Finanse państwa są bezpieczne


O podatkach od banków i sklepów oraz krytyce Polski 
przez zagraniczne agencje ratingowe z ministrem finansów Pawłem Szałamachą rozmawia Bogumił Łoziński


Prezesi banków twierdzą, że nowy podatek może zagrozić ich stabilności, a w konsekwencji polskiej gospodarce. Czy istnieje takie niebezpieczeństwo?


Banki prowadzą retoryczną grę, za wszelką cenę szukając sojuszników w opinii publicznej. Przedstawiają swój własny interes finansowy jako interes ogółu. Trudno tej branży bronić się przed podatkiem argumentując, że poniesie straty, dlatego mówią, że bronią środków swoich klientów. Podobnego typu podatki funkcjonują w różnych krajach, to nie jest jakieś specyficzne, polskie rozwiązanie. Sektor bankowy w poprzednich latach uzyskiwał bardzo dobre stopy zwrotu, te zyski były więcej niż godziwe. Ten okres hiperdochodowości odchodzi do przeszłości, ale zyski banków będą nadal na przyzwoitym poziomie.


Trwa dyskusja na temat podatku sklepowego. Budzi on protesty nie tylko właścicieli wielkich zagranicznych hipermarketów. Także właściciele sklepów średniej wielkości polskich sieci, jak np. Lewiatan, twierdzą, że ten podatek doprowadzi ich do bankructwa. Z kolei związki zawodowe protestują, że projekt nie był z nimi konsultowany.


Projekt został przekazany do Rady Dialogu Społecznego, gdzie będzie przedmiotem dyskusji przedstawicieli rządu, pracodawców i pracowników. Otrzymały go do zaopiniowania także ministerstwa, już odbyła się na jego temat dyskusja na Parlamentarnym Zespole Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Gospodarczego. Konsultacje więc się odbywają, i to ze wszystkimi zainteresowanymi środowiskami. Co więcej, już wyszliśmy naprzeciw postulatom handlowców.


W jaki sposób? 


Właściciele sklepów wnioskowali, aby próg obrotów, od których będzie obowiązek płacenia tego podatku, wynosił 12 mln złotych rocznie. My go podnieśliśmy do 18 milionów złotych. Dopiero po przekroczeniu tej kwoty zacznie obowiązywać podatek w wysokości 0,7 procent. Przypominam też, że odeszliśmy od projektu z kampanii, kiedy zapowiadaliśmy jednolity podatek w wysokości dwóch procent od wszystkich sklepów o powierzchni powyżej 250 metrów kw. Po uwagach ze strony handlowców zrezygnowaliśmy z tego pomysłu na rzecz podatku od obrotów. Co więcej, zróżnicowaliśmy go. Podstawowa stawka to 0,7 proc., po przekroczeniu 300 mln złotych obrotu rocznie wzrośnie do 1,3 proc. Stawka podatku ze sprzedaży w soboty i niedziele będzie wynosić 1,3 proc., a powyżej 300 mln dochodu 1,9 proc. Jak widać, nawet najwyższy podatek jest niższy niż zapowiadane w kampanii 2 procent. 


Nie obawia się Pan, że chcąc pokryć straty spowodowane podatkiem, sklepy będą podnosić ceny?


Nie, ponieważ między sieciami jest bardzo silna konkurencja o klientów i jeśli zaczną podnosić ceny, to mogą ich stracić. Szacujemy, że dochody z tego podatku wyniosą 2 mld złotych rocznie.


Zapewnia Pan, że budżet jest bezpieczny i nie ma zagrożenia dla finansów państwa. Dlaczego więc agencja Standard & Poor’s obniżyła nam rating?


Ponieważ Standard & Poor’s nie lubi tego, co się dzieje w polskiej polityce. Otwarcie napisali w swojej ocenie, że nie podoba im się to, co zaszło wokół Trybunału Konstytucyjnego.


Ale agencja Moody’s krytykuje rząd PiS za politykę wobec banków.


Moody’s podtrzymał nasz rating, kontaktujemy się z nimi na bieżąco i informujemy o naszych działaniach.


Jednak według Komisji Europejskiej w 2017 r. deficyt w Polsce wzrośnie powyżej 3 procent PKB, co grozi nam, że znów będziemy objęci tzw. procedurą nadmiernego deficytu. 


To pesymistyczny scenariusz, który się nie ziści, wyjaśniałem to w liście do komisarza Dombrovskisa. Jesteśmy z nimi w kontakcie. Proszę zauważyć, że nasi krajowi krytycy straszyli, że już w 2016 przyjdzie załamanie budżetu, teraz przesuwają to na 2017. Jestem odporny na taką retorykę.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Rozpocznij korzystanie