosek Marijana Bušicia 18 października ogłosił Dniem Krawata.

To na pamiątkę wydarzenia z 2003 r., kiedy miliony telewidzów w performansie z udziałem pulskiego amfiteatru mogły zobaczyć, jak wokół niego kilka dźwigów wiąże wielki czerwony krawat. To był pomysł Marijana Bušicia. On też wymyślił konną straż, czyli kilkunastu jeźdźców ubranych w tradycyjne mundury żołnierzy z XVII w., którzy w każdy weekend od wiosny do późnej jesieni przemierzają Stare Miasto, chętnie pozując do zdjęć turystom.

Maraton Bušicia

– Czy nie bał się pan zakładać firmy w przeddzień wybuchu wojny, z hipoteką na dom i piątym dzieckiem w drodze? – pytam. – Widziałem, co niesie ze sobą komunizm i jak ważnych narodowych wartości chce się pozbyć, dlatego szukałem sposobu, aby zrealizować moją ideę. Modliłem się i otworzyłem Biblię na fragmencie z Księgi Jeremiasza, opisującym, jak do proroka w okupowanej Jerozolimie przychodzi jego kuzyn i pyta, czy ma kupować ziemię.

Jeremiasz odpowiada „Tak, kupuj”. Nie wiedziałem, jaki to ma związek ze mną i moimi dylematami. I wtedy przeczytałem: „I tak w Jerozolimie rozpoczął się handel”. Byłem pewien, że to słowo jest wprost do mnie. Dlatego pewny tego, że w moim projekcie nie jestem sam, zwolniłem się z bardzo pewnej pracy i założyłem razem ze wspólnikiem Zlatko Penaviciem własną firmę. Do dziś podziwiam żonę, że mimo wątpliwości umiała pogodzić się z moim pomysłem.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie