Między Unią Europejską a Unią Celną

Mołdawia to piękny kraj gościnnych ludzi, ale jeśli przyjechałeś tu samochodem, pamiętaj, by w porę wyjechać. Inaczej za każdy dzień pobytu z nieważną winietą drogową zapłacisz 1000 mołdawskich lei (ok. 250 zł) sztrafu, czyli kary.

Od 5 maja tego roku Mołdawianie mogą jeździć do krajów UE bez wiz. Unia zniosła wizy dla Mołdawian jako wyraz uznania dla reform wprowadzonych przez Koalicję Proeuropejskiego Rządzenia sprawującą władzę w tym kraju. Sprawa przystąpienia do UE jest w Mołdawii głównym tematem nie tylko w mediach, ale i codziennych rozmowach. Wprawdzie podpisana 27 czerwca umowa stowarzyszeniowa pomiędzy Mołdawią a Unią nie wspomina nawet o możliwości wstąpienia do UE, zobowiązuje jednak Mołdawię do wprowadzenia wielu reform. Ich celem jest zbliżenie kraju do unijnych standardów i gospodarcza integracja z Europą.

Kampania o uzyskanie społecznego poparcia dla integracji z UE toczona jest w państwowych mediach z wielkim natężeniem. Nie tylko w mediach. W lipcu, wraz z nastaniem upałów, w handlu pojawiły się lody w kształcie symbolu europejskiej waluty. Całkiem smaczne i w rozsądnej cenie. Problem polega na tym, że bardzo wielu Mołdawian boi się Unii. W czasie jesiennych wyborów mogą zagłosować na komunistów, a ci już zapowiedzieli zerwanie podpisanych przez obecny rząd umów z UE. Obawy te podsyca Rosja, dla której umowa stowarzyszeniowa podpisana przez Mołdawię oznacza uszczerbek na prestiżu. Rosja już wprowadziła embargo na mołdawskie wina, jeden z głównych towarów eksportowych tego kraju. Instrumentem nacisku jest też podsycanie przez Rosję nastrojów separatystycznych w Mołdawii.

Nie bez powodu na początku lipca władze Mołdawii – śladem Ukrainy, Litwy i Łotwy – wprowadziły zakaz retransmitowania rosyjskiego programu telewizyjnego. Zdaniem mołdawskiej Rady Koordynacyjnej ds. Radia i Telewizji „Rossija 24 w programach informacyjnych przekazuje nieobiektywne informacje oraz narusza pluralizm punktów widzenia”. Kary grzywny wymierzono też czterem mołdawskim stacjom telewizyjnym, które retransmitują rosyjskie programy Pierwyj Kanał, RTR, REN TV oraz NTV. Niemal połowa Mołdawian, którzy z tych programów czerpali swoją wiedzę o świecie, uznała ten krok za ograniczenie ich prawa do informacji.

Czy w Unii da się przeżyć?

Ludmiła i Swietłana, bibliotekarki z Bratuseni, którym rosyjska telewizja napędziła stracha przed Eurosojuzem, postanowiły zasięgnąć informacji bezpośrednio od napotkanej w tym mieście pod pomnikiem Lenina obywatelki Unii. Bratuseni to miasteczko, położone w północno-zachodniej Mołdawii, 200 km od Kiszyniowa, niedaleko granicy z Ukrainą. Przed budynkiem władz na okazałym cokole stoi niewielkie popiersie Lenina. Wódz rewolucji wyłania się jak z okrętu podwodnego. Odnosi się wrażenie, że większość pieniędzy przeznaczonych na pomnik wpakowano w cokół.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie