Tajne przez poufne

Dlaczego ujawnienie i wydalenie szpiegów nie zawsze oznacza sukces? Ilu państwom równocześnie można świadczyć usługi wywiadowcze? I jak ukraść tożsamość dla agenta?

Złapać Ruska

– Mój pierwszy kierownik dostał informację, że nasz obywatel, były doradca ministra, wykładowca, ma jakieś podejrzane kontakty. Założył sobie firmę ochroniarską, mieszkał na Mokotowie, tam też znajduje się ambasada rosyjska. Dostaliśmy cynk, że dojdzie do spotkania między nim a pracownikiem ambasady, i na pewno będzie to w restauracji, na pewno na Mokotowie. Odwiedziłem wszystkie lokale, miałem zająć się popielniczkami, cukiernicami itp. Potem trzy noce i dwa dni w trójkę w jednym samochodzie, praktycznie bez spania – non stop obserwacja. W końcu ruszył. A w tym samym kierunku – płk Łomakin, attaché wojskowy ambasady rosyjskiej. Ja dostałem dwóch z wydziału realizacji i mówię: wy bierzecie Polaka, ja biorę Łomakina.

Trzeba pamiętać o podstawowej zasadzie zatrzymania podejrzanego dyplomaty: w czasie zatrzymania on nie może sięgnąć po legitymację. Bo wtedy chroni go immunitet i musielibyśmy odstąpić. Dostałem już sygnał, że nasz obywatel został zatrzymany, widzę Łomakina, idzie w naszym kierunku, jeden z moich osiłków wyprzedził nas, zrównał się z Rosjaninem, złapał go w pół, lekko uniósł i rzucił na plecy. Ja chwyciłem za pistolet i krzyknąłem: Urząd Ochrony Państwa, jest pan aresztowany. Wykręcamy ręce, kajdanki, i do auta. Szybko pojawił się komunikat, że Łomakin dostał 24 godziny na opuszczenie Polski – wspomina płk Sąsiadek. Był rok 1993. To jeden z głośniejszych przypadków wydalenia rosyjskiego szpiega w III RP.

Kilku panów

Szpiedzy w ambasadach? Nic nadzwyczajnego – wszyscy dobrze wiedzą, że jakaś część personelu dyplomatycznego z każdego kraju to osoby wysłane w wiadomych celach. To tzw. legałowie – agenci wywiadu wojskowego i cywilnego, a także ich tajni współpracownicy. O tym wiedzą wszyscy, także kontrwywiad. – Gdy tylko przyjeżdża jakiś attaché wojskowy czy kulturalny na placówkę, od razu rozpoczyna się jego obserwacja przez nasz kontrwywiad – przyznaje płk Sąsiadek. Ilu jest takich oficjalnych szpiegów? – W okresie PRL-u polskie służby przypuszczały, że w Warszawie w placówkach zachodnich od jednej trzeciej do połowy personelu stanowią szpiedzy – mówi Patryk Pleskot z IPN. – Z kolei w polskich placówkach dyplomatycznych na Zachodzie – od połowy do dwóch trzecich pracowników to byli funkcjonariusze obcego wywiadu. Użyteczność takich „oficjalnych szpiegów” jest oczywiście ograniczona, bo znajdują się pod ciągłą obserwacją. Dlatego są jeszcze nielegałowie, czyli osoby, które nie mają immunitetu dyplomatycznego, nie pracują jako dyplomaci, natomiast przebywają w danym kraju docelowym jako stypendyści, naukowcy, dziennikarze, ekonomiści, handlowcy. Tacy, gdy zostaną złapani, mogą trafić do więzienia, dyplomata zaś może co najwyżej zostać wydalony. Nielegałowie rzeczywiście ryzykują, ale mogą czasem dojść dalej w pozyskiwaniu informacji – dodaje Pleskot.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie