Podróż do lepszego świata

W mieście mody zobaczyłem rozpacz. W mieście luksusu biedę. Mediolański dworzec główny jest jednym z punktów, w którym spotykają się imigranci z Afryki. Gdy odpoczną, rozpoczynają kolejny etap swojej podróży. Jej cel jest dla wielu z nas prozaiczny. Zwykłe życie.

Wiosną i latem do Mediolanu każdego dnia przyjeżdża kilkuset imigrantów – mówi mi Caterina Sarfatti z biura burmistrza Mediolanu. Caterina jest osobą odpowiedzialną za opiekę nad przyjeżdżającymi. Całe dnie spędza na dworcu, czasami znajdując tylko chwilę, by w dworcowej restauracji wypić szybką kawę. Siedzimy, rozmawiamy, a ona wciąż zerka w kierunku drzwi, sprawdza, czy nie musi kończyć, czy nie jest potrzebna wolontariuszom.

– Mediolan jest jedynym miastem ww Włoszech (teraz podobne działania rozpoczyna Rzym), które wdrożyło kompleksowy program pomocy imigrantom. Badamy ich medycznie, dajemy jedzenie i ubranie. Pozwalamy odpocząć przed kolejną częścią podróży – tłumaczy.

– Dlaczego Włochy dla imigrantów to tylko etap w podróży? Dlaczego nie chcą tu zostać? – pytam.

– Bo Włochy to kraj, który ma kłopoty ekonomiczne, także z powodu wciąż wzrastającej fali imigracji. W związku z tym bardzo trudno znaleźć tutaj pracę, a procedury pobytowe są długie i skomplikowane. Imigranci doskonale zdają sobie z tego sprawę, dlatego ich krajem docelowym są Niemcy, Wielka Brytania albo kraje skandynawskie – tłumaczy mi Caterina.

Samuel, lat 20

Zawsze myślałem, że imigranci to ludzie skrajnie biedni. Wolontariusze pracujący na mediolańskim dworcu wyprowadzili mnie z błędu. Ci, którzy zjawiają się w Europie, to nie jest najbiedniejsza warstwa społeczeństwa. Zwykle to ludzie, którzy mają jakieś zasoby finansowe, tacy, których stać na zapłacenie przemytnikom. Przeważnie są przedsiębiorczy i odważni. Nie są to bogacze, ale najbiedniejsi nie mają szans, żeby dotrzeć do Europy.

Samuel ma 20 lat. Pochodzi z Erytrei i mówi wprost, że w jego kraju nie ma szans na normalne życie. – Jedynym sposobem na przeżycie jest praca w armii. Ale tego nie chciałem – tłumaczy.

W Erytrei praktycznie nie ma struktur państwa. Gospodarka jest tak zrujnowana, że w zasadzie nie ma pomysłów, jak ją podnieść. Nie ma też woli politycznej, by to zrobić. Obecny prezydent przeprowadza właśnie eksperyment, który polega na stworzeniu systemu gospodarczego podobnego do tego, jaki panował w maoistowskich Chinach.

– Abym mógł uciec z kraju, moja rodzina sprzedała dom. Moja mama z braćmi przeprowadziła się do krewnych. Uciekliśmy z żoną, ale w czasie przemytu zgubiliśmy się. Na szczęście udało jej się dostać do Włoch, czekam tu na nią, żeby ruszyć na północ. Nie wiem tylko, kiedy będzie mogła tutaj dotrzeć. Gdzie chcę pojechać? Gdziekolwiek. Bylebym mógł zarobić na tyle, żeby pomóc mamie i braciom.

Samuel do Włoch dostał się na pokładzie łodzi, która choć była niewielka, pomieściła 170 imigrantów. Mimo że podróż trwała 10 godzin, nie dopłynęli do brzegu, wyłowiła ich straż przybrzeżna. Trzy dni spędził na Sycylii, potem pociągiem dostał się do Mediolanu.

– Oni zwykle zostają tu na kilka dni – mówi mi Diana DeMarcii, jedna z pracujących tutaj wolontariuszek. – Głównie chcą odpocząć. Podróż do Europy to ogromny wysiłek. Poza tym często w swoich krajach w Afryce byli zastraszani, bici, a nawet torturowani. Przede wszystkim są wyczerpani fizycznie, głodni i brudni. Boją się wszystkiego, choć mają świadomość, że najtrudniejsza część podróży za nimi – dodaje.

Diana DeMarcii jest nauczycielką języka niemieckiego. W czasie roku szkolnego przychodzi na dworzec okazjonalnie, ale teraz we Włoszech dzieci mają wolne i dlatego na stacji spędza praktycznie każdy dzień. Ma często do czynienia z imigrantami. Zajmuje się ich dziećmi w szkole. Pomaga im nawiązywać kontakty, uczy języka i życia w nowym, zupełnie innym świecie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • m.
    01.08.2015 13:12
    Jadą do pracy...? Nie rozśmieszajcie, ta fala imigrantów to podbój Europy. Głupiej,lewackiej Europy, na własne życzenie. Wystarczyło na początku tego przemytu ludzi zawrócić łodzie, i biznes mafii przemytniczej zostałby zgaszony w zarodku. Ja sobie żadnych muzułmanów (prócz polskich Tatarów) w Polsce nie życzę,jak i moi wszyscy znajomi, praktykujący katolicy.
  • tJacek
    01.08.2015 22:05
    Tu im będzie dobrze. Tu będą się rozmnażać.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie